poniedziałek, 27 lutego 2017

Janusz M.Paluch, Rozmowy o Kresach i nie tylko



"Przeglad Polski", dodatek  literacki do "Nowego Dziennika", Nowy Jork, 11 marca 2011

ALEKSANDRA ZIÓŁKOWSKA-BOEHM


"Czuła, wierna pamięć o Kresach"

o książce:

Janusz M.Paluch

 Rozmowy o Kresach i nie tylko 


Małe Wydawnictwo, Kraków 2010, 
stron 224.


Zapisane i autoryzowane rozmowy to zatrzymanie czasu. Ogromnie cenię tę formę literacką.

Uważam, że wywiad ma dwa życia; jedno, kiedy na gorąco jest publikowany i drugie, gdy sięźniej po niego sięga, by zacytować, przywołać jako świadectwo. Po latach może być ważnym dokumentem historycznym, jak np. rozmowa Melchiora Wańkowicza z Edwardem Rydzem-Śmigłym czy Józefem Beckiem.

Janusz Paluch wydał książkę, która zawiera siedemnaście wywiadów. Wszystkie toczą się, ogólnie mówiąc, wokół Kresów. Autor mieszka w Krakowie, więc i krakowskie ślady pojawiają się raz po raz w tych rozmowach. Jerzy T. Petrus, historyk sztuki, wicedyrektor ds. muzealnych Zamku Królewskiego na Wawelu, autor przewodnika Lwowska katedra obrządku łacińskiego mówi o tej świątyni, która odgrywała rolę na przestrzeni wieków, jako wyjątkowym pomniku dziejów Kościoła; tam w 1656 r. tzw. śluby lwowskie składał Jan Kazimierz. Dziś jest jedynym – obok kościoła św. Antoniego na Łyczakowie – rzymskokatolickim kościołem czynnym we Lwowie.
Ewa Piotrowska, absolwentka Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego pracująca w Muzeum Historii Fotografii im.Walerego Rzewuskiego w Krakowie mówi o zbiorach lwowskich. Są wśród nich fotografie Jana Bułhaka, Adama Lenkiewicza; pokazują Zaleszczyki, widoki Stanisławowa, miast i miasteczek Kresów, są także ocalone zdjęcia rodzinne.

WŚRÓD SIEDEMNASTU ROZMÓWCÓW są ludzie różnych zawodów. Jest Tadeusz Noworolski, syn urodzonego w Stanisławowie Jana, który w 1910 r. otworzył w Sukiennicach słynną kawiarnię potocznie nazywaną "U Noworola". Jest Konrad Firley, nauczyciel akademicki, radca prawny, który przywołał ideę sokolnictwa dbającego o rozwój fizyczny i kulturalny młodzieży. Są także: Tadeusz Krzyżewski, autor podręczników nt. reklamy i autor Księgi humoru lwowskiego, Roman Maćkówka, urodzony w Złoczowie społecznik, Zbigniew Chrzanowski, reżyser i dyrektor Teatru Polskiego we Lwowie, który od 1981 r. dzieli czas między Lwowem a Polską.
Sporą grupę rozmówców stanowią duchowni. Ojciec Hieronim Warachim OFM Cap, urodzony we Lwowie, wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych, kapelan Armii Krajowej, prowincjał krakowskiej Prowincji Kapucynów, od 1992 r. mieszka w klasztorze w Sędziszowie Małopolskim. Ojciec generał Adam Studziński, OP, z zakonu Dominikanów, kapelan w II Korpusie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczył pod Monte Cassino, był na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, przed długi czas pracował jako duszpasterz w szpitalach wśród rannych żołnierzy i chorujących cywili.
Józef Wołczański, historyk Kościoła rzymskokatolickiego na Wschodzie, na Kresy pojechał pierwszy raz w 1985 r. Jak mówi, księża w tamtych latach rozumieli swoją misję jako budzenie sumień, ochronę wartości uniwersalnych w człowieku. Przypomina, że przez całe dziesięciolecia Polacy na Wschodzie przetrwali dzięki Kościołowi, tak jak dzięki nim przetrwał Kościół. Wspomina, że renowacja zabytkowych kościołów we Lwowie wymaga ogromnych pieniędzy, księża stają przed dylematami, czy odtwarzać świątynię z pietyzmem czy też przy niewielkich nakładach ograniczyć się do podstawowego remontu. Uważa, że księża w seminariach duchownych powinni mieć wykłady na temat historii sztuki i historii konserwacji, aby zdobyli wrażliwość i wiedzę na temat zabytków. Mówi także o trudnościach przedłużania wiz polskim księżom we Lwowie, którzy co 3 miesiące muszą się rejestrować. Gdy ksiądz dobrze pracuje, zwykle spotyka go nieprzychylność urzędników i władz ukraińskich. Sytuacja na Ukrainie, niestabilna pod wieloma względami, nie napawa optymizmem.
Czwartym duchownym, z którym Janusz Paluch rozmawiał jest ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian, poeta, pisarz, współzałożyciel Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach. Od lat walczy o uznanie prawdy o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA w czasie drugiej wojny światowej. Przypomniał, że Ormianie w granicach Rzeczpospolitej mieszkają prawie 700 lat, że cieszyli się przywilejami nadanymi przez polskich królów. Obecnie w Polsce doskonale sobie radzą, pracują na wyższych uczelniach, mają swoje firmy, handlują. Polscy Ormianie wywędrowali ze Lwowa, a do Lwowa napłynęli z kolei Ormianie z Kaukazu. We Lwowie wspólnota ormiańska liczy obecnie ok. 3 tysiące wiernych.

LWÓW JEST PRZYWOŁYWANY niemal na każdej stronie książki. Kolejny rozmówca to prof. Jerzy Węgierski, urodzony w tym mieście dokumentalista historii Armii Krajowej na Kresach, autor książek dotyczących historii Lwowa w okresie drugiej wojny światowej, który od lutego 1945 do sierpnia 1954 r. przesiedział w więzieniu za działalność w AK. W obozie w Ekibastauz w kopalni miedzi, spotkał Aleksandra Sołżenicyna, który wspomniał go potem w książce Archipelag Gułag.
Krystyna Bobrowska której mąż Józef był inicjatorem odbudowy Cmentarza Orląt Lwowskich mówi, że mąż zetknął się z żyjącymi w dawnym ZSRR Polakami w czasie kontroli budowy elektrowni w Smoleńsku. Józef Bobrowski widział jak biedne i zastraszone życie wiodą tam Polacy. Pamięta, że bali się przyznawać, iż są Polakami. Był inicjatorem i członkiem założycielem pierwszego Towarzystwa Kultury Polaków na Ukrainie. Na spotkanie założycielskie przybyło prawie 500 osób, ale na listę chętnych do przystąpienia do Towarzystwa wpisało się tylko 30. Okazało się, że na sali puszczono plotkę, żeby się nie wpisywać, bo to są już gotowe listy na wywózkę Polaków na Sybir...

ZAJMUJĄCY SIĘ OCHRONĄ ZABYTKÓW na Kresach Stanisław Dziedzic przypomina, że po drugiej wojnie światowej tylko część zbiorów Ossolińskich została przewieziona do Wrocławia. We Lwowie pozostały wciąż bogate zasoby, których wbrew intencjom Ossolińskich nie zamierzano zwrócić narodowi polskiemu. Część tych zbiorów jest w kościele Jezuitów, który władze sowieckie zamieniły w magazyn. Dziedzic naocznie przekonał się, w jak strasznych warunkach znajdują się te zbiory. Wilgotne ściany, zniszczony dach. Jak podaje Janusz Paluch w uaktualniającym przypisie, zbiory Ossolińskich dalej są w tragicznych warunkach i władze ukraińskie nie zgadzają się ani na ich zwrot, ani na zamianę eksponatów ważnych dla tożsamości ukraińskiej, które są w polskich zbiorach.

Stanisław Dziedzic mówi też o wandalizmie sakralnych zabytków polskich we Lwowie, gdzie po ostatniej wojnie kościoły zostały skazane na zagładę. Przeznaczano je na magazyny, z premedytacją były tam składowane środki, które doprowadzały wnętrze świątyń do ruiny. Mówi, że są we Lwowie całe kwartały budynków, których stan jest przerażający.

Jerzy Hordyński, urodzony w Jarosławiu, studiował na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie, poeta i dziennikarz, który osiadł w Rzymie przypomina, że Polacy tam byli ponad 700 lat, więc zabytki kultury polskiej muszą zostać zachowane.
Lucyna Kulińska, doktor historii, specjalistka od stosunków polsko-ukraińskich, autorka Dzieci Kresów, jest za ujawnieniem prawdy o aktach ludobójstwa na tym terenie. Przypomina, że obok Polaków, OUN i UPA programowo mordowały Żydów, Ormian, Rosjan, Cyganów;. Ukraina według skrajnych nacjonalistów, miała być "czysta jak szklanka wody". Swego czasu Instytut Pamięci Narodowej podjął inicjatywę pokazywania Ukraińców, którzy ratowali Polaków z pogromów. Pomysł porównywalny do Yad Vashem w Izraelu. Kulińska mówi, że przez długie lata historię stosunków polsko-ukraińskich pisali w Polsce niemal wyłącznie Ukraińcy, że pisze się historię Ukrainy z pominięciem zbrodni na Polakach. Mówi o poprawności politycznej nakazującej gloryfikowanie UPA. Historycy uważają, że popieranie skrajnego ukraińskiego nacjonalizmu jako przeciwwagi dla Rosji, to polska powinność. "Niestety, kolejne rządzące Polską po 1989 roku elity polityczne będące pod silnym wpływem Jerzego Giedroycia i środowisk nacjonalistycznych ukraińskich, przekonały Polaków, że rehabilitacja morderców z OUN i UPA jest zgodna z naszą polską racją stanu", konkluduje Lucyna Kulińska.

JAK PISZE W PRZEDMOWIE JANUSZ PALUCH – "wywiad zatrzymuje dla potomnych myśli, słowa, a nawet głosy ludzi. Szczególnie, gdy są to świadkowie kultury i historii, które przeminęły".
Duże wrażenie robi wywiad z Januszem Kurtyką (rocznik 1960). Historyk, absolwent UJ, pierwszy dyrektor krakowskiego oddziału, od 2005 roku prezes IPN, walczył o prawdę historyczną i godność ludzi przez historię naznaczonych. Mówił o archiwach posowieckich, twierdził, że należy zidentyfikować sprawców mordów i deportacji na Kresach. Wspominał o zniechęcających doświadczeniach, kiedy wysyła się do różnych instytucji na Ukrainie pytania i przychodzą wymijające odpowiedzi. Ten czynny, pełen planów naukowiec zginął w katastrofie w Smoleńsku. Kurtyka odwiedzał w Waszyngtonie Zofię Korbońską, która po tragedii smoleńskiej go mocno opłakiwała.
Cała mozaika tematów, bogate w treści rozmowy, indywidualne losy, aspiracje, koleje życia. Janusz Paluch przybliża różne punkty widzenia. Z reguły nie polemizuje, tylko przez oddanie głosu pokazuje rozmówcę i jego światopogląd. Ma szacunek dla swoich partnerów, wybrał tych, którym się on należy.
Tematyka Kresów jest zawsze jakby aktualna, i takie zatrzymanie w czasie sądów i opinii ma już wartość historyczną, a z latami nabierało będzie większej.

Janusz M.Paluch, Rozmowy o Kresach i nie tylko, Małe Wydawnictwo, Kraków 2010, stron 224.


"Przeglad Polski", dodatek  literacki do "Nowego Dziennika", Nowy Jork, 11 marca 2011


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza