środa, 4 lipca 2018

Malgorzata Poniatowska Na tropach Wankowicza po latach Dni ktore zmienily jej zycie

Na tropach Wankowicza po latach

Małgorzata Poniatowska





Małgorzata Poniatowska, Czytam po polsku, 2 lipca 2017

Dni, które zmieniły jej życie
     Melchior Wańkowicz dostarczył swym życiem materiału na wiele opracowań i studiów naukowych pokoleniom badaczy historii literatury polskiej. Szczególna rola przypadła absolwentce polonistyki Uniwersytetu Łódzkiego kończącej edukację złożeniem pracy magisterskiej o twórczości reporterskiej Melchiora Wańkowicza. Zatrudnił ona Aleksandrę Ziółkowską jako swą asystentkę i researchera. Zaskarbiła sobie szacunek i zaufanie Mistrza, a ten zadedykował jej drugi tom dzieła, nad którym wspólnie pracowali: „Mojej sekretarce magister Aleksandrze Ziółkowskiej, bez której oddanego współpracownictwa zapewne byłaby to jeszcze gorsza książka’’. Pisarz pozostawił jej w testamencie swoje niezwykle bogate archiwum dokumentarne
Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest polską pisarką osiadłą w Stanach Zjednoczonych publikującą zarówno w Polsce jak i w USA oraz w Kanadzie. Spotkanie studentki z jednym z największych ówczesnych pisarzy polskich ukształtowało autorkę i jak sama powiedziała były to „Dwa niezapomniane dni, , które zmieniły moje życie”.

Wańkowicz non-fiction
     Na biografię Melchiora Wańkowicza złożyło się tak wiele wątków, etapów, „klimatów”, że wystarczyłoby na kilka życiorysów. Można domniemywać, że twórczość Wańkowicza charakteryzuje różnorodność i wielowątkowość, gdyż jego życie przebiegało równolegle do wielkich wydarzeń historycznych w dziejach świata i Polski: zabory, dwie rewolucje, dwie wojny światowe. Los pozwolił mu żyć w Polsce przedwojennej, powojennej i na emigracji. Jakaż to była skarbnica tematyki dla Króla reportażu, którego pisarstwo opierało się na faktach – „Fakt jest dla mnie katalizatorem dla wyobraźni”.
     W książce asystentki Króla reportażu dominują kwestie sensu stricto literackie. Dużo uwagi poświęciła autorka przybliżeniu czytelnikowi tajników warsztatu pisarskiego Mistrza, jego sposobom pracy nad nową książką i tworzeniu wyszukanego języka. Niebagatelną rolę pełniło powiększające się z dnia na dzień archiwum pisarza, później odziedziczone przez Aleksandrę Ziółkowską. Podejmowane już za życia Melchiora Wańkowicza próby klasyfikacji jego twórczości sprowadziły się do konstatacji, iż jest on twórcą reportażu literackiego z elementami wspomnień, opowieści, felietonów, gawęd lub, jak sam określił „literatury faktu”, którą dziś funkcjonuje pod nazwą non-fiction.

Roje szerszeni
     Aleksandra Ziółkowska odniosła się w książce nie tylko do czystej literatury wańkowiczowskiej, ale i do jej okolic. A znalazły się w tej przestrzeni reperkusje spowodowane edycją wspominanej, przepięknej pracy, reportażu historyczno-geograficznego, zatytułowanego „Na tropach Smętka”. Edycja tej pozycji w 1936 roku „Wobec jawnej wrogości autora” przyczyniła się do wydania przez Gestapo zakazu rozpowszechniania książki, a już po wybuchu wojny do poszukiwań Melchiora Wańkowicza przez hitlerowców . Na szczęście bezskutecznie!
Materiału literackiego dostarczały też losy rodziny Wańkowicza: wychowywanie córek Krystyny i Marty, niemal dwudziestoletnia emigracja Melchiora i jego żony Zofii, tragiczna śmierć Krystyny podczas Powstania Warszawskiego, osiedlenie się Marty w Stanach Zjednoczonych, PRL-owska egzystencja pisarza z konsekwencjami w postaci np. procesu w związku z podpisaniem Listu 34.
     Rozdział rozpoczynający publikację Aleksandry Ziółkowskiej opowiada o trudnych sprawach emigracyjnej działalności przedwojennego wydawnictwa Rój (Roy Publishers) założonego przez Melchiora Wańkowicza, a funkcjonującego nawet podczas okupacji. Owocem pełnienia przez Melchiora Wańkowicza funkcji reportera wojennego i kronikarza II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie okazało się dzieło „Bitwa o Monte Cassino”. Dzięki lekturze zbiorku Aleksandry Ziółkowskiej czytelnicy poznali perypetie wydawnicze Wokół Monte Cassino”. Wybitna praca Melchiora Wańkowicza, określana jako „majstersztyk reportażu”  czy „dokument epoki”, nie wszystkim się podobała.
Skutkiem tego próbowano blokować jej edycję, a autora dyskredytować.


Aleksandra Ziółkowska i Melchior Wańkowicz - http://aleksandraziolkowskaboehm.blogspot.com/


Cukier krzepi, bo Lotem bliżej
   Aleksandra Ziółkowska głęboko wniknęła w sedno pisarstwa Melchiora Wańkowicza, wszak jej praca doktorska również dotyczyła jego postaci. Trafnie zauważyła, że specyfika twórczości Mistrza uwarunkowana została m. in. jego „życiorysem językowym”, w którym ważne miejsce zajmowało wczesne ukształtowanie się stylistyki kresowej oraz eleganckiej szaty językowej. Analiza warstwy leksykalnej dzieł Melchiora Wańkowicza pozwoliła autorce tropiącej jego literackie ślady, odkryć i pokazać, jak bardzo pisarz ukochał tworzenie neologizmów (chciejstwo, dośrodkowanie, kundlizm, międzyepoka) i jak bardzo potrafił korzystać z przebogactwa polszczyzny wybierając słowa-wytrychy, słowa-zaklęcia, słowa-przekleństwa.  Wyprzedzając epokę Wańkowicz doceniał potęgę reklamy i zaistniał w jej świecie jako pierwszy polski copywriter, twórca sloganu „Cukier krzepi”, okrzykniętego najdroższym zdaniem świata. Pod koniec życia osiągnął jeszcze jeden spektakularny sukces reklamowy hasłem „Lotem bliżej”! Ale kto o tym pamięta?...

King na tropach Polski
     Kolejnym i niebagatelnym obszarem zainteresowań Aleksandry Ziółkowskiej jest naturalnie Melchior Wańkowicz jako człowiek. Pisarka przeanalizowała niezwykłe relacje Kinga z córkami oraz jego niekonwencjonalne metody wychowawcze. Córki Króla reportażu były przecież realnymi postaciami, ale również bohaterkami literackimi. Autorka nadzwyczaj otwarcie opowiedziała o różnicach ich charakterów i różnych nadziejach, jakie pokładał w nich ojciec, a które nie miały się nigdy spełnić.
     Melchior Wańkowicz zawsze i wszędzie pozostawał „Na tropach Polski”, nawet gdy trwanie przy Ojczyźnie wymagało poświęceń najwyższej próby, gdy Ojczyzna zabrała mu ukochane dziecko. Bezwarunkową miłość Melchiora Wańkowicza do kraju ojczystego rozumieli współcześni mu koledzy po piórze, nazywając nawet to uczucie obsesją. Pisarz był zafascynowany Polską i Polakami, ale nie był bezkrytyczny wobec rodaków. Pięknie ujął tę bezstronność sądów Mistrza Zygmunt Lichniak „Jeśli gryzie, to gryzie sercem. Sercem, które… bardzo wiernie… patriotyzuje”.

Patrząc na karafkę po latach
     W swoim dorobku literackim Aleksandra Ziółkowska-Boehm posiada kilka pozycji powstałych jako swoista forma spłaty kredytu zaufania, jakim Król reportażu obdarzył adeptkę sztuki pisarskiej oraz spłatą długu wdzięczności wobec niego. Omawiana książka o tytule parafrazującym wańkowiczowski tytuł „Na tropach Smętka”, powstała w kilkanaście lat po śmierci Mistrza. Czasowy dystans nie pozbawił autorkę emocji wyrażonych tekstem kolejnej publikacji o Melchiorze Wańkowiczu. Wręcz przeciwnie – z mnogości tematów rozważanych przez autorkę widać, że nagromadziło się bez liku niejasności, z którymi wierna uczennica Mistrza postanowiła się uporać. Po dwudziestu latach od premiery Aleksandra Ziółkowska poprawiła i uzupełniła swe opracowanie, korzystając m. in. z archiwów IPN i wydała pod rozszerzonym tytułem „Na tropach Wańkowicza po latach”. 
Miałam przyjemność zapoznać się z pierwszym wydaniem tekstu "Na tropach Wańkowicza" i z mieszanymi uczuciami, jako pierwszy czytelnik, porozcinać karty egzemplarza tomu wydanego bez mała trzydzieści lat wcześniej. Ciekawe, jakimi tropami podążała książka Aleksandry Ziółkowskiej nim wreszcie trafiła do kogoś, kto z radością zanurzył się w przyczynek do biografii pisarza oglądającego świat tak, jak bajkopisarz karafkę – ze wszystkich stron.

Małgorzata Poniatowska, Czytam po polsku, 2 lipca 2017

wtorek, 3 lipca 2018

Wszyscy jestesmy dluznikami Barbary Wachowicz

NOWY DZIENNNIK, NY

15/22 czerwca 2018


http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/wszyscy-jestesmy-dluznikami-barbary-wachowicz
 
 http://pisarze.pl/index.php/publicystyka/15071-aleksandra-ziolkowska-boehm-wszyscy-jestesmy-dluznikami-barbary-wachowicz.html




Aleksandra Ziółkowska-Boehm

Wszyscy jesteśmy dłużnikami Barbary Wachowicz


Odeszła Barbara Wachowicz. Mam wiele jej pięknych listów i karteczek, pisywałyśmy do siebie, rozmawiałyśmy telefonicznie i spotykałysmy w Warszawie, w Zakopanem, i w innych miejscach.  Była moim ostatnim ogniwem okresu Wańkowicza. Już wszyscy odeszli, są po „tamtej stronie”.

Pamiętam pierwsze spotkanie. Atrakcyjna wysoka blondynka pięknie ubrana w strój w kolorze fioletu podeszła z tyłu i dłońmi zakryła oczy Pana Melchiora.
- Kto to- kto to?.. pytał pisarz wcale nie zdumiony. -Czy to Basia?..
- Mistrzu, czekamy na Pana, mówiła niezwykła osoba.
Obok niej stał przystojny brunet z wąsami, którego przedstawiła jako: „Mój wąsacz - Ziuk”.
Patrzyłam z zachwytem.
Wtedy,  w gmachu Telewizji Polskiej  w Warszawie przy Woronicza, Melchior Wańkowicz został zaproszony na rozmowę przez prowadzącą TeleEcho Irenę Dziedzic, z którym to programem współpracowała Barbara Wachowicz. Gdy wrócił po operacji w Anglii i zmagał się z chorobą, przysłała mu do jego nowego domu na Studenckiej przepiękny bukiet kwiatów,  które chciał, by stały  w jego sypialni. Gdy poczuł się lepiej i mógł przyjmować gości, Basia przyszła z Zofią Nasierowską. Przedstawiając mnie Pani Zofii powiedziała- Oleńko, zrób sobie ładne zdjęcia. Jesteś młoda i zadbaj, by został ślad. Kiedyś będziesz mogła pokazywać, że tak wyglądałaś...
 Jestem wdzięczna za dwa cykle zdjęć wielkiej mistrzyni fotografii, jaką była Zofia Nasierowska.
Piękne więzy przyjaźni z autorem „Ziela na kraterze” zostawiły ślady w archiwum pisarza, w którym znajduje się kilka uroczych listów Barbary. Po śmierci Wańkowicza we wrześniu 1974 roku znajomość z Barbarą Wachowicz zajęła ważne miejsce w moim życiu. I trwała 45 lat.

Pamiętam spotkanie w domu ZAIKSu przy Senatorskiej – gdzie w końcu 1974 roku zorganizowano wieczór wspomnień po śmierci popularnego autora wielu wybitnych książek. Zaproszono Barbarę Wachowicz, Krzysztofa Kąkolewskiego, Mieczysława Kurzynę-biografa pisarza, i mnie, byłą asystentke i researcherkę pisarza. Pamiętam ogromną tremę, i jak się denerwowałam.  Zaproszeni rozmówcy swobodnie mówili, wszyscy pięknym językiem. Na mnie - młodziutką wtedy osobę, popatrywano z zaciekawaniem zapewnie zastanawiając się: dlaczego właśnie jej wielki pisarz zapisał na własność swoje archiwum? Byłam mocno przejęta, odpowiadałam na wiele pytań.
Po spotkaniu podeszła do mnie starsza uśmiechnięta pani i przedstawiła się, że jest babcią Basi Wachowicz. Powiedziała – Słuchałam panią uważnie, i gratuluję. Podobało mi się, jak ładnie pani sobie poradziła... przed panią duża dobra przyszłość...Uściskałam ją z wdzięcznością.
Tak poznałam Babunię Annę. W moim mieszkanu na warszawskim Mokotowie gromadzili się w lutym z okazji imienin niezwykłe osoby. Wśród nich bywali Basia i Ziuk, para twórczych i kochających się ludzi. Józef Napiórkowski patrzył na Basię z zachwytem i miłością. Ta piękna elegancka para wzbudzała zainteresowanie, gdziekolwiek się  znalazła. Znakomity scenograf mówił o żonie z podziwem i dumą, jednocześnie martwiąc się każdą jej troską. Jego przedwczesna śmierć była bólem i zaskoczeniem. Wcześniej byłam obecna na pogrzebie Babuni Anny, na pożeganie Ziuka nie doleciałam zza oceanu.
Był znakomitym scenografem i człowiekiem o dużej wrazliwości i delikatności, oddany przyjaźniom, serdeczny i dobry. Znał Ziuka także mój mąż, Norman. Widywaliśmy się we czworo i w Warszawie, i w Zakopanem. Wspominając powiedział:
Warmly and graciosuly greeted when I first met Barbara ad Ziuk, I have always felt the same at subsequent encounters. Sadly, Ziuk is no longer with us. Barbara is a fine and wonderful personality exhibiting great patriotism with her writing which I sincerely admire. [Norman Boehm]
(Kiedy pierwszy raz spotkałem Barbarę i Ziuka, byłem potraktowany nadzwyczaj serdecznie i ciepło, i zawsze tak było w czasie kolejnych spotkań. Wielki żal, że nie ma już Ziuka. Barbara jest niezwykłą osobą i ma wspaniałą osobowość. Podziwiam szczerze jej patriotyzm). [Norman Boehm]

Ziuk był ważną osobą także w życiu mojego syna Tomka, któremu umiał i chciał poświecić czas. Tomek gdy podrósł, bywał na literackich spotkaniach z Barbarą Wachowicz. Mówił: – Mamo, zawsze mam łzy, gdy słucham jej niektórych wypowiedzi...
Bywaliśmy też na Gwiazdkowych spotkaniach w mieszkaniu Basi na Zamenhofa. Tomek po studiach architektury obecnie wydawca, dziennikarz i fotograf,  którego pisząc ten tekst zapytałam o Basię, przysłał z dalekiego Roatanu na Karaibach wypowiedź :
Basia Wachowicz to mistrz słowa, kurator wartości narodowych!  Pełna energi –jest wzorem dla coraz to nowych pokoleń Polaków. Pani Barbara przekazała mi entuzjazm, szacunek i zrozumienie dla polskości i naszych najpiękniejszych kart histori. Jestem Jej wielbicielem i dłużnikiem. [Thomas Tomczyk]

Wszyscy jesteśmy dłużnikami Barbary. 
Przez wszystkie lata naszej znajomości dawała mi dobre przykłady pasji, zaangażowania, oddania tematowi, wierności pryncypiom, lojalności wobec przyjaciół. Ileż pięknych tematów zmobilizowało ją by wyruszyć w daleki świat. Będąc w Kanadzie Barbara objechała miejsca śladami Lucy M. Montgomery, autorki „Ani z Zielonego Wzgorza”, dotarła aż na Wyspy Księcia Edwarda. Gorąco sekundował  jej zamierzenion znany z wielu akcji nie tylko wśród kanadyjskiej Polonii Zdzisław Przygoda, dzięki którego inicjatywie nazwano skwer w Toronto imieniem Lucy M. Montgomery. 
Gościliśmy z Normanem Basię w naszym amerykańskim domu w stanie Delaware, Norman podziwiał jej pasję i oddanie tematowi, którym się zajmowała. Jeździła wtedy po Stanach Zjedoczonych mając spotkania poświęcone jednemu z jej bohaterów - dotyczyły Tadeusza Kościuszki, którego śladami objechała wszystkie możliwe miejsca nie tylko w Ameryce. Między innymi miała piękne spotkanie w Muzeum Kościuszki w Filadelfii, w kościele polskim z harcerzami i w prywatnym salonie pp. Berczyńskich. Widziałam, jak ludzie na obcej ziemi, odcięci od lat od polskości, wzruszająco reagują na słowa o patriotyzmie, ukochaniu Ojczyzny, które u Basi błyszczały jak najszlachetniejszy kruszec.
Barbara była zawsze doskonale przygotowana do każdego ze swoich wystąpień, widać było, jak szanuje swoich czytelników, którzy darzą ją wielkim zaufaniem. Basię podziwiali i kochali wszyscy, którzy przeczytali jej książki czy też wysłuchali jej gawęd  w telewizji, radiu, czy w czasie naocznych spotkań, które gromadziły tłumy oddanych jej i wiernych czytelników. Kto raz był na spotkaniu z Barbarą Wachowicz, zawsze wypytywał o terminy kolejnych.

Nie było wcześniej takiej pisarki i zapewne nie będzie.  Była autorką patriotycznych tekstów, podejmującą drogie każdemu Polakowi tematy. Jej książki są szczególnymi podręcznikami historii Polski. Czytają je całe rodziny. Mój młodszy brat Krzysztof świeżo po lekturze książki "Siedziby wielkich Polaków od Reja do Kraszewskiego", napisał:
Książka napisana jest z wielką pasją, miłością do pięknego polskiego języka oraz szacunkiem i uznaniem dla wielkich Polaków tworzących naszą historię. Barbara Wachowicz podaje wiele ciekawych informacji i faktów z życia naszych wielkich przodków w formie lekkiej i żartobliwej gawędy,  jej książka nie tylko poszerza naszą wiedzę, ale również daje duże zadowolenie i odpoczynek psychiczny. [Krzysztof Ziółkowski]

Wielu bohaterów książek Barbary Wachowicz jest związanych z Kresami, jak Aleksander Kamiński, który zaczął swą odważną i szlachetną służbę w Humaniu na Ukrainie. Podobnie jak twórcy polskiego harcerstwa – Olga i Andrzej Małkowscy, którzy mieszkali na Górze św. Jacka we Lwowie, czy także wielcy poeci romantyzmu Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki, jak i bohater narodowy wielu krajów, przywódca Insurekcji 1794 roku, Tadeusz Kościuszko. Aleksandrowi Kamińskiemu i  bohaterom jego znanej książki „Kamienie na szaniec” poświęcony jest niezwykły cykl opowieści Barbary Wachowicz „Wierna rzeka harcerstwa”. Pokazuje w nim piękne karty polskiego harcerstwa.
Barbara Wachowicz w cynicznym świecie zagubionych wartości jest jak perła wśród kamieni. Mój starszy brat Henryk napisał mi :
Pani Barbara Wachowicz to ostatni Mohikanin słowa i języka. O każdej porze roku ma coś ważnego do opowiedzenia, zarówno o poranku jak i o zachodzie słońca. Słowo i język niesie życie w pełnej krasie. Sprawia, że to co piękne, można opisać i mówić jeszcze piękniej, chce się żyć w naszym kraju, bo jest cudowny. Pani Basia otwiera okno dla nas ludzi, nie mogących dolecieć tam gdzie Ona, tam gdzie ciężko nam przedrzeć się przez gąszcz „cywilizacji”. Jest skrzydłem zabierającym nas do minionego, bajkowego, w duszy i podświadomości utęsknionego, a i minionego świata. [Henryk Ziółkowski]

Uważam za dar od losu moją wieloletnią przyjaźń z Barbarą Wachowicz. Miała podobny jak Aleksander Kamiński pogląd na literaturę – że musi „krzepić serca”. Podobnie jak Druh „Kamyk” pisała „z potrzeby serca”, pisała o dawnych wielkich Polakach, ale pokazywała także piękną współczesną polską młodzież. W swoich książkach przytacza fragmenty z listów mówiących o sile, z jaką przemawiają do nich obecnie ideały bohaterów „Zośki” i „Parasola”.
Czytając Barbarę Wachowicz łza się w oku kręci, przypomina dom rodzinny, wybrane lektury, uniesienia i marzenia dzieciństwa, osoby, które mówiły nam, jak ważna jest Polska. 


[w:] Nowy Dziennik, NY, 16 czerwca 2018 

***
W Warszawie 7 czerwca 2018 roku w wieku 81 lat zmarła

                      ś.p. Barbara Wachowicz

Autorka wartościowych książek na temat wielkich Polaków, harcerstwa polskiego.  Pokazywała dumę narodową, utrwalała wielkie polskie tradycje i wartości, pokazywała ludzi honoru, odwagi, stawiała młodzieży wzory zachowań, postaw, idei... idei, za które ludzie oddawali życie. Historyczne publikacje Barbary Wachowicz uczą patriotyzmu, miłości i pokory wobec naszej przeszłosci.

Nasza przyjaźn trwała 45 lat, ogromnie ją cenię. Odeszła ostatnia Osoba, która łączyła mnie z okresem Melchiora Wańkowicza.
 
Aleksandra Ziółkowska-Boehm z synem Tomkiem


Barbara Wachowicz, Norman Boehm, Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Philadelphia, Pennsylvania 2000

Barbara Wachowicz, Norman Boehm,  Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Ziuk Napiórkowski

Wiligia u Basi i Ziuka, od lewej: Maria Wilczek, Ziuk Napiorkowski, Anna Seniuk, ks. Kazimierz Orzechowski, Boguslaw Kaczynski, Aleksandra Ziółkowska-Boehm, Anna Rybinska, Tomasz Tomczyk;  na dole:  Maciej Małęcki, Jolanta Murawicz, Kalina Jędrusik, Magdalena Kalenik, Maria Sienkiewicz

Ziuk Napiorkowski, Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Norman Boehm

Boguslaw Kaczynski, Ziuk Napiorkowski, Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Barbara Wachowicz

Barbara Wachowicz, Norman Boehm,  Aleksandra Ziolkowska-Boehm