Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitwa o Monte Cassino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bitwa o Monte Cassino. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 listopada 2023

BITWA O MONTE CASSINO IN ENGLISH

https://dzieje.pl/dziedzictwo-kulturowe/wkrotce-amerykanskie-wydanie-bitwy-o-monte-cassino-battle-monte-cassino >DZIEJE PORTAL HISTORYCZNY 06.11.2023 Dziedzictwo Kulturowe <b>Polacy na frontach II wojny światowej ***** Wkrótce amerykańskie wydanie „Bitwy o Monte Cassino” – „Battle of Monte Cassino” „Bitwę o Monte Cassino” – dokument wielkiej bitwy, jedną z najbardziej znanych książek Melchiora Wańkowicza, która zapisała się trwale w historii polskiego reportażu, przygotowuje do wydania amerykańskie wydawnictwo Lexington Books. Autorem tłumaczenia książki na język angielski jest prof. Charles S. Kraszewski, urodzony w 1962 r. w USA slawista, autor przekładów z literatury polskiej, czeskiej, słowackiej także z greki i łaciny. Jest również poetą; jego wiersze ukazały się w czasopismach literackich w Stanach Zjednoczonych, m.in. "Poetry South", "Chaparra", "Valley Voices" i "Red River Review". Tłumaczenie sponsorowało Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce - Okręg 2 w Nowym Jorku. "To była benedyktyńska praca. Prof. Charles Kraszewski podjął się przekładu, kiedy jeszcze nie było zgromadzonych środków finansowych, aby choć w części uhonorować wielki trud tłumacza. **** Dobrze się złożyło, że do środowiska Weteranów Armii Polskiej w Nowym Jorku dotarła o tym wiadomość, między innymi w skutek materiału na temat planowanego amerykańskiego wydania książki, opublikowanego przez Polską Agencję Prasową" - zaznaczyła w rozmowie z PAP Aleksandra Ziółkowska- Boehm, która jest autorką wstępu do amerykańskiego wydania i obecnie opracowuje indeks nazwisk do książki. Trzytomowa "Bitwa o Monte Cassino" powstała w latach 1945-1946 w Rzymie i Mediolanie, a wydana została przez Wydawnictwo Oddziału Kultury i Prasy II Polskiego Korpusu. Jest niewątpliwie jedną z najbardziej znanych książek Melchiora Wańkowicza. Wańkowicz zbierał materiały „na gorąco”, w czasie toczących się walk. Dotarł do każdej kompanii, każdego plutonu, weryfikował dane, sprawdzał w dowództwach, wśród żołnierzy. "Książka tchnie prawdą, choć nie jest montażem. + Bitwa o Monte Cassino+ otworzyła w Polsce nowy rozdział wielkiego współczesnego reportażu wojennego. Nie był to pamiętnikarsko-wspomnieniowy opis walk i wrażeń odnoszących się do tylko jednego z uczestników bitwy" - pisze we wstępie Ziółkowska-Boehm. "Wańkowicz wkroczył do polskiej literatury faktu ze swoim doświadczeniem reporterskim i talentem, dając książkę zupełnie nowatorską. Tworzył ją, nie relacją, nie zbiorem dokumentów, ona jest po prostu obrazem wielkiej bitwy. Każde niemal słowo ma znaczenie, a pisarz umiejętnie tymi słowami operuje". Z Wańkowiczem przy pisaniu "Bitwy o Monte Cassino" współpracowało kilka osób. Jego sekretarką była Zofia Górska, późniejsza znana pisarka Zofia Romanowiczowa. Ogromną rolę w powstaniu książki odegrał artysta grafik, Stanisław Gliwa: gromadził fotografie, odwiedzał wspaniale zaopatrzone archiwa alianckie, korzystał ze zdjęć robionych przy II Korpusie. W sumie Gliwa wybrał około sześć tysięcy zdjęć i dopiero z nich dokonywał selekcji. Znakomite fotografie w książce są autorstwa kilku fotografów, m.in. Tadeusza Szumańskiego; znajdują się też w niej rysunki Mariana Bohusz-Szyszki. Trzytomowa edycja książki zawiera aż 1968 ilustracji, w tym 937 fotografii, 590 portretów uczestników, 327 rysunków, 87 map. W indeksie jest 1562 nazwisk. **** "Czytelnicy odebrali książkę jednoznacznie pozytywnie i przez wiele lat była jak Biblia dla wielu rodzin. Została jako dokument wielkiej bitwy i zapisała się trwale w historii polskiego wielkiego reportażu" przypomina we wstępie do obecnego amerykańskiego wydania" - Ziółkowska-Boehm. **** "Indeks nazwisk do obecnego wydania, to kolejny etap +mrówczej+ pracy nad książką. Żyją przecież w różnych częściach świata rodziny żołnierzy 2 Korpusu Polskiego, którzy brali udział w bitwie o Monte Cassino i dla nich, bez wątpienia, ma znaczenie i historycznie i pewnie przede wszystkim emocjonalne przeczytanie nazwiska krewnego, znajomego rodziny czy przyjaciela w amerykańskim wydaniu dzieła Wańkowicza" - zauważa Aleksandra Ziółkowska-Boehm. *** 2024 to „rok rocznic”: pięćdziesiąta rocznica śmierci Melchiora Wańkowicza, 80. rocznica bitwy o Monte Cassino, 80. rocznica Powstania Warszawskiego. Daty te wiążą się mocno z twórczością pisarza. Sejm RP ustanowił rok 2024 Rokiem Melchiora Wańkowicza - "niepokornego, odważnego, wnikliwego dziennikarza, pisarza i reportażysty. Kierował się prawdą i jej służył" - głosi uchwała. . "Dobrze, że właśnie w 2024 r. ma szansę ukazać się +Bitwa o Monte Cassino+ w Lexington Books, amerykańskim wydawnictwie specjalizującym się w publikacji książek historycznych. W 2013 roku ukazała się tam po angielsku książka mojego autorstwa poświęcona pisarzowi: +Melchior Wańkowicz - Poland’s Master of the Written Word+. Tak więc powrócił Wańkowicz na kontynent, z którym związana była część jego trudnej powojennej biografii” - dodaje Ziółkowska Boehm. *** Aleksandra Ziółkowska-Boehm, dr nauk humanistycznych była sekretarką pisarza przez ostatnie półtora roku życia Melchiora Wańkowicza. Jest też autorką pięciu (wznawianych) książek o Melchiorze Wańkowiczu; to jej pisarz zadedykował drugi tom „Karafki La Fontaine’a” i zapisał w testamencie swoje archiwum. *** W wydawnictwie Lexington Books ukazało się pięć tytułów Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm: "Kaia Heroine of the 1944 Warsaw Rising"; "The Polish Experience Through World War II: A Better Day Has Not Come"; "Melchior Wańkowicz Poland’s Master of the Written Word"; "Polish Hero Roman Rodziewicz Fate of a Hubal Soldier in Auschwitz, Buchenwald, and Postwar England"; "Untold Stories of Polish Heroes From World War II" . XXX (PAP) Autorka: Anna Bernat abe/ dki/

czwartek, 29 października 2020

Bitwa o Monte Cassino tlumaczenie PAP






Polacy na frontach II wojny światowej
A. Ziółkowska-Boehm: Amerykanie zainteresowani wydaniem „Bitwy o Monte Cassino” Wańkowicza
PUBLIKACJA: 19.05.2019 Kultura i sztuka

 
Aleksandra Ziółkowska-Boehm. Fot. Andrzej Bernat
Być może kolejnym rozdziałem biografii książki Melchiora Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino” będzie jej amerykańskie wydanie – powiedziała PAP Aleksandra Ziółkowska-Boehm.
PAP: Wydała Pani w Stanach Zjednoczonych książkę o Melchiorze Wańkowiczu. Teraz idzie Pani za ciosem i stara się o publikację w USA po angielsku „Bitwy o Monte Cassino”.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm: Amerykańskie wydawnictwo Lexington Books opublikowało książkę „Melchior Wańkowicz Poland’s Master of the Written Word”. Książka miała dwa wydania – w roku 2013 i w 2017, jedno w twardej okładce i drugie w miękkiej. Jest dostępna w wielu bibliotekach naukowych nie tylko w USA i Kanadzie, ale także w Nowej Zelandii, Australii, Ekwadorze, Kolumbii, na Hawajach, Meksyku, w Niemczech, Włoszech.
PAP: Jak do tego doszło?
A.Z-B.: Amerykański wydawca dość długo zastanawiał się, gdy zaproponowałam książkę o znanym polskim pisarzu, autorze "Bitwy o Monte Cassino", "Ziela na kraterze", "Szczenięcych lat". Niestety niewiele mu to mówiło. Wańkowicz nie był znany w Stanach, nie ukazała się tam żadna z jego książek. Napisałam do wydawcy o tym, że Wańkowicz był ceniony, popularny, kochany przez czytelników i to zarówno ze względu na tematykę książek, jak i jego barwną, wspaniałą osobowość. W tym liście nazwałam go „polskim Hemingwayem”. To określenie spodobało się wydawcy. Poprosił, bym napisała w książce właśnie o „polskim Hemingwayu”. Tak też zrobiłam. I książkę tę otwiera – jako przykład pisarstwa Wańkowicza – tłumaczenie fragmentu „Bitwy o Monte Cassino”, w którym pisarz przywołuje żołnierzy wszystkich narodowości, które brały udział w tej bitwie.
PAP: Kto dokonał tego przekładu?
A.Z-B.: Tłumaczem jest profesor Charles S. Kraszewski. Jego dziadkowie byli emigrantami z Polski. Profesor jest też poetą, znawcą twórczości T.S. Eliota, autorem książek eseistycznych, m.in. esejów o Zbigniewie Herbercie. Od lat też zajmuje się przekładami na język angielski poezji polskiej, czeskiej, słowackiej. Tłumaczy też z greki i łaciny. Jest autorem przekładu na język angielski „Dziadów” Adama Mickiewicza. Jego działalność translatorska została uhonorowana w roku 2013 nagrodą londyńskiego Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie. Dwukrotnie też, z uwagi na swoją pracę tłumacza, otrzymał stypendium Fulbrighta.
PAP: A zatem fragment „Bitwy o Monte Cassino” przetłumaczony przez prof. Kraszewskiego zachęcił wydawnictwo Lexington Books?
A.Z-B.: Tak się szczęśliwie stało. Amerykański wydawca zainteresowany jest publikacją po angielsku „Bitwy o Monte Cassino”. Czeka na przekład książki. Mam nadzieje, że podtrzyma swoją propozycję, bo sprawa już ciągnie się już dość długo.
PAP: Dlaczego?
A.Z-B.: Tłumacz rozpoczął pracę, ale należy z nim podpisać umowę, uzgodnić honorarium. Nie jest ono wygórowane, w przybliżeniu na złotówki wynosi ok. 40 tys. zł. A przecież „Bitwa o Monte Cassino” to obszerna książka, wymagająca od tłumacza dużej erudycji, znajomości historii, tajników reportażu, no i wrażliwości na „wańkowiczowski” język. Jan Bielatowicz, pisarz emigracyjny, porównywał Wańkowicza do króla amerykańskich korespondentów wojennych – Ernie Pyle’a, którego korespondencje drukowało 266 dzienników i 110 tygodników. Bielatowicz pisał, że „dla Amerykanów wojna to dramaty jednostki, dla nas – dramaty narodu. Książka Wańkowicza to jest dramat narodu, a żołnierze są tylko statystami, widać ich jednak w walce bardzo blisko, wyraźnie, prawdziwie”
PAP: Może Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego albo Instytut Książki mogłyby pomóc sprawie przekładu „Bitwy o Monte Cassino”?
A.Z-B.: Pani Minister dr Magdalena Gawin, historyk, eseistka, podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która jest wielbicielką twórczości Wańkowicza, sprzyja serdecznie idei tłumaczenia tej jednej z najbardziej znanych książek Melchiora Wańkowicza. Na stałe mieszkam w Stanach Zjednoczonych i tam staram się o obecność polskiej literatury na amerykańskim rynku. Ale nie jestem zorientowana, jakie kroki należy poczynić, żeby zdobyć fundusze na przekład „Bitwy o Monte Cassino”, książki, która otworzyła w Polsce nowy rozdział wielkiego współczesnego reportażu wojennego.
„Bitwą o Monte Cassino” Wańkowicz wkroczył do polskiej literatury faktu ze swoim doświadczeniem reporterskim i talentem, dając książkę zupełnie nowatorską. Tworzył ją, zbierając materiały „na gorąco”, w czasie toczących się przez dwa tygodnie walk. Dotarł do każdej kompanii, każdego plutonu, weryfikował dane, sprawdzał w dowództwach, wśród żołnierzy.
Jak wspominał fotograf Stanisław Gliwa, który robił zdjęcia podczas bitwy, „Wańkowicz pisał szczegółowo o topografii terenu bitwy, użytych środkach bojowych, planach strategicznych dowództwa, sam lazł pod ogień, byle tylko osobiście doświadczyć i na własne oczy zobaczyć walki na pierwszych liniach front”. Gliwa jako artysta-grafik odegrał też ogromną rolę w powstaniu książki: gromadził fotografie, odwiedzał wspaniałe zaopatrzone archiwa alianckie, korzystał z fotografii robionych przy II Korpusie. W sumie Gliwa wybrał około sześć tysięcy zdjęć i dopiero z nich dokonywał selekcji. Książka tchnie prawdą, choć nie jest montażem ani relacją, ani zbiorem dokumentów, jest po prostu obrazem wielkiej bitwy.
PAP: „Bitwa o Monte Cassino” miała wiele wydań i rozmaicie była przyjmowana, inaczej na emigracji, inaczej w kraju.
A.Z-B.: Szczegółowo przedstawiam to w opublikowanej przez PIW książce „Wokół Wańkowicza”, która znajdzie się teraz Targach Książki. To długa historia. Książka przyniosła pisarzowi sławę, ale też wywołując kontrowersje, przysporzyła wiele goryczy. Był krytykowany zarówno za skrócone powojenne wydanie w kraju, jak i za wcześniejsze, emigracyjne.
Wańkowicz wraz z II Korpusem Wojska Polskiego dotarł do Egiptu, następnie do Włoch, gdzie w latach 1945-1946 w Rzymie i Mediolanie powstała trzytomowa „Bitwa o Monte Cassino” wydana przez Wydawnictwo Oddziału Kultury i Prasy II Polskiego Korpusu. Było to pierwsze, tzw. rzymskie wydanie książki. W PRL po raz pierwszy książka ze skrótami wydana została w 1957 r. nakładem Ministerstwa Obrony Narodowej jako „Monte Cassino”, z dodrukiem w 1958 r. Miała wiele wydań: 1972, 1976, 1978, 1984.
Na 25-lecie bitwy, w 1969 r., wydano skrót w formie małej książki jako „Szkice spod Monte Cassino”. Książeczka weszła do lektur szkolnych i w latach 1969-1999 miała dalszych 16 wydań. W 1989 r. w pełnym wydaniu, bez skrótów opublikował ją IW PAX pod oryginalnym tytułem „Bitwa o Monte Cassino”. Także w 1989 r. wyd. MON wydało reprint trzytomowego wydania rzymskiego. Najnowsze wydanie ukazało się w 2009 r. roku także bez skrótów w ramach w 16-tomowej serii Dzieł wszystkich Melchiora Wańkowicza w Wydawnictwie Prószyński i S-ka ze wstępem Normana Daviesa.
PAP: Wypada, zatem życzyć, aby do tych losów książki mogła Pani dopisać rozdział amerykański.
Dr Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest polską pisarką, od 1990 r. mieszka w Stanach Zjednoczonych. W latach 1972-74 była asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza; pisarz zadedykował jej „Karafkę La Fontaine’a” i zapisał w testamencie swoje archiwum. Opublikowała 20 książek w Polsce i 12 w języku angielskim w Ameryce. Jest m.in. członkiem zarządu powstałej w 2001 r. Fundacji im. Stefana Korbońskiego w Waszyngtonie i jurorem nagrody literackiej londyńskiego Związku Pisarzy na Obczyźnie.
Rozmawiała Anna Bernat (PAP)

sobota, 19 grudnia 2015

Andrzej Bober Autor znakomitej ksiazki ZAWODOWIEC


http://boberzkonfitura.blog.onet.pl/2015/11/28/monte-cassino-wankowicz-i-pani-ola/





Monte Cassino, Wańkowicz i pani Ola

Byłem dziś (28.10.15) na Targach Książki Historycznej. I odżyły wspomnienia

Umówiłem się tam z Aleksandrą Ziółkowską – Boehm, niegdyś w latach 1972-1974 asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza. Tak, tego Wańkowicza, jednego z największych reportażystów w historii polskiej literatury, który w 1964 podpisał tzw.list 34 z protestem przeciwko cenzurze, za co przesiedział kilka tygodni w polskim więzieniu na ul.Rakowieckiej zreszta, gdzie mieszkał kilka domów dalej. Dodam już tylko dla nieuków: autor wspaniałej książki „Bitwa o Monte Cassino”, o największej bitwie II Korpusu Polskiego gen.W.Andersa.

 

Pamiętam, jak już po śmierci Pana Melchiora ( 10.09.74) trafiłem do jego mieszkania w budynku na rogu Puławskiej i Rakowieckiej, wraz z moim starszym kolega z „Życia Warszawy”, Kazikiem Dziewanowskim ( po 1989 r ambasadorem Polski w USA). I tam właśnie poznałem młodą dziewczynę, Olę Ziółkowską, która porządkowała archiwum Pana Melchiora.

Jest ona ona dziś znaną polska pisarką, która od 1990 roku zamieszkała w USA, i wydaje wciąż nowe książki. Jedna z nich, to „Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści. Te opowieści oparte są na wydarzeniach historycznych, towarzyszących drugiej wojnie światowej, takich , jak Powstanie Warszawskie, właśnie bitwa o Monte Cassino ,rzeź wołyńska. Występują w nich ludzie o znanych nazwiskach, ale także pojedyncze osoby ,które wojna naznaczyła na zawsze: zabrała bliskich, zburzyła dom, pozostawiła na emigracji. Ot, polskie losy...

Otrzymałem tę książkę, z dedykacją: „Panu Andrzejowi, szczęśliwa, że się spotkaliśmy, z nadzieją na bliskie dalsze kontakty…”. Mogłem zrewanżować się moim „Zawodowcem” nie tylko dlatego,że miałem go pod ręka, ale p.Oli gdzieś to musiało obić się o uszy, bo wcześniej poprosiła, bym tę książkę jej przyniósł. Byłem tym trochę zażenowany, bo gdzie to porównywać zorzę polarną do kiszonych ogórków…? Bezczelność po prostu. Ale jakoś to przeżyłem.


P.S. Na Targach swoją książkę „Apokalipsa – jak zniszczony został nasz kraj” podpisywał Paweł Bożyk, szef doradców Edwarda Gierka, mój kolega także. Książka, na oko, jest gruba, więc go spytałem: „nie gniewaj się, ale nie przeczytam. Tylko jakie lata miałeś na myśli..?”. Bez zmrużenia oka odparł: „ 1945 – 2015”. To teraz już wiem, ze Polska jest niszczona systematycznie, bez żadnego oddechu, na pewną śmierć. Oczywiście bez udziału profesora Pawła Bożyka.



KOMENTARZE


Panie Bober, kiedy ujrzymy Pana w Superstacji? Brakuje Pana mądrych komentarzy!
o  







Poprawka…. ksiazka Wankowicza,nosila tytul „SZKICE spod Monte Cassino”….Kto,jakmkto,ale kolega po fachu Melchiora Wankowicza,POWINIEN chyba to wiedzec
o  








„Szkice spod Monte Cassino” bylo niewielką książeczką, skrotem slynnej ksiazki Melchiora Wankowicza.
Pierwsza trzytomowa edycja (tzw. rzymska) ukazała się jako „Bitwa o Monte Cassino” (Rzym-Mediolan 1945-47).
W 1946 roku w Edynburgu wydrukowano tylko pierwszy tom książki . W dziesięciolecie bitwy w 1954 roku w Edynburgu nakładem Komitetu Obchodu Dziesięciolecia Bitwy o Monte Cassino wyszła mała broszurka pod tytułem „Było to pod Monte Cassino” (z przedmową gen. Andersa oraz posłowiem gen. Bohusz-Szyszko), która jest mało znaną ciekawostką wydawniczą. Władysław Anders zachęcał Wańkowicza do dalszych wydań słowami: „Ta prawda niechaj idzie razem z książką Wańkowicza coraz szerzej wśród Polaków. Niech buduje taką właśnie siłę ducha i ofiarność, bo przed nami stanąć mogą przeszkody jeszcze większe i zadania jeszcze trudniejsze do wykonania.”
W PRL-u po raz pierwszy książka została wydana ze skrótami w 1957 roku nakładem Ministerstwa Obrony Narodowej jako „Monte Cassino” (z dodrukiem w roku 1958). W 25-lecie bitwy, w 1969 roku, wydano skrót w formie małej książki jako „Szkice spod Monte Cassino”. Książeczka weszła do lektur szkolnych i miała wiele kolejnych wydań w szacunkowym łącznym nakładzie 600 tys. egzemplarzy (1970, 1972, 1974, 1976, 1978, 1980, 1982, 1984, 1987, 1992, 1993, 1995, 1996, 1997, 1998, 1999).
Duże, jednotomowe „Monte Cassino” (ze skrótami cenzury) miało też jeszcze wiele wydań późniejszych: 1972, 1976, 1978 (dwa razy w serii Dzieła Wybrane), 1984, 1989 i 1990.
W 1989 roku ukazała się książka w pełnym wydaniu w Instytucie Wydawniczym PAX wciąż pod tytułem „Monte Cassino” (książka w tym kształcie ukazała się także w roku 1990). Nie nagłośniano jednak faktu, iż książka ukazała sie bez skrótów cenzury, nie dano też oryginalnego tytułu „Bitwa o Monte Cassino”.
W 1989 roku wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej wydało reprint trzytomowego wydania rzymskiego (w tym samym roku ukazało się drugie wydanie reprintu).
Cała książka, bez skrótów, ukazała się także w serii „Dzieła Wszystkie” w wydawnictwie Polonia w 1992 roku
W wydaniu z 1992 roku przywrócono też oryginalny tytuł: „Bitwa o Monte Cassino”.
W 1994 „Monte Cassino” ukazało się w wersji audio na dwudziestu trzech kasetach magnetofonowych dla osób słabo widzących i ociemniałych (lektor: H. Drągalski).
W 1998 roku „Szkice pod Monte Cassino” wydane zostały w wersji brajlowskiej w trzech tomach oraz w wersji audio na ośmiu kasetach magnetofonowych (z tym samym lektorem co wydanie z 1994 roku).
Najnowsza edycja „Bitwy o Monte Cassino” oparta jest na pełnym wydaniu rzymskim.
Ukazała sie w 16-tomowej serii „Dzieł Wszystkich Melchiora Wańkowicza” – wyd.Proszynski i S-ka – w 2009 roku.
Wstęp do książki napisał Norman Davies.
Posłowie do ksiazki (Losy ksiazki) napisałam ja.




wtorek, 12 marca 2013

Polska Zbrojna rozmowa z Aleksandra Ziolkowska-Boehm





 

POLSKA ZBROJNA  29.03.2010
MAŁGORZATA SCHWARZGRUBER
rozmowa z ALeksandrą Ziółkowską-Boehm

author

 POLSKA ZBROJNA   
9.03.2010
 
 

Czy Melchior Wańkowicz, opisując decydujące natarcie podczas bitwy o Monte Cassino, minął się z prawdą? Tak twierdzi jeden z uczestników tego wydarzenia.


Bitwa o Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza uważana jest za największe dzieło pisarza, które wystawia wspaniały pomnik bohaterskim żołnierzom generała Władysława Andersa. To ważne świadectwo tego, co wydarzyło się na stokach włoskiego masywu górskiego w 1944 roku. Książka utrwaliła legendę tej bitwy i trafiła do kanonu klasyki reportażu wojennego.
 
Wańkowicz tworzył ją, zbierając materiały na gorąco, w czasie toczących się przez dwa tygodnie walk. Przyniosła mu sławę, ale też wywołała wiele kontrowersji. Był krytykowany zarówno za skrócone powojenne wydanie, jak i za wydania wcześniejsze”, twierdzi dawna asystentka pisarza Aleksandra Ziółkowska-Boehm w swojej wydanej niedawno przez Prószyńskiego i spółkę książce „Na tropach Wańkowicza po latach”.


PRAWDA BYŁA INNA
W tej publikacji pojawia się Zdzisław Julian Starostecki, dziś generał mieszkający w USA, konstruktor głowic rakiet Patriot, a w 1944 roku czołgista pod Monte Cassino. Podważa on wersję swego dowódcy porucznika Jana Kochanowskiego, którą utrwalił Wańkowicz. Twierdzi, że kluczowe natarcie czołgów na wzgórze Widmo wyglądało inaczej, niż przedstawił je słynny pisarz.
 
Ziółkowska-Boehm opublikowała wywiad ze Starosteckim jeszcze w 1996 roku w paryskich „Zeszytach Historycznych”. Nowa wersja wydarzeń spod Monte Cassino brzmi szokująco. Starostecki przedstawił ją nie tylko w rozmowie z Ziółkowską-Boehm, lecz także na łamach „Dziennika Związkowego”: „U Melchiora Wańkowicza, opisującego bitwę, wzgórze Widmo zdobył 17 maja 1944 roku porucznik Jan Kochanowski ze szwadronem czołgów 4 Pułku Pancernego «Skorpion», ruszając desperacko ze wsparciem dla ponoszącego śmiertelne straty 6 batalionu 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Tak zrelacjonował on to w szpitalu Wańkowiczowi. Prawda była inna. Nasze czołgi wspinały się wąską półką skalną, bez przerwy ostrzeliwane. Kochanowski zwątpił w powodzenie i zadecydował o odwrocie. Nie mogłem tego pojąć. Widziałem szanse zdobycia wzgórza i powiedziałem mu, że w takim razie przejmuję dowództwo. Porucznik wyrwał mi mikrofon, żebym nie mógł komunikować się z pozostałymi maszynami. Bez wahania walnąłem go sierpowym. I... ucichł. Wzięliśmy wzgórze. Potem dotarli żołnierze 6 batalionu”.
 
Ziółkowska-Boehm przyznaje, że miała mieszane odczucia po wysłuchaniu tej opowieści. „Zapytałam, dlaczego czekał tyle lat. Podkreślałam, że opowiada o osobach, które już dawno nie żyją. Odparł, że z wiekiem ta sprawa go coraz bardziej męczy i chciałby ją nagłośnić. Ta odpowiedź nie była dla mnie w pełni zadowalająca, ale nie porzuciłam tematu. Poprosiłam Starosteckiego, by opisał szczegółowo swoją wersję wydarzeń. Przyznam, że lektura tych starannych zapisków zrobiła na mnie wrażenie. Starostecki żył tą historią i miał ją głęboko osadzoną w pamięci. Jednocześnie nie był to człowiek zgorzkniały. Miał udane życie osobiste, duże osiągnięcia zawodowe: jako kierownik projektu nadzorował z ramienia Centrum Badań Departamentu Obrony dokumentację oraz konstrukcję głowicy Patriot i jej komponentów. Uznałam, że nie przemawiała przez niego gorycz, ale chęć sensownego rozrachunku z przeszłością”.



Gdy wersja
Starosteckiego została przedstawiona publicznie, rozpętała się burza. Byli żołnierze spod Monte Cassino uznali, że to zamach na legendę bitwy. Jerzy Giedroyc, który opublikował wywiad Ziółkowskiej, został zasypany pełnymi oburzenia listami protestacyjnymi. Pismo w obronie dobrego imienia żołnierzy spod Monte Cassino wystosował nawet były prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Wtedy dopiero pojawił się nowy dowód. Starostecki odszukał świadka ataku na Widmo. Tadeusz Trejdosiewicz, ówczesny zastępca dowódcy szwadronu, prawnik mieszkający od zakończenia II wojny światowej w Londynie, napisał oświadczenie potwierdzające tę nową wersję.


WERSJA KOCHANOWSKIEGO
W dziele Wańkowicza nie ma w ogóle mowy o scysji Kochanowskiego ze Starosteckim. Wersja wydarzenia opowiedziana pisarzowi przez porucznika Kochanowskiego tak wygląda w drugim tomie „Bitwy o Monte Cassino”:
 
„Dwa pierwsze czołgi definitywnie nie mogą pokonać tarasu już niedaleko szczytu. Nic nie poradzi – od kpt. Dzięciołowskiego przychodzi rozkaz poniechania zadania. Kapitan Dzięciołowski, czołgista z bitwy pod Kutnem, obrońca Warszawy, który następnie potrafił zbiec z niemieckiego oflagu, nie dawałby zbyt lekko podobnego rozkazu. Ppor. Kochanowski zabiera się już do przekazania rozkazu swym czołgom, kiedy następuje bunt załogi. – Jak to?... Cofać się, kiedy są już pod szczytem? Pchor. Starostecki wyskakuje pod ogniem, myszkuje w terenie, wraca: – Przejdziemy! Poprowadzę. Ppor. Kochanowski posłuchał swego podchorążego: czołg jego zamiast w dół – buksuje, rzęzi – udało się złapać «second wind» i przebrnąć taras”.



Pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku
Starostecki odwiedził Wańkowicza, gdy ten mieszkał pod Nowym Jorkiem. Opowiedział mu swoją wersję ataku na Widmo. Wańkowicz nie dokonał jednak żadnych zmian w kolejnym wydaniu książki. Dlaczego? Aleksandra Ziółkowska-Boehm twierdzi, że gdyby Starostecki przysłał tę swoją historię na piśmie, Wańkowicz dołączyłby ją do swego archiwum i prędzej czy później skontaktował się z Janem Kochanowskim, który wtedy mieszkał w Londynie.



Ziółkowska, która otrzymała w spadku archiwum pisarza, twierdzi, że w papierach nie ma żadnego śladu na temat wersji Starosteckiego. A są tam na przykład listy od ludzi, którzy wytykali Wańkowiczowi błędy w imionach i nazwiskach przywoływanych żołnierzy. Pisarz nanosił te poprawki w kolejnych wydaniach. „Błędem Starosteckiego było to, że nie walczył o swoją wersję, nie przysłał jej Wańkowiczowi ani do Stanów Zjednoczonych, ani do Polski, gdzie pisarz w 1958 roku wrócił na stałe. W książce wersja zdobycia Widma pozostanie więc na zawsze taka, jak ją przedstawił Wańkowiczowi Kochanowski”, mówi Ziółkowska-Boehm.



Starostecki ma też zastrzeżenia do relacji innych żołnierzy, które Wańkowicz zamieścił w książce. Jak twierdzi, pisarz często zbierał swoje materiały z dala od pierwszej linii frontu, opierał się na opowieściach, które bywały ubarwiane. Zbyt rzadko je weryfikował. Mylił nazwiska, bywał mało precyzyjny. Starostecki przyznaje jednak, że to wszystko nie zmienia znaczenia książki i jej patriotycznego przesłania, chociaż dla wielu te drobiazgi były irytujące, bowiem diabeł tkwi w szczegółach.



Starostecki zdaje sobie sprawę z tego, że z powodu praw autorskich zmiana treści książki Wańkowicza jest niemożliwa. Uważa jednak, że w najnowszym wydaniu „Bitwy o Monte Cassino” powinien się ukazać przypis mówiący prawdę o zdobyciu Widma.
 
C O M M E N T
ALEKSANDRA
ZIÓŁKOWSKA-BOEHM
Czy zamierzam napisać „Bitwę o drugie Monte Cassino”? Mam dość dużą dokumentację, ale nie wiem, czy materiału starczy na całą książkę, czy raczej na jeden rozdział. Emocje opadły i mamy z panem
Zdzisławem Starosteckim, który w listopadzie 2009 roku został generałem, dobry kontakt. Dał mi pisemne oświadczenie, że mogę wykorzystać wszystkie materiały, które mam. A jest ich niemało. Zastanawiam się, jak autor ma reagować na takie rewelacje po latach, kiedy nie można niczego już sprawdzić, nie można dać szansy wytłumaczenia się przywoływanym osobom. Nie jest to prosta odpowiedź.