środa, 2 maja 2012

Proces Melchiora Wankowicza 1964 roku


Aleksandra Ziolkowska


PROCES MELCHIORA WANKOWICZA 1964 ROKU


Nowe Wydawnictwo Polskie, Warszawa 1990  ISBN 83-85135-08-1







„Szczegolowo o akcie oskarzenia, przebiegu procesu oraz dalszych reakcjach pisze w swojej ksiazce Aleksandra Ziolkowska. Autorka zalacza takze liczne aneksy oraz tekst rozmow przeprowadzonych w 1990 roku z dwoma swiadkami obrony i prokuratorem (...) Przypomnienie procesu Mistrza Melchiora w „Prawie i Zyciu” uznalem za wazne z jeszcze jednego powodu. Jak pisze A.Ziolkowska:
”Po wyroku w Polsce ukazal sie jedynie komunikat PAP. Natomiast w „Prawie i Zyciu” (22 listopada 1964) redaktor naczelny, Kazimierz Kakol, zamiescil artykul zatytulowany „Spor o meotode”. Autor tekstu calkowice zidentyfikowal sie z oskarzeniem, wystapil niemal jako prokurator w sprawie przeciw Wankowiczowi”. (...).



A.D. „Rekord glupoty. Szczegoly procesu Melchiora Wankowicza”,  „PRAWO i ZYCIE”,  Nr 3,  19 stycznia 1991r.








(...)Aleksandra Ziolkowska opisala zwiezle sprawe Wankowicza już pare lat temu w „Zeszytach Historycznych”. W wydanej obecnie ksiazce zebrala wiele ciekawych materialow i powiazala je kompetentnym komentarzem. Dolaczyla również zapis rozmow przeprowadzonych wspolczesnie z prokuratorem i swiadkami obrony oraz aneks, w którym szczegolnie uwage zwraca „Projekt przemowienia J.A”, czyli corpus delicti. Ksiazka wypelnia jedna z licznych bialych plam w historii PRL, a przy tym jest napisana zajmujaco, co przeciez także jest wazne”.


Andrzej Friszke, Pisarz i dyktator, PULS, Nr 2 1991, str 134-135








(...)”Proces Melchiora Wankowicza 1964 roku” jest to lektura zadziwiajaca. Autorka opisala wypadki niedawne przeciez, które dzialy się pod naszym bokiem i które wiekszosc z nas pamieta doskonale, a mianowicie zdarzenia, zwiazane z tzw. Listem 34, skierowanym przez grupe intelektualistow do owczesnego premiera. Mimo jednak tej bliskosci, ksiazke te, zlozona w wiekszosci z dokumentow, czyta się z oslupieniem. Nie tylko dlatego, ze sam ow list, uznany wówczas za akt nieslychanie jaskrawy politycznie, brzmi dzisiaj jak niesmiale brzeczenie komara, ale dlatego przede wszystkim, ze widac z niej jak na dloni, jak wielu doroslych, rozsadnych, a nierzadko tez uczciwych ludzi, starajac sie dzialac w imie lojalnosci wobec ojczyzny i dla dobra idei dalo się wplatac w niewiarygodna gestwine bredni, klamst i kretactwa, po prostu nie mieszczaca się w dzisiaj w glowie” (...).


KTT (Krzysztof Teodor Toeplitz), Kuchnia polska, Nieczyste sumienie demokracji, POLITYKA nr 6, 9 lutego 1991p





(...) Proces Melchiora Wankowicza o udostepnienie bliskim swej oceny stanu literatury w PRL ., wykorzystanej nastepnie przez Radio Wolna Europa, jest pamietany jako jeden z najwazniejszych procesow politycznyvch i poswiecono mu liczne opracowania (w tym Aleksandry Ziolkowskiej „Proces Melchiora Wankowicza”, Nowe Wydawnictwo Polskie, Warszawa 1990). Wiadomo wiec, ze Wankowicz nie skladal rewizji od wyroku, nie zabiegal także o ulaskawienie (choc kary nie odbyl) i ze sam proces odbywal się niby publicznie, ale ze starannie dobrana publicznoscia (karty wstepu wydawal prezes sadu), ze wykorzystano tu drakonskie prawo malego kodeksu karnego z 1946 roku, bo chciano zastraszyc tym wyrokiem budzaca się do zycia wolna opinie publiczna, ze wreszcie dopiero III RP werdyktem Sadu Najwyzszgo z marca 1990 rehabilitowala w pelni niezyjacego już od 16 lat pisarza.





Na ogol natomiast nie podnosi się znaczenia niebezpiecznego precedensu prawnego, który zapoczatkowal ten proces. Odtad bowiem przyjeto pokretna i koslawa interpretacje stawiajaca znak rownosci miedzy wypowiadaniem subiektywnej oceny czy opinii a gloszeniem falszywej informacji zakazanej wylacznie przez prawo. Mieli odczuc tego skutki sadzeni w przyszlosci Jacek Kuron i Karol Modzelewski (za list otwarty do czlonkow PZPR), Nina Karsow (za pisanie pamietnika do szuflady) i Janusz Szpotanski (operetka „Cisi i bogacze” jako zrodlo informacji!).
(...)
Stanislaw Podemski, Kwadrans z Wankowiczem, GAZETA WYBORCZA,, Nr 121, 25/28 maja 2002




„W „Procesie Melchiora Wankowicza 1964 roku” Aleksandra Ziolkowska odtwarza przebieg tej glosnej wowczas sprawy, jej tlo i przyczyny, zamieszcza wywiady z zyjacymi swiadkami i obroncami.”


(paw) Wydawcy proponuja, WPROST, Nr 25, 24 czerwca 1990.








„Autorka zamieszcza pisma odwolawcze Wankowicza, wyrok sadu, a takze sentencje rehabilitujaca pisarza”.


Adam Fryc, Nowe Wydawnictwo Polskie zapowiada, KURIER SZCZECINSKI Nr 91. 11-13 maja 1990








„Proces Melchiora Wankowicza” piora Aleksandry Ziolkowskiej odslania kulisy glosnej rozprawy przeciwko krolowi polskich reporterow”.


Tomasz Zbigniew Zapert rozmawia z Januszem Podoskim, szefem Nowego Wydawnictwa Polskiego, EXPRESS WIECZORNY Nr 28, 8 luty 1990.








(...)Dopiero w grudniu 1989 roku minister sprawiedliwosci, Aleksander Bentkowski, inspirowany przez byla sekretarke pisarza, Aleksandre Ziolkowska, autorke tomu wspomnien „Blisko Wankowicza”, wniosl do Sadu Najwyzszego rewizje nadzwyczajna od wyroku Sadu Wojewodzkeigo dla m.st. Warszawy na korzysc niezyjacego od 16 lat autora „Karafki La Fontaine’a”. Pani Ziolkowska nie chciala bowiem, by ten niesprawiedliwy epizod z lat Gomulkowskich zostal zapomniany, wielkiemu pisarzowi nalezala się rehabilitacja.”(...)


Stanislaw Bubin, Melchior Wankowicz na lawie oskarzonych, DZIENNIK ZACHODNI Nr 84, 4-6 MAJA 1990)








Zapis spotkania w Klubie Ksiegarza, Anna Dmowska-Kutzner, Sladami pewnego procesu, SZTANDAR MLODYCH Nr 223, 16-18 listopada 1990.








(...) Dokumentacje procesu i okolicznosci z nim zwiazane przypomniala obecnie w trzeciej już ksiazce podwieconej Wankowiczowi (poprzednie: „Blisko Wankowicza” i „Na tropach Wankowicza”). (... ).  Dzieki Aleksandrze Ziolkowskiej możemy sobie sobie przypomniec, od czego się to zaczelo... Jak zwykle, na poczatku było slowo. W tym wypadku pisane na reporterskiej maszynie marki „Hermes”.


Krzysztof Maslon, Sprawa Wankowicza, RZECZPOSPOLITA,Nr 262, 10 listopada 1990.








(...) Aleksandra Ziolkowska od dawna zajmuje się biografia i tworczoscia autora „Karafki La Fontaine’a”. Opublikowala o nim wiele ksiazek. Teraz zajela się slynnym procesem, który wytoczono Wankowiczowi bezposrednio po liscie trzydziestu czterech. (...)


Wojciech Natanson, Oskarzony i oskarzyciel? NOWE KSIAZKI Nr 9. 1991, str 38-39.






„(...) Z polek znikala ta ksiazka blyskawicznie. Na spotkanie z autorka „Procesu Melchiora Wankowicza” Aleksandra Ziolkowską przyszlo duzo ludzi. Było to zarowno autentyczni wielbiciele talentu wielkiego pisarza, jak i ci, którzy z coraz wiekszym zainteresowaniem obserwuja publikacje tej mlodej autorki. Proces Wankowicza w 1964 roku zostal odnotowany nie tylko w polskich kronikach sadowych. Pisala o nim bowiem często i szeroko prasa calego swiata, gdyz był to proces pisarza, ktoremu Gomulka i jego ludzie wytoczyli sprawe za „przeslanie za granice materialow szkalujacych Polske Ludowa”. Dzisiaj nasza wiedza o tych czasach jest już znacznie wieksza, ale najnowsza ksiazka Aleksandry Ziolkowskiej ujawnia mnostwo faktow, których jeszcze calkiem niedawno trudno się było nawet domyslac (...)”.


Juliusz Pegiel, Z Wankowiczem w herbie, KALEIDOSCOPE Nr 2 (49) 1991, str 36-37








„This book disappeared fast off shop shelves. Quite a crowd arrived for the meeting with Aleksandra Ziolkowska, authoress of “Proces Wankowicza:” (Wankowicz on Trial). They were both admirers of the great literary man as well as those who are watching with growing inter4est unfolding talent of this young writer. The trial of Melchior Wankowicz was noted not only in Poloish judical chronicles. The trial received wide press coverage worldwide, since it concerned the writer accused by Gomulka and his followers of “transferring abroad material slandering People’s Poland” Today we have considerably more knowledge about Those times, still Aleksandra Ziolkowska’z newest book uncovers a multitude of facts, which up til recently it was even difficult to suspect!” (…)


Juliusz Pegiel, Wankowicz on my Banner, KALEIDOSCOPE No 2 (49) 1991. page 36-37


(...)Nakladem „Nowego Wydawnictwa Polskiego” ukazala się niedawno na rynku najnowsza pozycja autorstwa Aleksandry Ziolkowskiej, zatytulowana „Proces Melchiora Wankowicza 1864”. Nazwiska obojga pisarzy od dawna kojarza się czytelnikom we wspolnym kontekscie. Pani Ziolkowska była sekretarka Wankowicza, po jego smierci podjela się uporzadkowania jego ogromnych archiwow. Przygotowala do druku wydanie jego dziel zbiorowych – w tym ksiazki, które stanowily tabu w Polsce Ludowej (wiosna w wydawnictwo „Polonia” wydalo pierwszy tom „Droga do Urzedowa”. Jest również autorka dwoch ksiazek poswieconych Wankowiczowi – „Blisko Wankowicza” (1975), I „Na tropach Wankowicza” (1989). We wlasnych rerportazach często podazala sladem Wankowiczowskich bohaterow, im i pisarzowi poswiecila moc artykulow prasowych i radiowych audycji. Ponieważ jest dysponentka archiwum Wankowicza, do niej zgloszono się, przygotowujac materialy do rewizji nadzwyczajnej. Porzadkujac je, wpadla na pomysl opracowania ksiazkowego, które pozwoliloby szerzej przedstawic nie tylko epizod z zycia wielkiego pisarza, ale i stworzyc powazny przyczynek do dokumentacji meandrow polskiej polityki kulturalnej lat szescdziesiatych, zilustrowac zmagania wladzy ludowej o rzad dusz w niepokornym kraju, pokazac rozmaite postawy wśród intelektualistow w srodowiskach opiniotworczych i „kulturotworczych”.


Proces Wankowicza stanowi zaledwie pretekst. Cytowane przez Aleksandre Ziolkowska dokumenty, dolaczone do nich wywiady z osobami, ktore w jakis sposób mialu z nim zwiazek (prokurator Edward Sanecki, swiadkowie – Stefan Kozicki, Kazimierz Kozniewski), szeroko opisana sprawa „Listu 34”, poprzedzajaca proces – to w sumie, zwlaszcza dla tych, ktorzy sa zbyt mlodzi by to pamietac, ktorzy sami tego nie przezywali– straszliwe oskarzenie przeszlosci. Bardzo przeciez niedalekiej, a tak absurdalnej. Dzis absurdalnej, kiedys rzeczywistej, groznej, niszczacej. Wokół kazdej z wnoszonych obecnie „rewizji nadzwyczajnych” moglaby powstac ksiazka. Niejedna z nich moglaby być opaslym tomiskiem. Wiele mogloby miec wydzwiek znacznie bardziej przerazajacy. (...)Ten krotki w sumie, suchy i lakoniczny zestaw dokumentow, komentarzy i wyjasnien moze być wzorem dla kolejnyvch publikacji, które nie pozwola zapomniec i będą ostrzegac. To było możliwe.


Ksiazka Aleksandry Ziolkowskiej zostala uhonorowana tytulem „Warszawskiej Premiery Literackiej”. 9 listopada  w Klubie Ksiegarza na Starowce odbyl się wieczor promocyjny. O ksiazce i opisanych w niej wydarzeniach opowiadal Michal Radgowski, przed laty zaoprzyjazniony z Wankowiczem, przyjaciel autorki. Ona sama odpowiadala na pytania publicznosci niesytej emocji, ciekawej szczegolow, których w ksiazce zabraklo. Wśród gosci nie zabraklo innych przyjaciol i wielbicieli talentu Wankowicza – był pan Krzysztof Kakolewski, był pan Tadeusz Drewnowski. Nagrody warszawskich ksiegarzy przyznawane sa co miesiac – ale tylko rzadko ich oficjalne wreczenie budzi tyle zainteresowania i dyskusji.”

Anna Brzozowska, Jedna z „rewizji nadzwyczajnych”, KOBIETA I ZYCIE, Nr 1, 2 stycznia 1991.








(...)”Przebieg procesu, przemowienia oskarzonego, glosy krajowe i zagraniczne, prezentuje Aleksandra Ziolkowska w ksiazce „Proces Melchiora Wankowicza 1964”. Nie sposob streszczac jej, gdyz pozbawilibysmy Czytelnikow napiecia, które towarzyszyc bedzie przy lekturze. Czyta się bowiem dzieje tej afery jak dobra powiesc kryminalna.  Jest to znakomity reportaz. (...) W Procesie” Ziolkowska daje dramatyczny obraz tej sprawy, prezentuje po raz pierwszy material dotychczas w pelni nieznany. Dysponuje bowiem archiwum pisarza, a wiele szczegolow znala bezposrednio od niego z toku rozmow.


Ksiazka sklada sie z dwoch czesci uzupelnionych aneksami, ktore sa dokumentami zasadniczej wagi. (...) Aleksandra Ziolkowska nie ogranicza się do jednostronnego naswietlenia, ale przedstawia sprawe na szerokim tle, poslugujac się wybranymi fragmentami „Dziennikow” Marii Dabrowskiej, notatkami prasowymi, komunikatami i oswiadczeniami pisarzy, organizacji, itp. Skrzetnie cytuje wypowiedzi prasy zagranicznej. Tekst relacji jest dramatyczny, po mocnych ciosach, bolesnych zawodach, niespodziankach jak wycofanie się niektorych sygnatariuszy „Listu 34” (zbiorowego potepienia Wankowicza przez wiernych partyjnych pisarzy), w obronie pisarza wystepuje grupa partyjnych oraz na emigracji osoby i osrodki, ktore go zwalczaly.


Wankowicz bowiem – co Ziolkowska wskazuje – często cytujac jego wlasne wypowiedzi – był zawsze pisarzem kontrowersyjnym. Nikt nie kwestionowal jego talentu, natomiast jego podejscie do problemow budzilo  u niektórych zastrzezenia, sprzeciwy, ale i oczywiscie entuzjazm u innych. (...)”.


Benedykt Heydenkorn, Uniewinniony po 26 latach, ZWIAZKOWIEC, Toronto, Nr 98/99, 12 grudnia 1990, str. D3.











(...) „Jego wieloletnia sekretarka, autorka kilku ksiazek o pisarzu, Aleksandra Ziolkowska opublikowala rok temu „Proces Melchiora Wankowicza 1964 roku”, gdzie przedstawila geneze sprawy (poczatkiem był tzw. List 34), dokumentacje i zeznania swiadkow (...)


Stanislaw Jermakowicz, Procesy i pojedynki, GAZETA OLSZTYNSKA, 12 stycznia 1992, str 1, 5.











„Proces Melchiora Wankowicza 1964 roku” – o slynnym, ale zapewne dzisiejszemu pokolejniu już malo znanym procesie, zwazanym z „nielegalnymi” formami wspolpracy z „Kultura” paryska czy Wolna Europa, co dzis brzmi goteskowo, a wówczas proces ten był swiatowym”.


Wieslaw Rogowski, NOWE KONTRASTY Nr1/49 1998, str 18



.


„(...) A ze politycznej „trzeciej drogi” nie było  - uwazal nie tylko Mieroszewski. Z innych pozycji to samo pisal w PRL Kazimierz Kozniewski. Zacytujmy, za Aleksandra Ziolkowska, jego listo do Wankowicza, który wyslal w styczniu 1952 roku. (...) Kozniewski nie zmienil zdania. Powiedzial Ziolkowskiej w 1990 roku: ”Ktos, kto decyduje się na powrot do kraju, wybiera także koncepcje polityczna tego kraju. (...)”.


Robert Soltyk, Klub Trzeciego Miejsca., GAZETA WYBORCZA, Swiateczna, 28-29 czerwca 1997, str 16 18-19











(...)Po upadku PRL-u i odzyskaniu niepodleglosci często zapomina się o dolegliwych represjach spadajacych na niepokornych. Być może postepowanie Wankowicza było znacznie odwazniejsze, niż nam się dzis wydaje, a owo racjonalne tchorzostwo Kozniewskiego mniej godne napietnowania. Autorka i w tym miejscu uchyla się od wyrazania swej opinii, pozwala natomiast z owczesnej postawy wytlumaczyc się swiadkowi (...).


Andrzej Jacyna, Cenna zawartosc szuflad, PRZEGLAD POLSKI-NOWY DZIENIK (Nowy Jork), 3 marca 2000, str 11,14








Noty w WIECZOR Nr 169, 2 wrzesnia 1990; DZIENNIK POJEZIERZA Nr 133, 13 lipca 1990; WPROST, 16 grudnia 1990, KURIER POLSKI, Nr 95, 17-19 maja 1991; KURIER SZCZECINSKI, 29 listopada 1990; PRZEKROJ Nr 2369, 18 listopada 1990.








Fragmenty ksiazki drukowane byly w:





ZESZYTY HISTORYCZNE (Paryz) Nr 96, 1988


PRZEGLAD POWESZECHNY Nr 7/8 1990, str 134-144


PRZEGLAD KATOLICKI, Nr 33/34, 14/21 sierpnia 1988 str 8


Jako rozdzial ksiazki, patrz: „Na tropach Wankowicza”, Warszawa 1999












Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza