Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kresy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kresy. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 marca 2017

Janusz Paluch Wczoraj i dzis - Polacy na Kresach



Wstęp do książki 

Janusza M. Paluch: Wczoraj i dziś. Polacy na Kresach 


(Kraków 2013, ​ISBN 978-83-62971-06-0​)



Aleksandra Ziółkowska-Boehm



Janusz M. Paluch (rocznik 1955) pisze, że temat Kresów zawładnął nim od pierwszego wyjazdu do Lwowa w 1980 roku, i pozostał mu całe lata wierny. Absolwent archeologii na Uniwersytecie Jagiellonskim, miłośnik historii i literatury, współredaktor wydawanego przez Oddział Krakowski Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo - Wschodnich, kwartalnika Cracovia Leopolis (nagrodzony Złotą Odznaką tegoż Towarzystwa), związany z redakcją miesięcznika Kraków, od ponad dwudziestu lat jest dyrektorem Śródmiejskiego Ośrodka Kultury w Krakowie przy ulicy Mikołajaskiej, niezwykłym centrum, które gromadzi miłośników teatru, literatury i sztuki.

Tematyce Kresów poświęcił dwie książki. W 2011 roku ukazały się Rozmowy o Kresach i nie tylko (PP recenzował ją 11 marca 2011), w 2013 ukazał się kolejny zbiór wywiadów  Wczoraj i dziś. Polacy na Kresach, Wyd. Małe, Kraków, 2013. (W zapowiedziach Wydawnictwa Petrus są rozmowy Janusza Palucha z księdzem infułatem Jerzym Bryłą, proboszczem na Salwatorze, duszpasterzem artystów i kapelanem Bractwa Kurkowego).

Janusz Paluch jest miłośnikiem i mistrzem rozmowy i kolejna książka jest ich zbiorem. Rozmówcy obu książek Janusza Palucha mają w sobie ogromną empatię do losów Polaków pozostawionych na wschodnich rubieżach dawnej Rzeczpospilitej. Przeprowadzone na przestrzeni ostatnich piętnastu lat wywiady publikowane były na łamach „Cracovia Leopolis”, potrzebne uaktualnienia zostały zaznaczone w przypisach. Wśród rozmówców są nauczyciele, architekci, pisarze, kolekcjonerzy, swoje pasje przenoszą na innych, także na młodzież.
Marta Urbańska opowiada o zorganizowaniu inwentaryzacyjnych praktyk studentów architektury Politechniki Krakowskiej na Kresach. Prace były bezpłatne, studenci sami sobie zapewniali pobyt na Ukrainie. Jakże pięknie mówi o Kamieńcu:
„To była też moja pierwsza w życiu podróż na Podole. Padłam na kolana. Moja rodzina pochodzi z Podola; od XV w. byliśmy na Rusi, a od XVII w. nasza gałąź rodziny siedziała na Podolu. Tak więc dla mnie była to mityczna kraina. W domu słyszałam głównie opowieści o Podolu. I jak śpiewa, nomen omen, Kuba Sienkiewicz: „byłem w Rio, byłem w Baio”, ale niczego takiego jak ta moja pierwsza podróż na Podole nie przeżyłam ani przedtem, ani potem. I żaden kanion, żadna Arizona, żadne fiordy – to nie to”. 

Po przeczytaniu krótkiej rozmowy z uczestnikiem obrony Lwowa, jednym z „dzieci Lwowskich” byłam poruszona prostotą i jednocześnie wymową i przesłaniem tego niezwykłego wywiadu. Roman Asler (jak podaje przypis, zmarł w 1997 r.) opowiada o swoich wyczynach jako naturalnych reakcjach. Co ma w sobie wywiad – że przywołując słowa opowiadającego – pokazuje cały jego stosunek do sprawy, w której brał udział.
 Krystyna Czajkowska wraźliwym sercem odbierała wrażenia w czasie swoich pierwszych wyjazdów do Lwowa (pierwszy raz w 1958 roku!), gdzie pojechała, by przywieźć autografy Aleksandra Fredry, wspierając zamysł profesora Stanisława Pigonia wydającego Pisma autora „Zemsty”.

Książka pokazuje wzruszające przykłady wolontariatu. Wielka rola i siła wolontariatu znana była w Polsce międzywojennej. We współczesnym polskim społeczeństwie bezinteresowna działalność na rzecz drugiego człowieka znana jest głównie w Kościele. Tymczasem profesor Zygmunt Kolenda, inicjator akcji charytatywnej przypomniał, kiedy do Lwowa pojechała ekipa krakowskiej telewizji i nakręciła film pokazywany później w telewizji. Z całej Polski ruszyła pomoc, hojność i spontaniczność ludzi przekroczyła wyobrażenie. Wolontariusze zaangażowali się całym sercem, kilka osób z komisji charytatywnej obsłużyło siedmiuset potrzebujących.

Wolontariat i akcje charytywane, jakże szeroko są rozgałęzione w Stanach Zjednoczonych, gdzie działają rozmaite fundacje wspierające przedsięwzięcia i instytucje kulturalne, stowarzyszenia pomocy nie tylko dla ludzi, ale zwierząt. Jakże ważna i cenna była przez wiele dziesiątek lat działalność Polonii amerykańskiej na rzecz Polski.

Niezwykle interesujący jest wywiad z profesorem Stanisławem S. Nicieją, autorem m.in. książki Lwowskie Orlęta. Czyn i legenda, który zapowiada tematy swoich przyszłych książek, np. Lwów w kulturze europejskiej. Podkreśla, że napisze także o Ormianach, Żydach i Niemcach, którzy mieli swój udział w kształtowaniu miasta i także chce napisać biografię Mariana Hemara, dramaturga, autora wierszy i wspaniałych piosenek.

Krystyna Gąsowska, przedstawicielka Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” – od kilku lat na emeryturze, mówi o działalności wspierającej Polaków żyjących na Kresach Południowo-Wschodnich; Danuta Nespiak – lwowianka mieszkająca we Wrocławiu - porusza temat braku muzeum czy instytutu kresowego w Polsce; Mariusz Olbromski, do niedawna dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej, postawił sobie za cel, by doprowadzić do uaktywnienia działalności kulturalnej środowisk polskich na dawnych Kresach, Janusz Smaza dba o konserwację cmentarzy polskich nie tylko na Kresach, ale w całej Europie. Jest w książce rozmowa z Eugeniuszem Tuzow-Lubańskim, mieszkającym w Kijowie, redaktorem pisma „Dziennik Kijowski”, który ukazuje się w stolicy Ukrainy w języku polskim; ze Zdzisławem Ruszelem, (nieżyjącym już) krakowskim kolekcjonerem, organizatorem poświęconych Kresom edukacyjnych wystaw. Jest wywiad z artystą malarzem i działaczem niepodległościowym, Adamem Macedońskim, który w kwietniu 1940 r. wraz z rodziną opuścił okupowane przez sowietów tereny polskich Kresów i udał się do Krakowa, gdzie od 1945 roku działał w organizacjach podziemnych. Pełna anegdot jest rozmowa z artystą malarzem Stefanem Berdakiem mieszkającym na krakowskim Salwatorze, który przywołuje swoje lata lwowskie do 1945 roku


Janusz Paluch rozmawia także z pisarzami, autorami książek. Związanych z Kresami jest wielu bohaterów książek Barbary Wachowicz, jak Aleksander Kamiński, który zaczął swą i odważną i szlachetną służbę w Humaniu na Ukrainie, jak twórcy polskiego harcerstwa – Olga i Andrzej Małkowscy, którzy mieszkali na Górze św. Jacka we Lwowie, czy także wielcy poeci romantyzmu Adam Mickiewicz i Juliusz Słowacki, jak i bohater narodowy wielu krajów, przywódca Insurekcji 1794 roku, Tadeusz Kościuszko.
Jest w książce rozmowa z Ewą Siemaszko, która wraz z ojcem wydała monumentalną książkę Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939–1945;  z Karoliną Grodziską, autorką Księgi Cytatów o Lwowie; Stanisławem Grodziskim, autorem książki W Królestwie Galicji i Lodomerii; z Przemysławem Włodkiem, lekarzem, pasjonatem Kresów, autorem przewodników po Lwowie i Wilnie, który przygotowuje książkę poświęconą mieszkańcom i ulicom Lwowa.

Czytając rozmowy Janusza Palucha, ma się wrażenie, że teraz Kresy są miejscem odwiedzających je zafascynowanych kulturą i historią ludzi. To oni spłacają dług niepamięci o Polakach i o Polsce, która tam była. Rozmówcy często mówią o swoim pierwszym wyjeździe, nieraz przypadkowym, który wywołał kolejne. Jakże budujące są przykłady włączenia młodzieży do odzyskiwania pamięci narodowej związanej z Kresami. Bogusław Kołcz przypomniał postać nieżyjącego już poety i dr med. Jerzego Masiora związanego z Akademickim Liceum i Gimnazjum im. Króla Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu, który przygotowywał starannie z młodzieżą kolejne wyprawy do Lwowa. Uświadamiał, nauczał i zapalał młodzież, która jechała przygotowana na swoje wędrówki, wracała z własnymi doświadczeniami i własnym emocjonalnym bagażem.
Jak mówi Mariusz Graniczka, dyrektor krakowskiego Gimnazjum imienia Stanisława Konarskiego na ulicy Bernardyńskiej, którego młodzież od 2000 roku regularnie wyjeżdża na Kresy: „Kresy tkwią w każdym z nas – świadomie czy podświadomie – jako kraina owiana legendą, znana czy to z przekazów rodzinnych, czy literatury i filmu. W naszej wyobraźni jawią się jako miejsca pełne niesamowitości i tajemniczości – tygiel kultury narodowej. W poprzednich latach były przecież niedostępne. Teraz przyszedł czas, by dla siebie, a przede wszystkim dla młodzieży, odkrywać je od nowa”.

Roma Krzemień emocjonalnie podsumowuje:  „Przecież tam zostało wszystko! Tam jest Polska!”.

Mnie szczególnie zainteresował poruszony w książce niezwykle ważny temat Karty Polaka i powrotów do Polski.  Karta Polaka nie załatwia zobowiązań Polski wobec Polaków na wschodzie, nie tylko zesłańców do Kazachstanu. Karta Polaka brzmi jak substytut, jakiś wykalkulowany twór, dzielący Polaków na tych ze Wschodu i z Zachodu. Dlaczego nie daje się poświadczeń obywatelstwa, jak daje się Polakom mieszkającym w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i innych krajach osiedlenia? Jak mówi przywoływana (i znana czytelnikom PP) Teresa Siedlar-Kołyszko: „autentycznym Polakom, którzy urodzili się przed wojną, często walczyli w Wojsku Polskim czy w podziemiu o polskość, oraz ich dzieciom bezwzględnie należy się polskie obywatelstwo i polskie paszporty”.

Profesor Zygmunt Kolenda przypomina, że po 1956 roku przyjechało do Polski ponad dwieście pięćdziesiąt tysięcy Polaków, a nie byliśmy wówczas bogatszym państwem, tymczasem w ostatnich latach w ramach repatriacji wróciło do kraju zaledwie trzy tysiące Polaków. Mówi wprost, że kolejne rządy III Rzeczypospolitej nie zabrały się za ten palący problem konstruktywnie.


Są to rozmowy nie tyle o tym, co bezpowrotnie minęło, nie żal i gorycz przeszłości w nich przebija, ale główny wątek to współczesność. Jak się rzeczywistość Polaków w Polsce ma do Polaków mieszkających na Kresach. I jak ci, którzy miewają się nieźle, mogą i powinni wesprzeć tych drugich, którzy nie z własnego wyboru czy winy znaleźli się na tych terenach i w takiej sytuacji. 


ALEKSANDRA ZIÓŁKOWSKA-BOEHM

poniedziałek, 27 lutego 2017

Janusz M.Paluch, Rozmowy o Kresach i nie tylko



"Przeglad Polski", dodatek  literacki do "Nowego Dziennika", Nowy Jork, 11 marca 2011

ALEKSANDRA ZIÓŁKOWSKA-BOEHM


"Czuła, wierna pamięć o Kresach"

o książce:

Janusz M.Paluch

 Rozmowy o Kresach i nie tylko 


Małe Wydawnictwo, Kraków 2010, 
stron 224.


Zapisane i autoryzowane rozmowy to zatrzymanie czasu. Ogromnie cenię tę formę literacką.

Uważam, że wywiad ma dwa życia; jedno, kiedy na gorąco jest publikowany i drugie, gdy sięźniej po niego sięga, by zacytować, przywołać jako świadectwo. Po latach może być ważnym dokumentem historycznym, jak np. rozmowa Melchiora Wańkowicza z Edwardem Rydzem-Śmigłym czy Józefem Beckiem.

Janusz Paluch wydał książkę, która zawiera siedemnaście wywiadów. Wszystkie toczą się, ogólnie mówiąc, wokół Kresów. Autor mieszka w Krakowie, więc i krakowskie ślady pojawiają się raz po raz w tych rozmowach. Jerzy T. Petrus, historyk sztuki, wicedyrektor ds. muzealnych Zamku Królewskiego na Wawelu, autor przewodnika Lwowska katedra obrządku łacińskiego mówi o tej świątyni, która odgrywała rolę na przestrzeni wieków, jako wyjątkowym pomniku dziejów Kościoła; tam w 1656 r. tzw. śluby lwowskie składał Jan Kazimierz. Dziś jest jedynym – obok kościoła św. Antoniego na Łyczakowie – rzymskokatolickim kościołem czynnym we Lwowie.
Ewa Piotrowska, absolwentka Wydziału Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego pracująca w Muzeum Historii Fotografii im.Walerego Rzewuskiego w Krakowie mówi o zbiorach lwowskich. Są wśród nich fotografie Jana Bułhaka, Adama Lenkiewicza; pokazują Zaleszczyki, widoki Stanisławowa, miast i miasteczek Kresów, są także ocalone zdjęcia rodzinne.

WŚRÓD SIEDEMNASTU ROZMÓWCÓW są ludzie różnych zawodów. Jest Tadeusz Noworolski, syn urodzonego w Stanisławowie Jana, który w 1910 r. otworzył w Sukiennicach słynną kawiarnię potocznie nazywaną "U Noworola". Jest Konrad Firley, nauczyciel akademicki, radca prawny, który przywołał ideę sokolnictwa dbającego o rozwój fizyczny i kulturalny młodzieży. Są także: Tadeusz Krzyżewski, autor podręczników nt. reklamy i autor Księgi humoru lwowskiego, Roman Maćkówka, urodzony w Złoczowie społecznik, Zbigniew Chrzanowski, reżyser i dyrektor Teatru Polskiego we Lwowie, który od 1981 r. dzieli czas między Lwowem a Polską.
Sporą grupę rozmówców stanowią duchowni. Ojciec Hieronim Warachim OFM Cap, urodzony we Lwowie, wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych, kapelan Armii Krajowej, prowincjał krakowskiej Prowincji Kapucynów, od 1992 r. mieszka w klasztorze w Sędziszowie Małopolskim. Ojciec generał Adam Studziński, OP, z zakonu Dominikanów, kapelan w II Korpusie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie walczył pod Monte Cassino, był na Bliskim Wschodzie, w Palestynie, przed długi czas pracował jako duszpasterz w szpitalach wśród rannych żołnierzy i chorujących cywili.
Józef Wołczański, historyk Kościoła rzymskokatolickiego na Wschodzie, na Kresy pojechał pierwszy raz w 1985 r. Jak mówi, księża w tamtych latach rozumieli swoją misję jako budzenie sumień, ochronę wartości uniwersalnych w człowieku. Przypomina, że przez całe dziesięciolecia Polacy na Wschodzie przetrwali dzięki Kościołowi, tak jak dzięki nim przetrwał Kościół. Wspomina, że renowacja zabytkowych kościołów we Lwowie wymaga ogromnych pieniędzy, księża stają przed dylematami, czy odtwarzać świątynię z pietyzmem czy też przy niewielkich nakładach ograniczyć się do podstawowego remontu. Uważa, że księża w seminariach duchownych powinni mieć wykłady na temat historii sztuki i historii konserwacji, aby zdobyli wrażliwość i wiedzę na temat zabytków. Mówi także o trudnościach przedłużania wiz polskim księżom we Lwowie, którzy co 3 miesiące muszą się rejestrować. Gdy ksiądz dobrze pracuje, zwykle spotyka go nieprzychylność urzędników i władz ukraińskich. Sytuacja na Ukrainie, niestabilna pod wieloma względami, nie napawa optymizmem.
Czwartym duchownym, z którym Janusz Paluch rozmawiał jest ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, duszpasterz Ormian, poeta, pisarz, współzałożyciel Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach. Od lat walczy o uznanie prawdy o ludobójstwie dokonanym przez OUN-UPA w czasie drugiej wojny światowej. Przypomniał, że Ormianie w granicach Rzeczpospolitej mieszkają prawie 700 lat, że cieszyli się przywilejami nadanymi przez polskich królów. Obecnie w Polsce doskonale sobie radzą, pracują na wyższych uczelniach, mają swoje firmy, handlują. Polscy Ormianie wywędrowali ze Lwowa, a do Lwowa napłynęli z kolei Ormianie z Kaukazu. We Lwowie wspólnota ormiańska liczy obecnie ok. 3 tysiące wiernych.

LWÓW JEST PRZYWOŁYWANY niemal na każdej stronie książki. Kolejny rozmówca to prof. Jerzy Węgierski, urodzony w tym mieście dokumentalista historii Armii Krajowej na Kresach, autor książek dotyczących historii Lwowa w okresie drugiej wojny światowej, który od lutego 1945 do sierpnia 1954 r. przesiedział w więzieniu za działalność w AK. W obozie w Ekibastauz w kopalni miedzi, spotkał Aleksandra Sołżenicyna, który wspomniał go potem w książce Archipelag Gułag.
Krystyna Bobrowska której mąż Józef był inicjatorem odbudowy Cmentarza Orląt Lwowskich mówi, że mąż zetknął się z żyjącymi w dawnym ZSRR Polakami w czasie kontroli budowy elektrowni w Smoleńsku. Józef Bobrowski widział jak biedne i zastraszone życie wiodą tam Polacy. Pamięta, że bali się przyznawać, iż są Polakami. Był inicjatorem i członkiem założycielem pierwszego Towarzystwa Kultury Polaków na Ukrainie. Na spotkanie założycielskie przybyło prawie 500 osób, ale na listę chętnych do przystąpienia do Towarzystwa wpisało się tylko 30. Okazało się, że na sali puszczono plotkę, żeby się nie wpisywać, bo to są już gotowe listy na wywózkę Polaków na Sybir...

ZAJMUJĄCY SIĘ OCHRONĄ ZABYTKÓW na Kresach Stanisław Dziedzic przypomina, że po drugiej wojnie światowej tylko część zbiorów Ossolińskich została przewieziona do Wrocławia. We Lwowie pozostały wciąż bogate zasoby, których wbrew intencjom Ossolińskich nie zamierzano zwrócić narodowi polskiemu. Część tych zbiorów jest w kościele Jezuitów, który władze sowieckie zamieniły w magazyn. Dziedzic naocznie przekonał się, w jak strasznych warunkach znajdują się te zbiory. Wilgotne ściany, zniszczony dach. Jak podaje Janusz Paluch w uaktualniającym przypisie, zbiory Ossolińskich dalej są w tragicznych warunkach i władze ukraińskie nie zgadzają się ani na ich zwrot, ani na zamianę eksponatów ważnych dla tożsamości ukraińskiej, które są w polskich zbiorach.

Stanisław Dziedzic mówi też o wandalizmie sakralnych zabytków polskich we Lwowie, gdzie po ostatniej wojnie kościoły zostały skazane na zagładę. Przeznaczano je na magazyny, z premedytacją były tam składowane środki, które doprowadzały wnętrze świątyń do ruiny. Mówi, że są we Lwowie całe kwartały budynków, których stan jest przerażający.

Jerzy Hordyński, urodzony w Jarosławiu, studiował na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie, poeta i dziennikarz, który osiadł w Rzymie przypomina, że Polacy tam byli ponad 700 lat, więc zabytki kultury polskiej muszą zostać zachowane.
Lucyna Kulińska, doktor historii, specjalistka od stosunków polsko-ukraińskich, autorka Dzieci Kresów, jest za ujawnieniem prawdy o aktach ludobójstwa na tym terenie. Przypomina, że obok Polaków, OUN i UPA programowo mordowały Żydów, Ormian, Rosjan, Cyganów;. Ukraina według skrajnych nacjonalistów, miała być "czysta jak szklanka wody". Swego czasu Instytut Pamięci Narodowej podjął inicjatywę pokazywania Ukraińców, którzy ratowali Polaków z pogromów. Pomysł porównywalny do Yad Vashem w Izraelu. Kulińska mówi, że przez długie lata historię stosunków polsko-ukraińskich pisali w Polsce niemal wyłącznie Ukraińcy, że pisze się historię Ukrainy z pominięciem zbrodni na Polakach. Mówi o poprawności politycznej nakazującej gloryfikowanie UPA. Historycy uważają, że popieranie skrajnego ukraińskiego nacjonalizmu jako przeciwwagi dla Rosji, to polska powinność. "Niestety, kolejne rządzące Polską po 1989 roku elity polityczne będące pod silnym wpływem Jerzego Giedroycia i środowisk nacjonalistycznych ukraińskich, przekonały Polaków, że rehabilitacja morderców z OUN i UPA jest zgodna z naszą polską racją stanu", konkluduje Lucyna Kulińska.

JAK PISZE W PRZEDMOWIE JANUSZ PALUCH – "wywiad zatrzymuje dla potomnych myśli, słowa, a nawet głosy ludzi. Szczególnie, gdy są to świadkowie kultury i historii, które przeminęły".
Duże wrażenie robi wywiad z Januszem Kurtyką (rocznik 1960). Historyk, absolwent UJ, pierwszy dyrektor krakowskiego oddziału, od 2005 roku prezes IPN, walczył o prawdę historyczną i godność ludzi przez historię naznaczonych. Mówił o archiwach posowieckich, twierdził, że należy zidentyfikować sprawców mordów i deportacji na Kresach. Wspominał o zniechęcających doświadczeniach, kiedy wysyła się do różnych instytucji na Ukrainie pytania i przychodzą wymijające odpowiedzi. Ten czynny, pełen planów naukowiec zginął w katastrofie w Smoleńsku. Kurtyka odwiedzał w Waszyngtonie Zofię Korbońską, która po tragedii smoleńskiej go mocno opłakiwała.
Cała mozaika tematów, bogate w treści rozmowy, indywidualne losy, aspiracje, koleje życia. Janusz Paluch przybliża różne punkty widzenia. Z reguły nie polemizuje, tylko przez oddanie głosu pokazuje rozmówcę i jego światopogląd. Ma szacunek dla swoich partnerów, wybrał tych, którym się on należy.
Tematyka Kresów jest zawsze jakby aktualna, i takie zatrzymanie w czasie sądów i opinii ma już wartość historyczną, a z latami nabierało będzie większej.

Janusz M.Paluch, Rozmowy o Kresach i nie tylko, Małe Wydawnictwo, Kraków 2010, stron 224.


"Przeglad Polski", dodatek  literacki do "Nowego Dziennika", Nowy Jork, 11 marca 2011