środa, 2 maja 2012

Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon



Aleksandra Ziółkowska-Boehm


DWÓR W KRASNICY I HUBALOWY DEMON



Panstwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009, 2015; 
Okładka: Janusz Barecki; stron 301; Przypisy, Indeks nazwisk

ISBN  978-83-06-03221-5



Ksiazka nominowana do najlepszych ksiazek historycznych roku 2010 (w kategorii popularnonaukowych),


i do Nagrody Reymonta, 2011.

http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/wy_in_nagrody_reymonta_2011



Za tę książkę autorka otrzymała obywatelstwo honorowe gminy Sławno
http://bip.ugslawno.pl/uploads/pub/pages/page_1077/text_images/356.pdf



także medal 25-lecia samorządu gminy Sławno, tytuł i statuetkę "Przyjaciela Szkoły" im. Wandy i Henryka Ossowskich" w Kunicach.










RECENZJE I GŁOSY O KSIĄZCE


(...) „Zapoznalem się z historia konia Hubala  – Demona, bedaca czescia opowiesci o stadninie, z ktorej pochodzil, powstalej w latach 30. XX wieku we dworze Antoniego Jaxa Bakowskiego w Krasnicy pod Opocznem. To jednak zaledwie jeden z wielu watkow ksiazki bedacej rodzajem reportazu z przeszlosci. W reportazu tym znalazlo się miejsce dla rozdzialu poswieconego lotnictwu - pasji innego bohatera „Dworu w Krasnicy”, Janusza Krasickiego – i dla wzruszajacej historii ocalenia w obozie oswiecimskim dziecka francuskiej Zydowki, czego dokonala Wanda Ossowska.

Dwor w Krasnicy, niestety nieistniejacy, jest spoiwem wszystkich opowiesci. To w nim glownie splataja się losy trzech rodzin, o których traktuje ta ksiazka: Bakowskich, Krasickich, Ossowskich. Ale w tych familijnych dziejach pojawiaja się wezly tragiczne. Takie jak ten z wiosny 1940 roku, gdy wśród 3809 oficerow Wojska Polskiego z obozu w Starobielsku i 500 Polakow z innych obozow zamordowani zostali w Charkowie Jerzy Jaxa Bakowski i Witold Krasicki. Przez dlugie lata rodziny nie wiedzialy, co się z nimi stalo, ich nazwisk nie było przeciez na liscie katynskiej. Ludzono się wiec... do czasu. Tablica upamietniajaca zamordowanych odslonieta zostala w miejscu kazni zaledwie rok temu, ale duzo wczesniej pojawily się na polskich cmentarzach i w kosciolach symboliczne mogily i tablice. Januszowi Krasickiemu bardzo zalezalo wtedy, by przy nazwisku ojca pojawila się informacja: „zamordowany w Charkowie”, a nie „zamordowany przez NKWD”. Jest zdania bowiem, ze NKWD było jedynie wykonawca wyroku, który wydaly najwyzsze wladze Zwiazku Sowieckiego – prawdziwi sprawcy zbrodni.

Sa w tej ksiazce inne tragiczne strony: oczywiscie, te laczace się z historia Oddzialu Wydzielonego Wojska Polskiego majora Henryka Dobrzanskiego „Hubala”, a także z meczenstwem Wandy Ossowskiej – cudem niezakatowanej na smierc przez niemieckich oprawcow w alei Szucha. Nie jest to jednak wcale historia martyrologiczna, lecz wielki fresk majacy za soba cztery rozne tla. Pierwsze: wyidealizowana Polske przedwojenna, tak piekna jak pomieszczone w ksiazce fotografie utrzymane w szlachetnej sepii; drugie: powstale 1 wrzesnia 1939 roku, a ledwie po paru miesiacach okupacji synek zadawal przebywajacemu w niewoli ojcu listowne pytanie: „Czy ty nie umierasz z glodu jak my tutaj?”, trzecie: zaanosowany przez pijanych zolnierzy z czerwonymi gwiazdami na czapkach, z wszechwladnym Urzedem Bezpieczenstwa aresztujacym także Wandę Ossowską,  ktora powiedziala potem, ze bylo to dla niej najciezsze wiezienie – po piekle Pawiaka, alei Szucha, Majdanka i Oswiecimia – choc jej akurat nie bito; wreszcie czwarte – najzwyczajniejsze w swiecie, z codzienna praca, nauka, przychodzacymi na swiat dziecmi i wnukami wychowywanymi zgodnie z dewiza Wandy Ossowskiej, ze w zyciu najwazniejsze sa: Bog, Honor i Ojczyzna.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm wyznaje we wstepie nawiazujac do swoich wczesniejszych ksiazek: „Dla mnie to zaszczyt, ze moglam napisac ksiazki i o Romanie Rodziewiczu, i o Kai”. Dla mnie jako czytelnika lektura tych ksiazek była nieslychanie wazna, podobnie jak tej najnowszej ksiazki autorki mieszkajacej na stale w Stanach Zjednoczonych, ale piszacej w jezyku arcypolskim. Jak arcypolski był tamten dwor w Krasnicy, ktorego – psiakrew – nie ma”.

Krzysztof Masłoń, Dwor, ktorego nie ma, RZECZPOSPOLITA, 21-22 listopada 2009, str. A29.





„Kolejny tom reportazy dawnej sekretarki Melchiora Wankowicza relacjonuje losy reprezentantow spokrewnionych rodow szlacheckich: Krasickich, Ossowskich oraz Jaxa Bakowskich. Autorka przedstawia niezwykłą historie rodzenstwa Wandy i Henryka Ossowskich. Ona uratowala w obozie Neustadt Glewe francuską Zydowke Ide, która swa wybawicielke odnalazla po półwiecznych poszukiwaniach. On był adiutantem majora Henryka Dobrzanskiego.

Powstanie Warszawskie pokazuje przez pryzmat wspomnien Janusza Krasickiego – w 1944 roku nastolatka – któremu ojciec (pilot, jeniec Starobielska, zamordowany w Charkowie) zaszczepil fascynacje lotnictwem.

Aleksandra Ziolkowska ze swada opowiada o dworze w Krasnicy pod Opocznem. W miedzywojniu powstala tam nieduza stadnina koni arabskich, podczas wojny swatowej dająca schronienie wielu potrzebujacym. Pomagala partyzantom „Bonczy”, „Starego”, „Wichra”, „Doliny”. Z Krasnicy otrzymal swojego konia – Demona – major Hubal. Z tej stadniny wywodzi się Bask, slawny ogier czystej krwi. Wywieziony po wojnie do Stanow Zjednoczonych zostal wybitnym reproduktorem. Wartosc jego potomstwa jest teraz kolosalna; wystawiono mu pomnik przed Muzuem Konia w Lexington w Kentucky”.

Tomasz Zb.Zapert, MAGAZYN LITERACKI  KSIAZKI, Warszawa Nr 10 – 2009.





„Czasem pisarze zdradzaja tajemnice swojego warsztatu. Dopiero wtedy czytelnik dostrzega druga strone ksiazki. Walke z rozdzialami, zmudne zbieranie informacji i ukladanie ich w logiczna calosc. Na szczescie czytelnik dostaje do reki gotowy produkt, ktory jak za dotknieciem czarodziejskiej rożdżki, przenosi w inne swiaty. Tak jest wlasnie z ksiazkami Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm, która opisuje autentyczne losy ludzi zrosnietych z historia Polski. Uwielbia piekne polskie wydarzenia i piekne polskie rodziny.(...). Dosc mocne i wstrzasajace akcenty w swojej ksiazce postanowila rozbic nieco lzejszymi tematami. Dlugo szukala odpowiednich motywow. Pojawilo się lotnictwo. Odkryla klacz Balalajke, z dworu Bakowskich w Krasnicy, w którym w latach 30-tych powstala nieduza stadnina koni arabskich. (...)”.

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska, Nie można zapomniec prawdziwych historii, TYGODNIK PŁOCKI, 27 pazdziernika 2009.





„Lista osob, które przyszly w poniedzialkowe popoludnie na spotkanie z Aleksandra Ziolkowska-Boehm, autorka ksiazki „Dwor w Krasnicy i hubalowy Demon” zaskoczyla organizatorow. Niemala przeciez sala kawiarniana w MDK pekala w szwach, trzeba było donosic krzesla.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm nie jest debiutantka. Ta mieszkajaca na stałe w USA pisarka ma już na swoim koncie kilknascie wiekszych i mniejszych pozycji ksiazkowych, jest opiekunka spuscizny po Melchiorze Wankowiczu. To wlasnie przez niego poznala srodowisko hubalczykow, z adiutantem majora, Henrykiem Ossowskim na czele. Znajac srodowisko hubalczykow, poznala czlonkow trzech rodzin zwiazanych z rejonem Opoczna i bedacych wspolbohaterami hubalowej legendy – Ossowskich, Krasickich i Bakowskich. A jeśli pisarka poznaje jakies srodowisko, to wczesniej czy pozniej powstaje z tego ksiazka. I powstala, pieknie wydana przez Panstwowy Instytut Wydawniczy, pozycja literacka traktujaca i o opoczynskim ziemianstwie, i o walce partyzanckiej, i o milosci do koni. Bowiem to wlasnie ze stadniny w Krasnicy pochodzi klacz krwi arabskiej Balalajka, ktorej potomek, ogier Bask dal poczatek calej amerykanskiej linii koni krwi arabskiej i doczekal się nawet pomnika.

Autorka opowiadala o swoich spotkaniach z ostatnimi zyjacymi nieszkancami niestniejacego juz dworu w Krasnicy, o spotkaniach z patronami szkoly w Kunicach – Wanda i Henrykiem Ossowskimi, o gromadzeniu materialow i swoim warsztacie pisarskim. (...) W sumie spotkanie było bardzo udane, samo skladanie autografow trwalo około godziny. We wtorek, 17 listopada, w Domu Literatury w Warszawie odbedzie się najwazniejsze z cyklu promocyjnego spotkanie z Aleksandra Ziolkowska-Boehm, na ktorym zapowiedziala swój udzial Ewa Bakowska (do Opoczna nie zdecydowala się przyjechac, bo jak powiedziala autorce ksiazki, taka wizyta bylaby emocjonalnie strasznym przezyciem). Na spotkanie do Warszawy wybieraja się rozne panie z Krasnicy  by w akompaniamencie kapeli zaspiewac kilka opoczynskich piosenek”.

Mp, Udana promocja, TYGODNIK OPOCZYNSKI, 13 listopada 2009.





„17 listopada delegacja gminy Opoczno uczestniczyla w Warszawie w spotkaniu a autorka ksiazki „Dwor w Krasnicy i Hubalowy Demon” Aleksandrą Ziółkowską-Boehm. Opocznianie, a przede wszystkim opocznianki byly niewatliwie atrakcja tego swiatecznego wieczoru.

Spotkanie odbylo się w Domu Literatury na Krakowskim Przedmiesciu, a prowadzil je Krzysztof Maslon, dziennikarz zwiazany z „Rzeczpospolita”, recenzent ksiazkowy, pisarz. (...) Autorka Aleksandra Ziolkowska-Boehm przedstawila najwazniejsze rozdzialy nowej publikacji, caly etap pracy nad nia oraz najwazniejsze osoby, które jej pomagaly. W dalszej czesci wywiazala się dyskusja (...) Poczas dyskusji doszlo do niezwykle wzruszajacego momentu. Na sali był lekarz Jerzy Szkilladz, który uratowal zycie ojcu Marianny Fury w czasie okupacji. Ta historia znalazla swoje miejsce również w ksiazce. (...)”.

Hyd, Promocja w stolicy, TYGODNIK OPOCZYNSKI, 27 listopada 2009.





„W ksiazce „Dwor w Krasnicy i hubalowy Demon” Aleksandra Ziolkowska-Boehm pokazuje losy przedstawicieli spokrewnionych rodzin: Krasickich, Ossowskich i Jaxa Bakowskich. Czytelnicy znajda tu poruszajaca historie Wandy i Henryka Ossowskich, adiutanta majora Hubala, niezwykly watek Idy, francuskiej Zydowki uratowanej przez Wande Ossowska w obozie w Neustadt –Glewe, ktora przez 50 lat poszukiwala Wandy pielegniarki. Historia ta wywowala reakcje w prasie francuskiej i doczekala się ksiazki.. Powstanie warszawskie pokazane jest oczyma chlopca, Janusza Krasickiego, któremu ojciec – kp. pilot w 1940 roku jeniec Starobielska zamordowany w Charkowie –zaszczepil fascynacje lotnictwem”.

KR, GAZETA WYBORCZA, Lodz, 9 pazdziernika 2009.





/wśród 7 wymienionych najlepszych ksiazek 2009 roku/...

„Godny wymienienia jest utrzymany w konwencji reportazu historycznego „Dwor w Krasnicy i Hubalowy Demon”.

Krzysztof Maslon, Podsumowanie roku 2009, Powiesc dawkowana jak lekarstwo, RZECZPOSPOLITA, 16 grudnia 2009





„W rodowodach polskich arabow często powtarza się nazwa Krasnica. Chociaz ta stadnina istniała niespelna dekade (de facto normalnie funkcjonowala jedynie w latach 1935-1939), wyhodowano w niej klacz Balalajka, matkę Baska, bodaj najslawniejszego arabskiego ogiera w historii. Zajmujaco o tym opowiada Aleksandra Ziółkowska-Boehm w ksiazce „Dwor w Krasnicy i hubalowy Demon”.
Starannie opracowany graficznie – przez Janusza Bareckiego – tom reportazy dawnej sekretarki Melchiora Wankowicza relacjonuje losy reprezentantow spokrewnionyh rodow szlacheckich: Krasickich, Ossowskich oraz Jaxa Bakowskich (...)”.

Tomasz Zbigniew Zapert, Rżenie Balałajki, POLSKIE ARABY, 15 grudnia 2009.

http://www.polskiearaby.com/?page=czytelnia&lang=pl&id=34






„Aleksandra Ziółkowska-Boehm pozornie opowiada historie mogaca zainteresowac wylacznie czlonkow rodu Bąkowskich z Krasnicy. Choc pisze o losach potomkow Antoniego Jaxy Bąkowskiego, jej ksiazka odzwierciedla zbiorowy los polskiej szlachty i inteligencji od przedwojnia po czasy schylkowego PRL. Odnajdujemy tu przerozne historie: pisze Ziolkowska o niemal cudownym ocaleniu przez Wande Ossowska mlodej francuskiej Zydowki w Auschwitz, o dramatycznych losach Jerzego Jaxy Bąkowskiego i Witolda Krasickiego zamordowanych w Charkowie. Znalazlo się tez miejsce dla opowiesci o Demonie, koniu majora Hubala pochodzacych ze stadniny w Krasnicy. Opowiesc uwodzi, mimo przytlaczajacej liczby dat i nazwisk. Autorka jest dobrym gawedziarzem niczym jej nauczyciel, Melchior Wankowicz”.

Max Fuzowski, Dworu już nie ma, NEWSWEEK, 4 stycznia 2009 





„To jest ksiazka przede wszystkim o trzech spokrewnonych rodach: Bakowskich, Krasickich i Ossowskich zwiazanych z dworem w Krasnicy kolo Opoczna, ale przy okazji możemy poznac wojenne losy pewnych znanych koni. Jednym z nich jest tytulowy Demon. Kary, pelnej krwi angielskiej, był wierzchowcem wlasciciela majatku w Krasnicy Jerzego Jaxa Bakowskiego. Ich rodzina znala sprzed wojny Henryka Dobrzanskiego, a kiedy już jako „Hubal” toczyl potyczki z Niemcami w okolicznych lasach, Anna Bakowska (jej maz, porucznik, był wówczas wieziony w Starobielsku, a potem zostal zamordowany przez NKWD w Charkowie) regularnie zaopatrywala jego oddzial w zywnosc. Wówczas pani Bakowska postanowila podarowac Demona „Hubalowi”. Jej stangret odprowadzil konia do oddzialu i wrocil pieszo, a przyniosl ze soba podziekowanie za hojny dar w postaci wspanialego konia, podpisane przez D-cę Oddziału Wydzielonego mjr. Hubala. To podziekowanie jest reprodukowane w ksiazce.

Przed wojna rodzina Bakowskich utrzymywala w Krasnicy dwie klacze czystej krwi arabskiej. Jedną z nich była Iwona III, która pokryta w czasie okupacji og. Amurath Sahb, urodzila w 1941 r. klaczke. Krotko potem do Krasnicy przyjechala niemiecka komisja i kazala odeslac do Janowa Podlaskiego Iwonke III wraz ze zrebieciem.To zrebie, nazwane Balalajka, przezylo ewakuacje z Janowa do Niemiec, a potem wraz z duza grupa arabow wrocilo do Polski. Klaczka trafila do Stadniny w Albigowej, gdzie urodzila m.in. Bandole i Baska. Ta pierwsza była przez wiele lat ozdobą stadniny w Janowie Podlaskim, a losy „objawienia Ameryki”, sa czytelnikom Konia Polskiego dobrze znane. Ale losy dworu w Krasnicy – nie, a warto je poznac”.

Marek Szewczyk, Lody rodow i koni, KON POLSKI Nr 1 2010, str. 75.





„Moment ciszy, która zapadla w Sali, porownywalny jest do ciszy po koncercie. Wszyscy przybyli byli wzruszeni i przejeci, sluchajac historii o rodzinach zwiazanych z dworem w Krasnicy od Opocznem w wojewodztwie lodzkim (...). To sa ludzie, którzy wiele przezyli, jednak historie ich zycia zawieraja wiele optymizmu. Cenie ich niesamowita skromnosc i pokore wobec zycia - dodaje na koncu spotkania Aleksandra Ziolkowska-Boehm”.

Aleksandra Pastusiak, Zawilosci polskiego losu, PIOTRKOWSKA 104,  grudzień 2009, str. 30-31.





„Z przyjemnością (wielką!) informuję, że ukazała się najnowsza książka Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm (czytelnikom PL znana między innymi dzięki publikacji "Kaja od Radosława"), autorki ważnej i dla "krajowców", i dla emigrantów, pisarki docenianej i nagradzanej. Często kojarzona z Wańkowiczem, choć ciekawi ją (oprócz kotów) również temat Hubala. I między innymi o nim jest najnowsza publikacja. "Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demon" opowiada historię rodu Bąkowskich, którzy stworzyli w Kraśnicy pod Opocznem stadninę koni (z ciekawostek - moja babcia pracowała na dworze po przeciwnej stronie Opoczna; w Kraśnicy pracowali jej znajomi i kuzyni).

O książce - We dworze Antoniego Jaxa Bąkowskiego w Kraśnicy pod Opocznem powstała w latach trzydziestych XX wieku nieduża stadnina koni. To z niej pochodził Demon należący do słynnego majora Hubala, który w czasie wojny korzystał z pomocy mieszkańców dworu. Pomagali oni także oddziałom partyzanckim "Bończy", "Starego", "Wichra", "Doliny" i udzielali schronienia wielu potrzebującym. Po wojnie majątek w Kraśnicy został rozparcelowany, a część uratowanych koni trafiła do innych stadnin. Potomkiem jednego z nich jest legendarny Bask, który dał początek linii królewskiej w Stanach Zjednoczonych. Książka Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm opowiada o wojennych i powojennych losach prawnuków Antoniego Jaxa Bąkowskiego. Znajdziemy w niej poruszającą historię adiutanta Hubala, Henryka Ossowskiego, i jego siostry Wandy Ossowskiej, opowieść o życiu Janusza Krasickiego, kontynuatora rodzinnych tradycji lotniczych, oraz dzieje Anny Bąkowskiej i jej córki Ewy, ostatniej spadkobierczyni dworu w Kraśnicy”.

Katarzyna Zarecka, PRZYSTAN LITERACKA, 12 listopada 2009.

.



„To historia trzech spokrewnionych rodzin i ich losow, bardzo dramatycznych, zwiazanych z nasza historia. Jest watek mordu w Charkowie, partyzantow na ziemi opoczynskiej, powojennej rzeczywistosci. Jest także wpleciona opowiesc o stadninie, z ktorej wywodzi się kon o imieniu Bask, legenda amerykanskich arabow, któremu wystawiono pomnik w Kentucky, i który rozpoczal krolewska linie koni arabskich hodowanychw Stanach Zjednoczonych. Bask przywieziony do Ameryki wprowadzil powiedzenie „pure Polish”- jako najwybitniejsza linia w hodowli koni”.

Tomasz Sudol, Nie ustane w poszukiwaniach, 2TYGODNIK POLONIJNY, 15 lipca 2008. East Rutherford, New Jersey.

.



 „Aleksandra Ziółkowska-Boehm w swojej książce Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon w sposób niezwykle zaangażowany i precyzyjny dokumentuje jedną z wielu historii polskich dworów, w której jak w soczewce skupia się XX-wieczna historia Polski. Dwór w Kraśnicy, gniazdo rodzinne Bąkowskich oraz spokrewnionych z nimi Ossowskich i Krasickich, został w 175 rocznicę jego wybudowania spalony w majestacie prawa. Doszło do tego w 2005 roku. Obecny właściciel ziemi, na której stał dwór, spalenie uznał za najbardziej adekwatną formę jego rozbiórki.
Wraz z dworem spłonął kawał historii Polski, lecz pamięć o niej pozwala autorce tej wielopokoleniowej sagi rodzinnej utrwalić tamten czas w swojej najnowszej książce. Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest uczennicą ojca polskiego reportażu Melchiora Wańkowicza, jego ostatnią asystentką, spadkobierczynią archiwum, które twórczo wykorzystuje, podtrzymując literacki żywot jego dzieł. Jest także specjalistką od literatury non-fiction, autorką 30 książek reportażowych.
Dwór w Kraśnicy jest trzecią w jej dorobku książką z Hubalem w tle. Poprzednie – „Z miejsca na miejsce. W cieniu legendy Hubala” (o hubalczyku Romanie Rodziewiczu) i „Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża” (o Cezarii Iljin-Szymańskiej) także wiążą się z opisaną przez Wańkowicza historią i stworzonym przez niego w Hubalczykach mitem Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego - oddziału kawalerii, który w pełnym umundurowaniu, "z Bogiem i choćby mimo Boga...", walczył z hitlerowskim najeźdźcą do dnia śmierci swojego dowódcy majora Henryka Dobrzańskiego Hubala, czyli do 30 kwietnia 1940 roku.
Otóż z prywatnej stadniny koni arabskich Jerzego Bąkowskiego (zamordowanego przez NKWD w 1940 roku w Charkowie) pochodził rumak czystej krwi arabskiej Demon, podarowany przez nią Hubalowi. Dokument tej darowizny zachował się w archiwum córki Anny i Jerzego - Ewy, którą powojenne losy przywiodły do Gdańska.
Dwór w Kraśnicy to przede wszystkim opowieść o niewyobrażalnie odważnych i dzielnych kobietach. Do nich należała dziedziczka Kraśnicy, Anna Bąkowska, która w czasie wojny nie tylko własnymi siłami mądrze prowadziła majątek, ale także z narażeniem życia ratowała, leczyła, karmiła i ukrywała partyzantów.
Jej córka, kilkunastoletnia Ewa, przygotowująca z mamą w 1944 roku wigilię dla partyzantów, w której kawalerzyści z oddziału Adolfa Pilcha "Doliny" nie mogli już uczestniczyć na dworze, otrzymała na imieniny wiersz.
W pięknych słowach żołnierze wyrazili w nim swoje uznanie dla adresatki wiersza. Po wojnie Anna i Ewa, aresztowane przez UB, osadzone zostały w więzieniu w Opocznie, a majątek w Kraśnicy znacjonalizowano.
Upamiętnienie losu narodowych bohaterek, m.in. Anny Bąkowskiej i Wandy Ossowskiej, które nie walczyły bronią, ale hartem ducha, mężnym sercem i umysłem, stanowi jeden z ważniejszych atutów tej opowieści.
Na kartach swojej książki Aleksandra Ziółkowska-Boehm opisuje także wstrząsający los siostry hubalczyka Henryka Ossowskiego "Dołęgi" - Wandy Ossowskiej. Jej życiorys to gotowy scenariusz filmu o jednej z wielu nieznanych bohaterek II wojny światowej. Wanda Ossowska była łączniczką ZWZ. Aresztowana 26 sierpnia 1942 roku, więziona i torturowana na Pawiaku i w alei Szucha, nie wydała nikogo. Cudem uniknęła śmierci, przechodząc drogę obozów zagłady: Majdanka, Oświęcimia, Ravensbrück i Neustadt-Glewe. Mimo to wykazała niemal nadludzką siłę, by uratować życie małej francusko-żydowsko-polskiej dziewczynki. Ocalonej udało się wyrazić swoją wdzięczność Wandzie Ossowskiej dopiero w godzinie jej śmierci. Nad grobem tej, której zawdzięczała życie, Ida Grinspan mówiła: - Wando, szukałam Twoich śladów przez ponad pół wieku i kiedy Ciebie w końcu odnajduję - Ty odchodzisz. Co za tragiczny przypadek! Nie miałyśmy szczęścia, żeby się zobaczyć i dzielić wspólną radość spotkania. Pod koniec maja 1945 roku Wanda Ossowska wróciła do Warszawy, w październiku została aresztowana przez UB. O kolejnym więziennym doświadczeniu miała powiedzieć, że choć nie doznała przemocy fizycznej, było ono najcięższe... Swoje przeżycia Wanda Ossowska, autentyczny świadek najwyższej próby, jak napisał o niej w liście Jan Paweł II, opisała w książce Przeżyłam... Lwów-Warszawa 1939-1945.
We dworze Bąkowskich w Kraśnicy gościł także ich kuzyn Janusz Krasicki, miłośnik lotnictwa. Jego ojciec kapitan Witold Krasicki, tak jak Jerzy Jaxa Bąkowski, został zamordowany w Charkowie. Po ojcu, którego stracił jako dziecko, Janusz odziedziczył pasję lotniczą, którą kultywuje do dziś.
Najkrótsze nawet streszczenie historii rodzin Bąkowskich, Ossowskich i Krasickich, która rozpoczęła się na ziemi opoczyńskiej i we dworze w Kraśnicy, nie jest                          w tym miejscu możliwe. Na kartach swej książki Aleksandra Ziółkowska-Boehm szczegółowo i fascynująco przedstawiła nie tylko los poszczególnych członków tej rodziny, ale także rolę rodzinnego gniazda i tragedię spowodowaną przymusowym odcięciem od korzeni, od tradycji, tak mocno połączonych z przywiązaniem do rodzinnej ziemi i umiłowaniem dla niej”.
Anna Malcer-Zakrzacka, Jam jest dwór, co strzeże wiernie, GAZETA          UNIWERSYTECKA, Gdansk,  17 luty 2010.

Przedruk: WETERAN, Nowy Jork, marzec 2009, str. 18-19. 





„O rekomendacje literackie dla czytelników Netbird.pl poprosiliśmy redaktora naczelnego PIW Rafała Skąpskiego.

Pozycja, którą chciałem polecić, to książka pani Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm. Nazwisko dla wytrawnych czytelników jest rozpoznawalne i wiąże się z Wańkowiczem. Autorka była ostatnią asystentką, sekretarką Wańkowicza i w tej chwili jest strażniczką spuścizny jego dzieła literackiego. Początkowo pisywała o Wańkowiczu, a w tej chwili koncentruje się na dwóch innych obszarach tematycznych. Pisuje mianowicie o Indianach, gdyż mieszkając ze swoim mężem w Stanach, ma kontakt z tą kulturą i jej problemami. Pisuje także książki, nazwałbym je „poszukującymi”. Są to reportaże, ale reportaże trochę detektywistyczne. Pani Aleksandra zbiera materiały do książek w najróżniejszy sposób i w najróżniejszych miejscach. Tym razem jest to książka „Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon” – opowieść o rodzie Krasickich, o ich losach w okresie II wojny światowej. I, rzeczywiście, gdzieś w tle pojawia się może nie tyle sam Hubal, ile koń, słynny koń majora Demon”.
Rafał Skąpski, wysłuchała Alicja Listwan. NETBIRD pl , 6 stycznia 2010.







„W 2009 roku ukazały się dwie nowe książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm: „Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon” oraz „Na tropach Wańkowicza po latach”. Pisarka udowadnia tymi publikacjami, iż pozostając w kręgu swoich zasadniczych zainteresowań literackich, wciąż ma mnóstwo do przekazania i opowiedzenia swoim czytelnikom.

W piśmie Instytutu Pamięci Narodowej „Pamięć i Sprawiedliwość” (nr 2/2006) w artykule o paradygmatach polskiej historiografii Błażej Brzostek i Marcin Zaremba napisali: „Dwa nurty poszukiwań (w polskiej historiografii czasów najnowszych) rozwijają się niezależnie, rzadko się spotykają i właściwie nie są sobie potrzebne. Jeden jest bardziej ‘męski’, walczący, drugi raczej ‘kobiecy’, łagodny (rzeczywiście, historią codzienności, spraw prywatnych i domowych zajmują się chyba częściej kobiety)”. Książka „Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon” przekonuje, że spotkanie tych dwóch nurtów historiograficznych w ramach jednego utworu nie tylko jest możliwe, ale też stanowi pożyteczną formę odczytania i zrozumienia polskich losów. Dzieje się tak poprzez wzbogacenie autorskiego stylu pisarki o szereg zabiegów merytorycznych (więcej szczegółowych informacji i przypisów), co zbliża konwencję historycznego reportażu do dzieła naukowego.

Na kartach książki poznajemy dzieje trzech rodzin ziemiańskich związanych z dworem w Kraśnicy: Bąkowskich, Krasickich i Ossowskich. Przedstawiciele tych rodzin nie są postaciami z podręczników i pierwszych stron gazet, można by rzec: są „zwykłymi ludźmi”. Ale właśnie takie postacie wypełniają główny nurt historii, są jej tworzywem i skutecznie dobijają się o swoje w niej miejsce. A. Ziółkowska-Boehm od lat znakomicie to wyczuwa, wydobywając na światło dzienne przeżycia i losy: Romana Rodziewicza - żołnierza Hubala („Z miejsca na miejsce”) czy „Kai od Radosława” - Cezarii Iljin-Szymańskiej („Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża”). Wątek okołohubalowy jest w tych książkach tylko pretekstem do przedstawienia szerszych zagadnień historycznych i wpisania życiorysów bohaterów w strumień historii. Podobny zabieg stosuje autorka w „Dworze w Kraśnicy…”, gdzie losy jednostek toczą się na tle wielkich wydarzeń: wojen światowych, odzyskania niepodległości, obozów koncentracyjnych, Katynia, wprowadzania systemu komunistycznego. Nowością w twórczości pisarki jest ukazana w książce wspólnota emocjonalna przedstawicieli „polskich dworków”, biorąca się z podobieństw historycznego doświadczenia. „Grobowiec Ossowskich w Kunicach wypełniał się i to wcale nie w porządku, który byłby zgodny z prawami natury”  - czytamy w zakończeniu jednego z rozdziałów. 

Historia odciska piętno na losach i psychice bohaterów, ale też uwydatnia ich piękno. W najbardziej poruszającym rozdziale, dziesiątki lat po wojnie Wanda Ossowska nie chce zobaczyć „Małej” – uratowanej przez siebie w obozie koncentracyjnym Żydówki. Z kolei wychowana w Kraśnicy Ewa Bąkowska odmawia po wojnie wizyty w zniszczonej kraśnickiej stadninie, woli też nawet nie odwiedzać innych stadnin. Bohaterki opowieści obawiają się naruszenia pielęgnowanego we własnych wspomnieniach idealnego, przeżytego już obrazu świata, pięknego i dostępnego tylko w ich pamięci. „Czasami wydaje mi się, że te opowieści o koniach, o partyzantach są jak legenda, tak to dawno było. Inna rzeczywistość” –  mówi jedna z nich w zakończeniu ksiązki.

Puenta nie jest wesoła. Smutny, żeby nie powiedzieć absurdalny los spotyka dwór w Kraśnicy. Odchodzi pokolenie wyrosłe wolnej, przedwojennej Polsce, gotowe poświęcać dla niej to, co najcenniejsze. Ale opisując losy tych ludzi, A. Ziółkowska-Boehm pokazuje równocześnie jak bardzo są nam bliscy. Te same emocje (piękne opisy polskich miast i miasteczek widzianych z góry podczas lotu samolotem) i pragnienia (brzmiące znajomo dla czytelników opisy rodzinnych perypetii i kłopotów). Są „sprawy niezałatwione”, żywe do dziś, tak jak opisywana w jednym z rozdziałów bulwersująca sprawa przekazania przez Tadeusza Wyrwę do Muzeum Armii Krajowej w Krakowie „Dziennika bojowego mjra Hubala”. Dziennik  zostaje przekazany w stanie opłakanym, jako żałosne szczątki bezcennego dokumentu. Ze wszech miar warto zatem losy bohaterów z rodzin ziemiańskich przypominać i przybliżać.(...)”.

Krzysztof  Zajaczkowski: Wankowicz, Krasnica i Demon historii, PRZEGLAD POWSZECHNY, Nr 2, luty 2010, str. 165-167





„Pisarka ma wielka umiejetnosc dostrzegania w pozornie drobnych informacjach zaczatkow historii, które staja się pozniej tematem jej opowiesci, a te najczesciej sa zapisem i swiadectwem dramatycznycznie powiklanych polskich losow. Przez pryzmat doswiadczen kilku rodzin, m.in. Krasickich, Ossowskich i Bakowskich, autorka przedstawia duzy fragment historii Polski: przedwojennej, powojennej oraz peerelowskiej rzeczywistosci”.

Anna Bernat, Wlasne i  Wankowiczowskie, PRZEGLAD POLSKI – NOWY DZIENNIK, Nowy Jork, 26 luty 2010, str. 6







„Jest to ksiazka ukazujaca na przykladzie losow trzech spokrewnionych ze soba rodzin ziemianskich (Krasiccy, Ossowscy i Bakowscy) panorame dziejow Polakow w latach II wojny i ciezkich latach powojennych. (...) Aleksandra Ziolkowska-Boehm opisuje rodzinne historie bez patosu, ale z duzym zaangazowaniem. Pojechala do Krasnicy. Rozmawiala z okolicznymi mieszkancami i w ksiazce przytacza te jakze budujace relacje. Autorka dotarla do potomkow opisywanych bohaterow,  ktorzy udostepnili jej archiwa rodzinne. Przejrzala także odkumentacje IPN. Tekst pisany piekna polszczyna wciąga. Ksiazke czyta się z zaparym tchem, bo tez  i opisywane w niej wydarzenia sa bardzo ciekawa i poruszajace”.

Miroslawa Palaszewska,  MYSL POLSKA Nr 11/12 2010, 143-21 marca 2010, str. 18.







„Niejeden historyk pozazdrości Pani Aleksandrze Ziołkowskiej – Boehm warsztatu, archiwistycznego zacięcia i tak wspaniałych bohaterow.

Nas, miłośnikow lotnictwa zainteresowali ludzie związani z polską awiacją, ale ich wyczyny dokonały się na oczach setek i tysięcy ludzi, ktorzy nigdy nie zasiedli za sterami samolotu. Podziwiali jednak podniebne ewolucje pilotow tłumnie uczestnicząc w międzynarodowych Challenge’ach, festynach i pokazach lotniczych. To bardzo cenne w czasach standaryzacji form działania, ze w odroznieniu od fachowych opracowań z mnostwem statystyki i tabel systemowych pojawia się literacki zapis dziejow, jakich trudno znaleźć w dostępnych dzisiaj opracowaniach historykow polskiego lotnictwa”.

Zbigniew Kowalewski, ALBUM POLSKI PL, 21 marca 2010



.

„Dzieje Anny Bąkowskiej z rodziny Wartanowiczów i jej córki Ewy, ostatniej spadkobierczyni dworu w Kraśnicy pod Opocznem opisuje w swojej, wydanej przez PIW, publikacji Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Książka opowiada o wojennych i powojennych losach prawnuków Antoniego Jaxa Bąkowskiego. Znajdziemy w niej m.in. poruszającą historię adiutanta Hubala, Henryka Ossowskiego, i jego siostry Wandy Ossowskiej, opowieść o życiu Janusza Krasickiego, kontynuatora rodzinnych tradycji lotniczych.
Jednocześnie autorka przygotowuje się do napisania książki o rodzinie Wartanowiczów i prosi o pomoc w zebraniu materiałów”. 

mag , O Wartanowiczach w ksiazce "Dwor w Krasnicy i hubalowy Demon", FUNDACJA KULTURY I DZIEDZICTWA ORMIAN POLSKICH


Pozycje: 41 - 50 z 532
.


"A book about Heroes of World War II" the owners of the Krasnica country manor and their guest, the legendary Major Hubal, who fought against the Nazi and, when the Soviets conquered Poland, against the Soviets. The book covers several generations; it begins before the war and extends to Soviet-occupied Poland. A useful addition to the historical library that details damage done by the Soviet occupation of Poland".

E.T. SARMATIAN REVIEW, Houston, Texas, April 2010





„Zniszczcie gniazda, a ptaki do nich nie powroca – mówil Stalin. Zdezorientowane ptaki na ogól jednak dlugo kraza w poblizu zniszczonych gniazd. Wlascicielom ziemskim po wojnie zabroniono zblizac się do swoich dworow i majatkow rodzinnych. Wydano zakaz powrotu wypędzonych ziemian do swoich dobr. Henryk Ossowski, zolnierz Armii Krajowej, hubalczyk, wyjechal po wojnie do Tczewa, nie ujawniajac swojej przynaleznosci do AK i partyzantki mjr Hubala. W 1952 r. udal się jednak do rodzinnych Kunic na grob ojca. Ktos szybko doniosl do Urzedu Bezpieczenstwa, ze Henryk przebywa „blisko dworu”. Zostal aresztowany.

Henryk Ossowski jest jednym z bohaterow nowej ksiazki Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm „Dwor w Krasnicy i Hubalowy Demon”. Poprzez pryzmat doswiadczen kilku rodzin, m.in. Ossowskich, Krasickich i Bakowskich, których losy zwiazane były z majatkiem Krasnica, autorka przedstawia duzy fragment historii Polski: przedwojennej, wojennej oraz peerelowskiej rzeczywistosci.

Jest to opowiesc o rodach, rodzinach, domach i dworach polskich. Pozostanmy przy dworze i dworach polskich. Pozostanmy przy dworze w Krasnicy pod Opocznem, w majatku Antoniego Jaxa Bakowskeigo, skad, z przydworskiej stadniny, zalozonej w latach 30. XX wieku, pochodzil Demon, wspanialy kon ofiarowany Hubalowi. Sam major Dobrzanski z zolnierzami korzystal z pomocy i opieki dworu. Jego mieszkancy, a zwlaszcza wlascicielka majatku Anna Bakowska i jej kilkunastoletna corka Ewa, udzielali schronienia welu potrzebujacym, pomagali także oddzialom partyzanckim „Bonczy”, „Starego”, „Wichra”, „Doluny”. Anna Bakowska regularni zaopatrywala oddzial Hubala w zywnosc. Jak pisze Ziolkowska: „Szczególnie starannie zadbano o partyzantow na Wigilie w 1939 roku. We dworze przygotowano cala wieczerze. (…) wszystkie panie wziely sie do robienia klusek z makiem, gotowaly zupe rybna, smazyly karpie. Jedzenie podwieziono wozem do lesniczego Wroblewskiego w Debie, który je dostarczyl na kwatere zolnierzom Hubala”.

Rodzina Bakowskich od pokolen zamieszkiwala Ziemie Opoczynska i mala tam swe posiadlosci. Gniazdem rodowym dziedziczonym az do 1945 roku r. był dwor w Krasnicy. Dzieje dworu i jego mieszkancow maja wymiar symboliczny; stanowia opowiesc, ktora mozna odniesc do innych dworow i domow – na Kresach, na Mazowszu, w calej Polsce. Po wielu z nich po wojnie nie pozostal kamien na kamieniu, tylko w zdziczalych ogrodach można było jeszcze do niedawna dostrzec zarysy fundamentow. W Krasnicy pozostal tez krag dwunastu lip zasadzonych przez Antoniego Jaxa Bakowskiego na pamiatke narodzin dzieci.

Dwor w Krasnicy po wojnie popadal w ruine. Jego wlascicielom, w mysl dekretu z 1944 r., nie wolno było przeciez don powrocic. Majatek zostal rozparcelowany, a częsć uratowanych koni trafila do innych stadnin. Potomkiem jednego z koni jest legendarny arab Bask, który dal poczatek koniom linii krolewskiej w Stanach Zjednoczonych.

Po zmianach, jakie nastapily w Polsce po 1989 r., spadkobierczyni Krasnicy, Ewa Bakowska, chciala odzyskac dom. To się nie udalo. Paradoksalnie, dworek wzniesiony w 1830 r., ktory mocno poturbowany przetrwal najgorsze, zostal spalony 5 maja 2000 r. przez nowego wlasciciela, wytworce mrozonek. Dworu nie ma, siedziby rodu nie ma, ale pozostali ludzie z rozbitych gniazd – ludzie z pieknymi zyciorysami, którym Aleksandra Ziolkowska-Boehm poswiecila swa ksiazke.

Pisarka przedstawia historie zycia prawnukow Antoniego Jaxa Bakowskiego, a wiec adiutanta Hubala Henryka „Dołegi” Ossowskiego i jego siostry Wandy Ossowskiej, Janusza Krasickiego, kontynuatora rodzinnych tradycji lotniczych oraz dzieje Anny Bakowskiej i jej corki Ewy, ostatniej spadkobierczyni dworu w Krasnicy.

Podczas wieczoru autorskiego, zwiazanego z poprzednio opublikowanym tyulem „Kaja od Radoslawa, czyli historia Hubalowego krzyza”, do Aleksandry Zolkowskiej-Boehm podszedl Janusz Krasicki, przedstawil się i pokazal fotografie z pogrzebu hubalczyka Jozefa Alickiego. Powiedzial tez, ze jego kuzynka z Gdanska ma oryginalny dokument – podziekowanie od majora Henryka Dobrzanskiego za konia „Demona”, którego Hubalowi ofiarowala Anna Bakowska z Krasnicy.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm zajela się tym tematem. Pisarka ma wielka umiejetnosc dostrzegania w pozornie drobnych informacjach zaczatkow historii, które staja się pozniej temtem jej opowiesci, a te najczesciej sa zapisem i swiadectwem dramatycznie powiklanych polskich losow. 

A takie były historie ziemian Krasickich, Ossowskich i Bakowskich. Ale tez wazne sa opowiadania o rodzinach Banasiakow czy Szulcow ze sluzby folwarcznej. Gdy w 1945 r. Do Krasnicy wkroczyly wojska Armii Czerwonej i – pisze Ziolkowska – chcialy Anne Bakowska jako obszarniczke i krwiopijcę rozstrzelac, chlopi wynosili czerwonoarmiejcom „co kto miał – slonine, kielbase, bimber, i zapewniajac, ze nigdy nie zaznali zadnej krzywdy, a wrecz odwrotnie, wiele pomocy i opieki”, przyczynili sie do jej ocalenia. We wspomnieniach Marianny Fury o jej ojcu Janie Borowieckim, uratowanym  w czasie wojny przez „dziedziczke Annę”, mowa jest o tym, ze jako jedyny, gdy ziemia majatku była wśród chlopow dzielona po wojne, odmowil jej przyjecia.

„Dwor w Krasnicy i hubalowy Demon” to kolejna ksiazka Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm reprezentujaca nurt jej tworczosci niezwiazany z Melchiorem Wankowiczem i archiwum, które jej powierzyl. Aczkolwiek pewna aurę jego pisarstwa można i tu odnalezc.  Podobnie jak jej mistrz, jest autorka mocno zanurzona w histori Polski, losach ludzi, którzy te historie tworzyli. Styl Ziolkowskiej wyznacza narracja majaca wiele z gawedy, z jej plastyki, sily i uroku; pisarka pozwala sowim opowiesciom rozgaleziac się, rozrastac, swobodnie korzysta z dygresji, z osobistych dopowiedzen, ze zblizen pewnych watkow. Ale widoczne sa w tym pisarstwie również rygor i solennosc. Ziolkowska wyposaza tez swe literackie reportaze w rozbudowane przypisy, indeksy osob i bogatą bibliografie.

Anna Bernat, Ludzie z rozbitych gniazd, NOWE KSIAZKI Nr 6, 2010, str 42-43.



.

DWÓR W KRAŚNICY I HUBALOWY DEMON
Prezes Oddziału Gdańskiego PTZ, p. Irma Dąbrowska Antkowiak pragnie tą drogą
zaproponować bardzo ciekawą lekturę, która daje prawdziwe światło na dzieje ziemiaństwa.
Ksiązka ta, to historyczny esej dr Aleksandry Ziółkowskiej Boehm pt.: Dwór w Kraśnicy i Hubalowy demon. Spotkała się ona z duzym zainteresowaniem nie tylko czytelników, ale równiez dziennikarzy, takze tych, którzy nie mają zadnych związków z tematyką ksiązki czy środowiskiem ziemiańskim. Jest ona bowiem interesująca dla kazdego czytelnika, któremu nie obca jest w ogóle historia Polski.
Na antenie Polskiego Radia, p. Irma Dąbrowska Antkowiak o tej ksiązce powiedziała:

 Muszę powiedzieć, ze jestem zachwycona.
Jako prezes PTZ w Gdańsku chcę bardzo serdecznie podziękować autorce za ukazanie atmosfery polskich dworów, patriotyzmu i ukochania ojczystej ziemi przez właścicieli majątków. Na podstawie historii trzech rodzin zostały przedstawione dzieje
ziemiaństwa polskiego, zarówno w czasie rozbiorów, jak i w okresie międzywojennym i w latach wojny. Komuniści chcieli wykreślić tę warstwę, pomijając i negując jej dokonania i rolę w dziejach narodu. Na prezentację ksiązki w Warszawie przybyła
delegacja z Kraśnicy i Opoczna; jej serdeczny, pełen szacunku i miłości stosunek do Ewy (córki byłych właścicieli majątku) był cudowny. I zadawał kłam twierdzeniu, ze ziemianie to krwiopijcy i trzeba o nich zapomnieć. Chciałam jeszcze raz podziękować autorce po staropolsku: Bóg zapłać.”
Piotr Szymon Łoś, BIULETYN POLSKIEGO TOWARZYSTWA  ZIEMIANSKIEGO, Nr 6, lipiec 2010

*

„(...) Poniedziałek, ostatni dzien maja. W bibliotece gdanskiej PAN, podczas spotkania autorki ksiazki „Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon” z czytelnikami, Ewa Bakowska staje się równorzedna bohaterka. (...)  Aleksandra Ziolkowska-Boehm uwaznie slucha opowiesci pani Ewy Bakowskiej. Bo racje miał Mistrz, ze każdy czlowiek swoim zyciem może napisac jedna ksiazke. A niektóre opowiesci zamieniaja się w przyjazn.

-Lubie swoich bohaterow” – mówi Aleksandra”. (...) Historię narodu można opisywać poprzez daty wielkich bitew, koronacji i zawarcia umów pokojowych. Można opisywać ją także poprzez pojedyncze, ludzkie losy. Takiego opisywania historii na początku lat 70. XX wieku 23 -letnią wówczas Aleksandrę nauczył sam Mistrz. (...)

Aleksandra, córka miłośnika historii, była na czwartym roku studiów polonistyki, gdy po raz pierwszy spotkała się z Melchiorem Wańkowiczem, twórcą polskiego reportażu, autorem legendarnych książek o bitwie pod Monte Cassino, hubalczykach, którego tu nazwiemy Mistrzem. On był już wtedy ciężko chorym, dożywającym swych dni człowiekiem. Ona - jasnowłosą, pilną studentką, zbierającą materiał do pracy magisterskiej. Przejętą, lekko przestraszoną.- Nie był zbyt miły podczas pierwszego spotkania - wspomina dziś Aleksandra. - Powiedział, że studentom poświęca nie więcej niż pół godziny. Na szczęście miałam przy sobie moje wcześniejsze prace zaliczeniowe. Zaczął je przeglądać z coraz większym zainteresowaniem, minęło 20 minut... Bałam się, że nie zadam przygotowanych pytań. Wreszcie przestał czytać i powiedział z uznaniem: Widzę, że potrafi pani myśleć krytycznie. (...) Pracowała z nim dwa lata.(...) Mistrz wiedział, że umiera na raka. Uporządkował także sprawy związane ze swoją spuścizną. Prywatne archiwum zapisał Aleksandrze Ziółkowskiej (...) Po śmierci Wańkowicza "służby" usiłowały przejąć dokumentację od Aleksandry. (...) Aleksandra Ziółkowska- Boehm uważnie słucha opowieści pani Ewy Bąkowskiej. Bo rację miał Mistrz, że każdy człowiek swoim życiem może napisać jedną książkę. A niektóre opowieści zamieniają się w przyjaźń. - Lubię swoich bohaterów - mówi Aleksandra."

Dorota Abramowicz, Przepis Mistrza Melchiora. Dziennik Baltycki, 6 czerwca 2010
http://www.dziennikpolski24.pl/artykul/264639,przepis-mistrza-melchiora,id,t.html

*

„(...) Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon” to klasyczna saga polskiej rodziny szlacheckiej, która w swym majatku w latach 30. ub wieku zalozyla stadnine. To także opowiesc o bohaterskim majorze Hubalu i kilku oddzialach partyzanckich, którym pomagali mieszkancy dworu, także o niezwyklych losach koni z tej stadniny”.

Julita Karkowska, Nie tylko o Wankowiczu, PRZEGLAD POLSKI, dodatek lit.  NOWY DZIENNIK, Nowy Jork, 16 lipca 2010, str 2-3





„Zgodnie z tytulem („Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon”) autorka poswieca wiele uwagi i wiele ciepla miescom, glównie dworom, które były oparciem dla partyzantów Hubala; i koniom, których los był zwiazany z jego oddzialem. Dodajmy, ze Demon był darem wlascicielki dworu w Krasnicy dla legendarnego przywódcy partyzantów”. (...)

Monika Warnenska, Co nowego u Olenki?, POLUDNIE –Glos Mokotowa, Ursynowa, Wilanowa, Nr 12-25 marca 2010

.

    

„Kraśnica.....  To właśnie pamięć o tym majątku i dworze Jaxa Bąkowskich przywołana została  17 listopada 2009 roku w Sali Domu Literatury  podczas warszawskiej promocji opublikowanej właśnie przez Państwowy Instytut Wydawniczy książki dr Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm „Dwór w Kraśnicy i hubalowy Demon”, z udziałem Ewy Bąkowskiej – córki ostatnich właścicieli. Zainteresowanie było ogromne, wzruszających momentów nie brakowało, zwłaszcza że wśród licznie zgromadzonych spotkało się wielu ludzi z Kraśnicą związanych.  A w tym gronie byłem i ja, bo nie dość, że urodził się tam mój pradziadek Henryk Bąkowski,  że tam wychowywała się moja babka Michalina,  to i ja spędziłem w tym majątku prawie rok,  od jesieni 1944 roku do września 1945,  czyli także w okresie zaprowadzania nowych porządków już po tym, jak władza komunistyczna odebrała właścicielom ich gniazdo rodzinne.    I chociaż nie dane mi było zakosztować życia w Kraśnicy w normalnych pokojowych warunkach, to miałem za to okazję być świadkiem godnej podziwu ciężkiej pracy ciotki Anny Bąkowskiej (jeszcze przed eksmisją), gdy wzorowo prowadziła gospodarstwo wykazując niezwykle zdolności organizacyjne w trudnej wojennej rzeczywistości. A działała tak sama przecież wiele lat  - jej męża Jerzego Jaxa Bąkowskiego nie było od  września 1939 roku i do końca nie wiedziała, że jako jeniec sowieckiego obozu w Starobielsku został zamordowany w Charkowie wiosną 1940 roku.  I los sprawił, że będąc w Kraśnicy - znanej z  zangażowania w działalność konspiracyjną na rzecz podziemia - mogłem, jako młody chłopak, dostąpić zaszczytu poznania bywających tam ze swoimi żołnierzami tak sławnych dowódców partyzanckich jak  „Bończa” (Kazimierz Załęski),  czy „Dolina” (Adolf Pilch). 



Spotkanie promocyjne w Warszawie prowadził Krzysztof Masłoń, który przedstawił wątki zawarte w tej książce.  W  recenzji zamieszczonej w „Rzeczypospolitej”  (21-22 XI 2009)  napisał:

      „Dwór w Kraśnicy,  niestety nieistniejący,  jest spoiwem wszystkich tych opowieści.  

       To w nim głównie splatają się losy trzech rodzin, o których traktuje ta książka:

       Bąkowskich, Krasickich, Ossowskich”.

Niezwykłym akcentem spotkania była obecność delegacji z Opoczna i Kraśnicy,  w tym pań w barwnych strojach regionalnych.   „Tygodnik Opoczyński” relacjonował:

     „Opoczno było reprezentowane przez panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Kraśnicy na czele z przewodniczącą Bożeną Furą i gminną przewodniczącą Anną Orłowską, dyrektorkę Szkoły Podstawowej w Kraśnicy Alicję Ziółkowską, sołtysa Kraśnicy Tadeusza Tomasika, dyrektorkę biblioteki Bożenę Świątek-Mazur, zastępcę dyrektora MDK Irenę Białas oraz dyrektora muzeum Tomasza  Łuczkowskiego. Wśród delegacji nie zabrakło osób, które znalazły się w książce –  Marianny Fury, Heleny Dobrowolskiej czy Sławomira Roga, autora pracy       magisterskiej na temat dworu w Kraśnicy. Dla Ewy Bąkowskiej spotkanie promocyjne także okazało się niebywałym przeżyciem. Panie z KGW w Kraśnicy odśpiewały specjalnie dla niej kilka regionalnych przyśpiewek oraz sztandarową „Ziemię opoczyńską”. Pojawiły się łzy wzruszenia, również wśród publiczności. Ewa Bąkowska została obdarowana wypiekami pań z Kraśnicy oraz lalką w stroju opoczyńskim, ofiarowaną przez burmistrza Jana Wieruszewskiego”.

Anna Bernat  napisała o książce („Przegląd Polski” – dodatek kulturalny do Nowego Dziennika, Nowy Jork, 26 lutego 2010)  m.in.:
     „Dzieje dworu i jego mieszkańców mają wymiar symboliczny;  stanowią opowieść, 
którą można odnieść do innych dworów i domów, na Kresach, na Mazowszu, w całej Polsce.  Po większości z nich po wojnie nie pozostał kamień na kamieniu, tylko w zdziczałych ogrodach można było jeszcze do niedawna dostrzec zarysy fundamentów zdruzgotanych, zniesionych z powierzchni ziemi domostw”.

Do tych innych dworów zaliczyć można także niedaleko od Kraśnicy położone Kunice:  losy rodziny Ossowskich,  w tym m.in.  Wandy i jej brata Henryka - adiutanta majora Hubala - to osobny rozdział książki i osobny rozdział żołnierskiej służby oraz tragicznych wojennych i powojennych losów przedstawicieli polskiego ziemiaństwa.

Jam jest dwór, co strzeże wiernie – w tak zatytułowanej recenzji pisze w gdańskiej „Gazecie Uniwersyteckiej”  Anna Malcer-Zakrzacka:  eckiej”.ś  Annnna iej.”Aleksandra Ziółkowska-Boehm w swojej książce Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon w sposób niezwykle zaangażowany i precyzyjny dokumentuje jedną z wielu historii polskich dworów, w której jak w soczewce skupia się XX-wieczna historia Polski”.

. W   „Nocnych spotkaniach”  23/24 listopada 2009 roku  w pierwszym programie Polskiego Radia (poświęconych w całości omawianej książce),   pani  Irma Dąbrowska-Antkowiak,  prezes oddziału Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego w Gdańsku,  powtórzyła to, co jakże trafnie ujęła zabierając głos  na spotkaniu promocyjnym w Domu Literatury kilka dni wcześniej:

      „Byłam na prezentacji - w Warszawie - książki „Dwór w Kraśnicy i Hubalowy  Demon” pani dr Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona.  Jako prezes  Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego w Gdańsku chcę bardzo serdecznie podziękować autorce za ukazanie atmosfery polskich dworów, patriotyzmu i  ukochania ojczystej ziemi przez właścicieli majątków.  Na podstawie historii  trzech rodzin zostały przedstawione dzieje ziemiaństwa polskiego, zarówno w czasie rozbiorów, jak i w okresie międzywojennym i w latach wojny.  Komuniści chcieli wykreślić tę warstwę, pomijając i  negując jej dokonania i rolę w dziejach narodu.  Na prezentację przybyła  delegacja z Kraśnicy i Opoczna;  jej serdeczny, pełen szacunku i miłości stosunek do Ewy (córki byłych właścicieli)  był cudowny.  I zadawał kłam twierdzeniu, że ziemianie  to krwiopijcy i trzeba o nich zapomnieć”.   

Janusz Krasicki, Dwór w Kraśnicy i nie tylko, WIADOMOSCI ZIEMIANSKIE, Numer 43, jesien 2010, Str. 89-91



.

„Ksiazka ta nabiera wagi i atrakcyjnosci czytelniczej w okresie ponownie nasilajacej się w polskich mediach debaty wokół Katynia i zawirowan czasu okupacji. Ziolkowska-Boehm specjalizuje się w beletryzowanej literaturze dotyczacerj najnowszej historii Polski, pasjonujac się szczególnie powiklanymi przez katastrofe wojenna i meandry powojennej polityki losami polskich rodzin. (...) Z przeplatajacych się watkow, snutych na kanwie losow najpierw poszczegolnych prominentow familii Krasickich, potem Ossowskich i w koncowej partii Jaxa Bakowskich – wspierajacych w koncu 1939 roku dzialania Wydzielonego Oddzialu Hubala, czyli przyjaciela rodziny majora Henryka Dobrzanskiego - autorka zbudowala wielotematyczna, grajaca barwami i nastrojami opowiesc: przejmujacy, często wrecz wstrzasajacy, apelujacy do sumien obraz fragmentu polskiej historii. Ziolkowska jak może wzbogaca swa narracje, uzupelnia o zrodlowa – niekiedy malo znana albo zapomniana – dokumentacje kolejnych epizodow, odwoluje się do swiadectw w literaturze dokumentalnej i pieknej, do listow (np. w rozdziale o szlachetnej, niepokonanej ani przez Gestapo, ani przez UB bojowniczce polskiej konspiracji Wandzie Ossowskiej publikuje listy Jana Pawla II, podtrzymujace adresatke na duchu). Sieganie do jednych zyciorysow zacheca autorke do wnikania w nastepne. Zapowiedziana w tytule informacja o historii Demona, konia darowanego przez Anne Bakowska, jedna z wlascicielek Krasnicy, majorowi Dobrzanskiemu, pozniejszemu Hubalowi, wprowadza epizod poswiecony mniej znanym szczegolom dzialan jego partyzanckiego oddzialu. Te swietna w lekturze ksiazke – redakcyjnie – znakomicie- przysposobila do publikacji Aldona Kubikowska”.

Or. (Mieczyslaw Orski), ODRA, marzec 2011
.





"Dusza" dworów polskich



Wańkowiczowskie święć się w pamięci wybrzmiewa z opowieści spisanych przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm, składających się na tom zatytułowany Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon. Książka opowiada o losach trzech ziemiańskich rodzin: Krasickich, Ossowskich i Bąkowskich na tle wypadków dziejowych, w tym o pięknej i dzielnej Ormiance, Annie Bąkowskiej - spadkobierczyni tytułowego dworu, który został spalony… w wolnej Polsce w majestacie prawa (tak! tak!), a także o najsłynniejszych koniach, hodowli i miłości do tych szlachetnych zwierząt, bo przecież koń jest mocno wpisany w polską tradycję, nie tylko wojskową.






Jak wiemy z historii, wiele dworów zniszczyła druga wojna światowa. To, czego nie zrobili niemieccy okupanci, dokończyli komuniści, wkraczając pod osłoną Armii Czerwonej i NKWD (najpierw na Lubelszczyznę latem 1944 roku). Siedemdziesiąt lat temu, 6 września, wydali dekret PKWN uchwalający prawo do masowego okradania ziemiaństwa z mienia ruchomego i nieruchomego. Ten proceder nazywano reformą rolną. Następne regulacje prawne i ubecka praktyka stworzyły nowe warunki do grabieży, w tym brak prawa pobytu czy zbliżania się dawnego właś­ciciela do swojego dotychczasowego domu. Rekwirowano dwory ziemian niemające nic wspólnego z produkcją rolną, zajmowano wyposażenie, meble, dzieła sztuki. Do ostatniej pamiątki rodzinnej, do ostatniej łyżeczki. Równocześnie aresztowano wielu ziemian i administratorów majątków. Reforma rolna doprowadziła do zniszczenia ziemiaństwa w Polsce, klasy obywateli wielce zasłużonych w walce o niepodległość i dla rozwoju gospodarczego Rzeczypospolitej.


Ostatnia odsłona tego procederu trwa do dziś, bo wciąż nie ma w naszym kraju reprywatyzacji. To, co spotkało spadkobierców dworu w Kraśnicy pod Opocznem, jest tego najlepszym przykładem, bo został on doszczętnie spalony w wolnej Polsce przez pewnego przedsiębiorcę (autorka książki podaje jego imię i nazwisko) wskutek opieszałości i bierności urzędników oraz za przyzwoleniem demokratycznie wybranych władz państwowych… Wybudowany w 1830 roku dwór nie został nawet wpisany na listę ochrony zabytków. Można sobie tylko wyobrazić, jak gorzkie i bolesne było to doświadczenie dla Ewy Bąkowskiej - córki ostatniego właściciela majątku Kraśnica. Dorobek pracy pokoleń jej rodziny zasłużonej dla polskiej kultury i niepodległości, w tym jej matki, która z narażeniem życia niosła pomoc partyzantom walczącym o niepodległość ojczyzny przeciwko niemieckiemu najeźdźcy, przepadł w całości.


W czasie drugiej wojny światowej dwór w Kraśnicy był przyjaznym przytułkiem dla uciekinierów, dla potrzebujących schronienia, dla oddziałów partyzanckich i ukrywających się Żydów. Ewa Bąkowska w napisanym w 2000 roku, tuż po spaleniu rodzinnego gniazda, liście do jednego z lokalnych tygodników napisała, że choć po 1989 roku był on podupadły, miał swoją „duszę”, na którą składały się historia, patriotyzm, tradycje i atmosfera. „Duszę” tego dworu jako ostoi polskości odtwarza pieczołowicie Aleksandra Ziółkowska-Boehm, wzbogacając swoją żywą, choć oszczędną (co jest typowym dla autorki stylem) narrację licznymi relacjami i fotografiami. Oprócz tego pisarka opowiada o legendarnym Hubalu ­– czyli majorze Henryku Dobrzańskim i jego zamiłowaniu do koni. Ostatni szwoleżer Rzeczypospolitej Polskiej był znakomitym jeźdźcem, wielkim znawcą koni. To właśnie od ostatniej właścicielki dworu w Kraśnicy, Anny Bąkowskiej, otrzymał słynnego Demona - konia, który zginął wraz z nim 30 kwietnia 1940 roku pod Anielinem. Córka spadkobierczyni, która regularnie zaopatrywała oddział majora Dobrzańskiego w żywność, opowiedziała autorce, jak doszło do tego, że Hubal po stracie konia o imieniu Hetmański został obdarowany nowym koniem. Tę ciekawą historię warto przytoczyć:
 

[...] W naszej stajni pozostał wierzchowiec mego ojca, piękny, kary koń pełnej krwi angielskiej, którego moja matka postanowiła podarować Hubalowi. Tak że koń był znany w okolicy najpierw jako wierzchowiec pana Bąkowskiego, a później Hubala. Nasz stangret, Stanisław Konecki, odprowadził konia do oddziału, przekazał Hubalowi i wrócił pieszo. Później mówił mojej mamie, że go naraziła i że należy mu się jakaś gratyfikacja. Mama miała do niego trochę żalu o te narzekania, ale przyznała, że się narażał (s. 223-224).
 
Pisarka sportretowała także wielu innych Polaków, których losy symbolizują dzieje narodu. Jednym z nich jest praprawnuk Antoniego i Izabeli Bąkowskich, Janusz Krasicki, którego autorka poznała na warszawskim spotkaniu promocyjnym swojej powieści historycznej Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża. Dowiedziała się wtedy, że jego kuzynka, wspomniana wyżej Ewa Bąkowska, jest posiadaczką cennego dokumentu o wartości historycznej, podarowanego jej matce przez majora Dobrzańskiego w ramach podziękowania za konia. To spotkanie oraz kolejne zainspirowały pisarkę do rozpoczęcia zbierania materiału do nowej książki. Jak wyznała we wstępie, na losach konkretnych ludzi uczyła się niemal na nowo historii Polski. Znanej, ale jakże inaczej odbieranej, gdy dotyczyła określonych osób. Jej wspaniałe książki należą do takich, które pomagają poznawać najnowszą historię Polski właśnie przez pryzmat jednostkowych losów.
 

Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon jest spojrzeniem wstecz i próbą pokazania, jak zawiłe bywają losy polskich ziemian, którzy swego czasu zmuszeni byli opuścić rodzinne domy, a często i kraj, tracąc dorobek wielu pokoleń. Udowadnia, że mają oni w sobie niezwykłą siłę, pozwalającą im wytrwać we własnych tradycjach i przekonaniach oraz potrafią żyć pełnią życia mimo licznych przeciwności. Zebrane i malowniczo odtworzone przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm historie to prawdziwa i pełna nostalgii panorama życia przedstawicieli polskich rodów zarówno w czasie spokoju, jak i trudnych latach wojennych i powojennych.
Beata Bednarz, "Dusza" dworów polskich", 10 września 2014,
Szczur w antykwiariacie,



.

GLOSY



„Ksiązka wydaje mi czyms bardzo waznym jako przyklad odzyskiwania pamieci narodowej.  O formacjach inteligencji miedzywojennego dwudziestolecia i ich korzeniach. Kawałeczek rzeczywistosci wstaje z martwych, dzieki uczuciu, z jakim szukala Pani wciąż obecnych resztek tej formacji. Resztki okazaly się mimo wszystko wazną caloscią.

Zawsze myslalem o Pani jako o osobie autentycznie przeżywajacej swiat i autentycznie odpowiadajacej na rozne sprawy swoim pisaniem. Niech Pani nie opuszcza szczescie, które na to pozwala i ciagła chęć pracy”.

Jacek Trznadel, Warszawa pazdziernik 2009





„Piekna historia polskiej rodziny. Ksiazka tym wazniejsza, ze w Polsce rodziny patriotyczne sa nie, jak nalezaloby oczekiwac, sola ziemi, ale sola w oku nowej wladzy, która nastala po 1945 r. i trwa nieprzerwanie do dzisiaj (pomijajac zmiany organizacyjne i kosmetyczne). Wyrazem tego jest chocby permanentne odmawianie zwrotu zagrabionych majatków czy polityka niepamieci”.

Grzegorz Czarnecki, Szczecin, 26 stycznia 2010





„Pragne goraco podziekowac za trud opracawania hsitorii dworu w Krasnicy i jego wlascicieli rodu Jaxa Bakowskich wraz ze spokrewnionymi z nimi rodami Krasickich i Ossowskich.

Pomimo, ze jestem osoba obca, to jednak na bazie mojego pobytu w Krasnicy, stosunku do mnie pani Anuli Bakowskiej i jej dzieci, pozostaje pamieciowo i uczuciowo stale zwiazany z Nimi.

Tak obszerne opisanie Krasnicy i szczególnie ludzi ja zamieszkujacych jest przykladem doskonalej literatury faktu, ktorej pisarz John Grisham unikal z powodu ogromu pracy jaka trzeba wlozyc dla przeprowadzenia odpowiednich research.

Pani wlasnie taka prace wykonala, co wywoluje mój podziw i uznanie, umiejac jednoczesnie barwnie podawac fakty, zamiast suchej tresci historycznej.

Przyznaje, ze ciagle powracam do czytania Pani ksiazki o Krasnicy. Nie tylko dla przypomnienia sobie o przebytych faktach mojego zycia, ale i dla poznania nowych dla mnie wiadomosci o losie Rodziny Bakowskich po wysiedleniu z rodzinnego domu.  Serdecznie wspolczuje Ewie z powodu przebytych przez nia i jej Mame udreczen w czasach PRL. (...) Konczac proszę o przyjece wyrazow szacunku i podziwu za caloksztalt pracy pisarskiej dla Szanownej Pani oraz serdecznych pozdrowien dla obojga Panstwa”.

Jerzy Szkilladz, Warszawa, 30 listopada 2009.







„Z duza przyjemnoscia przeczytalem ksiazke „Dwor w Krasnicy”. Bardzo ciekawa historia rodu Krasickich. Ujela mnie opowiesc o zyciu p.Wandy Ossowskiej - rzadko spotykana szlachetnosc. To pokolenie konczy swoja peregrynacje doczesna.

Krasnica i je okupacyjni mieszkancy, z którymi miałem zaszczyt się spotkac, byli wzorem patriotyzmu, uczciwosci, poswiecenia najwyzszej sprawie dobra Kraju. Jeszcze raz skladam gratulacje za sage rodu. Cenie i  szanuje uczciwosc i prawde przebijajaca z kart ksiazki.”

Roman Bielanski, Warszawa, 10 luty 2010




„Jest to kolejna i bardzo cenna pozycja z gatunku literatury faktu poruszajaca etos polski w istotnym dla losu wielu Polakow okresie historycznym ale szczególnie bolesnyn powojnnym, gdzie zniewolenie ludzi majacych wielkie zaslugi dla krzewienia ducha narodowego osiagnely apogeum. Kiedy stracone sa na zawsze majatki, dwory i muzealia na Kresach, to nie do zrozumienia i akceptacji jest potraktowanie wielu historycznych pamiatek na posiadlosci ziemskich w tak podly sposob jak dwor w Krasnicy i jemu podobnych. Ksiazka jest pasjonujaca, ale jednoczesnie „elitarna” w zrozumieniu nie przez szerokiego czytelnika. Wymaga pewnej znajomosci tematu i umilowania historii ludzi i faktow. Podziwiam warsztat pirsarski i wielki dar zgromadzenia tak olbrzymiej bazy zrodlowej”.

Andrzej Kozlowski, Warszawa, 2 marca 2010 

.



Świat, który Pani odsłania jest światem, który wciąż jest przeoczeniem
w Polsce. Uważam, że to bardzo cenne, bo tych prawdziwych
światów, które odeszły, nie da się niczym zastąpić, tak jak życia pojedynczego
człowieka, który kiedyś odejdzie.

Rafal Wojasiński, Warszawa, 6 maja 2010

.

„Zwrócilam uwage na zdania konczace druga czesc ksiazki „Czas i historia zmiotly wszystko, nie ma ludzi, nie ma grobów, nie ma budynków. Po podolskich winnicach Wartanowiczow zostala jedynie legenda”.
Pani Aleksandro, dzis już nie tylko legenda, pozostala pamiec, która ocalila Pani na kartach tej ksiazki.
Przypomne w tym miejscu, ze w ksiazce „Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon” napisala Pani:
...„Dwór w Krasnicy splonal, ale pamiec zostala i aby ta pamiec ocalic pisze te ksiazke”.
Tak tez ocalila Pani pamiec o zyciu Bakowskich, Krasickich i Wartanowiczow.


Maria Szczegielniak, Slawno kolo Opoczna, 23 maja 2012
.


“Skonczylam czytac ksiazke Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm “Dwor w Krasnicy i Hubalowy Demon”. Czytalam zachlannie ale i celebrowalam to czytanie z powrotami do poprzednich stron, by nie uronic watkow wiazacych calosc, opanowac drzewo genealogiczne tego zwiazanego z dworem i jego stadnina koni w Krasnicy. A może podarowany przez wlascicielke dworu najpiekniejszy kon Demon dla dowodcy Hubala, stal się kanwa powstania tej ksiazki?



Sposrod licznej rodziny bylych wlascicieli, pozostali sa dotad jedynie spadkobiercami historycznych zdarzen i przywroconych na stronach tej ksiazki wspomnien, bo z dworu nie ma dotad nawet sladu, poza starymi drzewami i grobami na krasnickim cmentarzu.

Dla mnie – glownymi bohaterkami tej jakze pieknej opowiesci, sa kobiety, kiedy ich mezczyzni sluzyli w obronie ojczyzny. One opiekowaly się dziecmi, rodzina i domem, ale i one odwazne w konspiracji pomagaly w teh sluzbie dla ojczzny. Doznawaly one jakze tragicznych przezyc.

Ogromne wrazenie wywarly na mnie opisane w ksiazce wyjatkowe kobiety. Pani Danuta Krasicka i Anna Bakowska i piekna corka Ewa oraz wspaniala Wanda. Ksiazka dala mi wiele wzruszen i lez nad ich losami. Ale i pokazala jakze piekne i wartosciowe osoby, bedace bohaterami tej opowiesci i jakze godne poznania.

Podziekowanie ale i gratulacje naleza się Autorce – za podkreslene i tym samym nadanie wiekszej rangi „Ziemi Opoczynskiej” za postawe w historii ostatniej wojny. Dobrze, ze mamy -  ze zlota czcionka – ksiazke, która uchroni ludzi i ich chlubna dzialalnosc od zapomniennia”.

Halina Szyszko, Lodz, 21 pazdziernika 2009



.

 „...Ja jednak kilka poruszonych w ksiazce tematow widze nieco inaczej. Owszem, kobiety sa bohaterkami tej sagi. Polubilem je i podziwiam. Do wymienionych przez Pania Haline, dodalbym jeszcze Elzbiete Krasicka. Nie mozna jej pomijac, wymieniajac inne. Jej list pozegnalny to perelka i na dodatek prawdziwie kochala gory. Oddawszy kobietom co im sie nalezy, chcialbym jednak wspomniec i podkreslic role Pana Janusza Krasickiego, ktory jest niewatpliwym bohaterem tej ksiazki, a nawet osmiele sie napisac, ze znacznie przyczynil sie do jej powstania. A Henryk Ossowski a inni mezczyzni ? Ci faceci nie tylko "sluzyli w obronie ojczyzny", ale takze "opiekowali sie dziecmi, rodzina i domem", o ile ponura historia im na to pozwalala. Ta ksiazka opowiada nie tylko o Matkach - Polkach ale takze o Ojcach - Polakach.

Obroniwszy nieco plec brzydka przed zapomnieniem, przechodze do nastepnego waznego tematu - koni. Demon, choc tytulowy, nie jest dla mnie najwazniejszy w calej historii. Z ogierow na czolo wysuwa sie Bask, ale on jest juz troche Amerykaninem, takim imigrantem, ktory szybko i wspaniale zaaklimatyzowal sie w nowej ojczyznie. Zmienie front i tym razem bede bronil plci pieknej. Dla mnie prawdziwymi bohaterkami opowiesci o stadninie sa klacze: Bajka, Bajeczka, Balalajka, Iwonka III i inne. Zapomnialem jak nazywala sie ta z krzywa szyja, ale ja takze powinienem wymienic. Cala historia stadniny to opowiesc o tym jak mlode malzenstwo mozolnie budowalo swoj kawalek Polski. Polski kultywujacej tradycje, ale wkraczjacej na tory nowoczesnosci. Klacze z Krasnicy stanowily trzon tej zmiecionej przez ciemny czas budowli i sa prawdziwa "kanwa" tej czesci ksiazki. Chwala im za to. Przy okazji, jesli juz jestem przy klaczach. Pamietam, ze latem wrocilem do "Dworu w Krasnicy...", usilujac znalezc fragment o pochodzeniu Iwonki III ( o ile dobrze pamietam jej imie )”

Tomasz Wojtkowski, Warszawa, 13 grudnia 2010

.

„Czytalem b. duzo ksiazek z czasow okupacji, ale dopiero z Twojej dowiedzialem sie blizej o zarzadzaniu majatkiem ziemskim pod okupacja niemiecka oraz dalsza historia dworu ich wlascicieli po wkroczeniu wojsk sowieckich, za komuny i pozniej.

Cala ksiazka b. mi sie podobala, zrobila duze wrazenie.”

Krzysztof Ziolkowski, Lodz, 15 marca 2011
.

„Dobra ksiazka, wielka wiedza i zwiezly styl. Kawal histori i swiata, który minal”.

Andrzej Goebel, Pokrzydowo, 10 kwietnia 2011



.

„...W bardzo piekny sposob cala pisana przez Pania historia stala się jedna historia Tej Rodziny i wszystkich Rodzin polskich, których nie oszczedzila wojna.

Bardzo smutny jest kontrast miedzy bohaterstwem wojennym, a powojenna rzeczywistoscia.

Pisze Pani z emocjami, przez co widac Pani milosc i szacunek dla Tych ludzi. I dzieki temu wspaniale czyta się te opowiesc.

Mirela Tomczyk, Warszawa 5 czerwca 2011

*
"Przez przypadek natrafilem na wspomnienia P Wandy Ossowskiej, a potem kontynuujac fascynacjê Ta Osoba dotarlem do Pani ksiazki” Dwór w Krasnicy i Hubalowy Demon” dziêki której wiedza o losach tej wspanialej Kobiety dopelnia sie i jest tak pieknie opisana . Cala ksiazka jest bardzo interesujaca".
Jan Nowak, Konskie, 27 maja 2015
*
„Kazdego dnia czytalam jeden nowy rozdzial, zeby nie pogubic sie z nazwiskami i koligacjami bohaterow. Ilez tam informacji zawarlas, ilez musialas sie naczytac i nasluchac, zeby to wszystko tak zgrabnie poukladac. Bardzo te ksiazke polubilam.
Serce sie kroi, czytajac o wojennych losach Twoich pieknych bohaterow. A mimo wszystko czesc z nich przetrwala wojne i nieznosne lata komuny, ksztalcac sie, znajdujac mimo wszystko miejsce w tym ponurym swiecie i starannie wychowujac nowe pokolenia. Wzruszylo mnie, ze ci, ktorzy doczekali jej, z taka radoscia mowia, ze nareszcie moga zyc normalnie.

Historia p. Wandy Ossowskiej ogromnie mnie przejela. Skad ona wziela te niepojeta sile, zeby przetrwac okropne lata wojny, a przede wszystkim te tortury w Gestapo – niewyobrazalnie dzielna. Piekna otrzymala jednak nagrode w postaci korespondencji z Papiezem.  A dzieki Tobie mozemy sie dowiedziec o przykladach prawdziwego bohaterstwa i jednoczesnie takiej rzadkiej skromnosci. Z innej gliny ci ludzie byli ulepieni”. 
Mira Puacz, Polonia Bookstore, Chicago, Illinois, 6 stycznia 2015


 *

Droga Oleńko
Z całego serca pragnę Ci podziękować za napisanie dwóch tak wspaniałych książek o mojej rodzinie. Są to książki „Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon” dotyczący rodziny „po mieczu” Jaxa Bąkowskich, i „Lepszy dzień nie przyszedł już” dotyczący rodziny po kądzieli Wartanowiczów posiadającej ormiańskie korzenie.
Włożyłaś w niej wiele swojego talentu, pracy i serca. Przeprowadziłaś wielogodzinne rozmowy osobiste i telefoniczne z osobami w wielu krajach świata. Książki te są prawdziwe, rzetelnie oddające klimat tamtych czasów, a zarazem pełne koloru i ciepła. Szczególnie czytając książkę o Kraśnicy przeżywam ponownie swoje dzieciństwo i wczesną młodość w domu rodzinnym i gronie najbliższych tak różne od następnych lat.
Dzięki Tobie i napisanym przez Ciebie książkom pamięć o naszej rodzinie nie ulegnie zapomnieniu, gdyż niestety nie ma wśród nas młodzieży, która interesowałaby się przeszłością naszych przodków. To, co uczyniłaś dla naszej rodziny zasługuje na pełniejsze podziękowanie, niestety, nie umiem tego wyrazić innymi słowami niż ”Bóg zapłać”.

Ewa Jaxa Bąkowska
Gdańsk 13 lutego 2016
P.S. Pisząc w dniu moich 85. urodzin pragnę przekazać Ci wiele ciepłych myśli i szczególne podziękowanie.

*

Autorka Otrzymałam medal 25-lecia samorządu gminy Sławno, tytuł i statuetkę "Przyjaciela Szkoły im. Wandy i Henryka Ossowskich" w Kunicach. Za książkę otrzymałam honorowe obywatelstwo gminy Sławno[4]. Jak podano w komunikacie, [1]  końcowy fragment:
(...) Działalność pisarska Pani Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm zasługuje na najwyższy zacunek i uznanie za:
-szlachetny cel, który przyświecał jej przy pisaniu książek – ocalić od zapomnienia ludzi, którzy tworzyli historię naszej ziemi i miejsc, które były ważne, a dziś są już nie istniejące,
-przedstawienie historii rodziny Ossowskich, właścicieli majątku Kunice, a tym samym patronów Publicznej SzkołyPodstawowej w Kunicach, t.j. Wandę i Henryka Ossowskich, prawych, zasłużonych dla Polski i Kunic,
-przekazanie następnym pokoleniom historii Polski, którą mogą poznać tylko z książek,
-prezentację szkoły w Kunicach, która nosi imię Wandy i Henryka Ossowskich w czasie promocji książki oraz spotkań autorskich.
W związku z powyższym Pani Aleksandra Ziółkowska-Boehm w pełni zasługuje na tytuł „Honorowego Obywatela Gminy Sławno”.
(podpis: Przewodniczący Rady Gminy --  mgr inz Arkadiusz Knap

PROMOCJE odbyly się w: Bibliotece im. J.Pilsudskiego w Lodzi, Sluzewieckim Domu Kultury w Warszawie, Osrodku Kultury na Bielanach w Warszawie, Płocku, Krakowie, Opocznie, Domu Literatury w Warszawie, w Redakcji "Nowego Dziennika", Nowy Jork, w Bibliotece Polskiej i Konsulacie w Waszyngtonie, Bibliotece PAN w Gdansku.

Podpisywanie na Targach Ksiazki Akademickiej na Politechnice Warszawskiej, Targach Ksiazki w Krakowie, Targach Ksiazki Historycznej na Zamku/Arkady Kubickiego/ w Warszawie.


Spotkanie autorskie:

Biblioteka im J.Pilsudskiego w Lodzi, prowadzenie: Piotr Bierczynski


RADIO – wywiad z Ewa Heine, 1 program Radia (godz. 12-3 w nocy);

Kawiarenka Radia Retro”, Program 1,  Danuta Zelechowska i Jan Zagozda.

 9 odcinkow czytano w Radio 1 program  (styczen 2010) czytanie „Przed polnoca”.

KSIAZKA drukowana w odcinkach,  NOWY  KURIER , Toronto, luty 2010- kwiecień 2011
*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz