Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amerykanscy Indianie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amerykanscy Indianie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 października 2012

Andrzej Palacz rozmawia dla "Wydawcy"



http://www.wydawca.com.pl/index.php?s=info&kat=2&dzial=52&poddzial=113&id=4874



Moje książki i Wańkowicz

 



25-08-2009


WYDAWCA.com.pl.

 Fot. Juliusz Englert




Andrzej Palacz:
MOJE KSIĄŻKI I WAŃKOWICZ - ROZMOWA Z ALEKSANDRĄ ZIÓŁKOWSKĄ-BOEHM

Rozmowa z pisarką ALEKSANDRĄ ZIÓŁKOWSKA-BOEHM

 

 

,,WYDAWCA’’: Poznajemy się przy okazji wydania Pani kolejnej książki ,,Otwarta rana Ameryki’’ poświęconej amerykańskim Indianom. Na ostatnich Targach Książki w Krakowie nie było chyba nikogo, kto by nie zwrócił uwagi na przechadzające się po hali barwne postacie w pióropuszach – ciekawa forma promocji, ciekawa książka, ale dla Pani chyba dość nietypowa.

 

ALEKSANDRA ZIÓŁKOWSKA-BOHEM: I tak, i nie; książki piszę od lat 30, to moja pasja, moje życie. Temat ,,indiański’’ fascynował mnie od dawna. W 1948 roku rzeźbiarz polskiego pochodzenia Korczak Ziółkowski w Dakocie Południowej, w skałach Czarnych Wzgórz rozpoczął pracę nad olbrzymim pomnikiem wodza Siuksów Crazy Horse'a (Szalonego Konia), wsławionego bitwą nad Little Big Horn. Po śmierci rzeźbiarza, od 1982 roku dzieło to kontynuuje rodzina, do której mam honor należeć. Korczak Ziółkowski był moim stryjem, a jego historia stała się punktem wyjścia zbioru opowieści reportażowych poświęconych współczesnemu życiu i sytuacji amerykańskich Indian. Piszę w niej o szkołach indiańskich, losach kobiet, które nazywam ,,indiańskimi księżniczkami", o indiańskich szyfrantach z II Wojny Światowej, o smutku rezerwatów i o fortunach kasyn gry, wspierających wiele ambitnych przedsięwzięć. Załączyłam tam również rozmowy z przedstawicielami plemion Szejenów, Apaczów, Kiowa, Chiskasaw.

Książka jest o tyle dla mnie ważna, że jest to moja pierwsza ,,amerykańska’’ książka. I nie myślę tu o języku, w którym została napisana, popełniłam już kilka innych, ale o temacie, ściśle amerykańskim i wynikającym z moich doświadczeń zdobytych już na tej oddalonej o tysiące kilometrów od Polski ziemi.

 

W.: Książka jest bogato ilustrowana i pięknie  wydana  przez wydawnictwo Debit i z Bielska-Białej.

Z właścicielami Debitu, małżeństwem Anną i Witoldem Wodziczko, znamy się kilka lat. Ucieszyłam się, gdy przyjechali na styczniowy Salon Pisarzy w Bibliotece Narodowej, podczas którego pełniłam rolę bohaterki. Lubimy się i cenimy, a ponieważ dużo mówiłam o zbliżającej się właśnie do końca mojej ,,indiańskiej’’ książce, zaproponowali mi współpracę. Efektem jest pięknie i starannie wydana książka, która, mam nadzieję, spodoba się także czytelnikom. Na promocje książki zorganizowane w Warszawie i Łodzi przyszły tłumy czytelników. Trochę nerwów kosztowało mnie spotkanie w Warszawie; słotny dzień i rozkopane Krakowskie Przedmieście nie zachęcały do nawet wyjścia z domu. Ale powoli, powoli sala Domu Literatury zapełniała się. Spotkanie prowadził wybitny krytyk Krzysztof Masłoń. Jak się okazało, po miłym wieczorze Debit sprzedał kilkadziesiąt moich książek, co wspólnie uznaliśmy za sukces.

Z Debitem współpracowałam już wcześniej, przy okazji drugiego wydania książki ,,Podróżę z moją kotką’’ – było to wspólne wydanie z Nowym Światem pana Kamila Witkowskiego, przesympatycznego, młodego człowieka, znawcę literatury i rynku wydawniczego, który mi wydał także książkę ,,Nie minęło nic, prócz lat‘’. Jest to opowieść o zwierzętach, polskiej wsi, i o … współczesnej Ameryce, toczona ze swadą, w formie korespondencyjnego dialogu między mną a Szymonem Kobylińskim: dyskusja polemik, anegdot, cytatów i dygresji. Ta książka ma być wznowiona wiosną z licznymi rysunkami Szymona Kobylińskiego w Wydawnictwie Nowy Swiat.

 

W: Wydała Pani ponad 20 tytułów, w tym książki o Wańkowiczu, opowiadania, reportaże, wspomnienia. Większość w języku polskim. Z ostatnich pamiętam ,,Kaję od Radosława, czyli historię Hubalowego krzyża’’ wydaną prze Muzę w ubiegłym roku. Zmienia Pani wydawców jak rękawiczki. Z czego to wynika?

Głównie z nieznajomości polskiego rynku wydawniczego. Za granicą mieszkam na stałe od 1990 roku. Do Polski przyjeżdżam często, zwykle na dwa miesiące, a teraz na cały rok jako stypendystka Fulbrighta. Ale to za krótko, by poznać dokładnie rynek. Wielu wydawnictw, które pamiętam z czasów PRL już nie ma, nie ma również nowych, powstałych tuż po zmianach 98 roku, jak choćby Polonii, która rozpoczęła wydawanie serii emigracyjnych i przedwojennych’ książek Wańkowicza. Teraz negocjuję z kilkoma wydawnictwami; poznałam niedawno dzięki Panu Tadeuszowi Górnemu prezesa PIW-u, Pana Rafała Skąpskiego, sprawia doskonałe wrażenie osoby solidnej, odpowiedzialnej, zaproponował mi współpracę – zobaczę, może z tego coś wyjdzie.

 

Właśnie Wańkowicz, jak zaczęła się Pani przygoda z Wańkowiczem?

Zaczęła i wciąż nie kończy. W Stanach opublikowałam dwa obszerne szkice poświęcone Wańkowiczowi i jego metodzie twórczej. Chcąc amerykanom przybliżyć tą postać nazwałam go ,,polskim Hemingawyem’’. To między innymi dzięki tym pracom otrzymałam stypendium naukowe Fulbrighta – jest ono w USA bardzo cenione. Ale po kolei.

 Na czwartym roku polonistki (Uniwersytet Łódzki, 1972 rok) za temat pracy magisterskiej wybrałam twórczość reportażową Melchiora Wańkowcza. Praca była prawie na ukończeniu, zostało do wyjaśnienia kilka ważnych kwestii, po które zwróciłam się do samego Pisarza. List ten zaowocował spotkaniem z Nim: na piąte piętro kamienicy przy ul. Puławskiej 10, naprzeciwko byłego kina Moskwa, wchodziłam z drżeniem serca. Jaki jest naprawdę bohater mojej pracy, jak mnie przyjmie?  Po przeczytaniu kilku moich esejów poświęconych jego książkom, w tym ,,Strzępów epopei’’, Wańkowicz, z zimnego i dość oschłego starszego Pana zmienił się nie do poznania; ,,Pani umie myśleć krytycznie’’  - powiedział. Z przewidywanych 40  minut spotkanie zmieniło się w długi i ciekawy wieczór. Gosposia, Pani Marta podała kawę i ciasteczka, potem zasiedliśmy do kolacji, a Wańkowicz opowiadał, opowiadał… między innymi  o swych kłopotach z książką ,,Wojna i pióro’’. Miała ukazać się nakładem Wydawnictwa MON i traktowała o stosunku do wojny różnych narodów, i o formach jej prezentacji w literaturze. Autor dzielił się w niej swymi bogatymi doświadczeniami, podawał wiele przykładów, przytaczał tytuły. Wydawnictwu książka się spodobała, ale poprosiło o jej uzupełnienie o przykłady z doświadczeń naszego wschodniego sąsiada. Wańkowicz odpowiedział, że jest gotów to uczynić, ale nie posiada materiałów.  Wydawnictwo zaproponowało pomoc researchera, historyka Aleksandra Horodyskiego - właściwe nazwisko Kotecki. Współpraca obu Panów układała się znakomicie; materiałów przybywało, książka rosła. Kiedy Wańkowicza zaproponował wynagrodzenie za wykonaną pracę, usłyszał od Horodyskiego, że ten robi to ,,dla mistrza-wieszcza, i nie oczekuje żadnej rekompensaty finansowej. Bomba wybuchła, gdy książka została złożona do druku. Okazało się, że Horodycki zażądał umieszczenie swego nazwiska na stronie tytułowej książki jako współautor i to alfabetycznie, czyli przed Wańkowiczem. Oczywiście pisarz odmówił, ale negocjacje ciągnęły się przez długie miesiące, książka czekała na druk. Pisarz czuł się wykorzystany i oszukany. Stanęło w końcu na formule: ,,przy współpracy autorskiej Aleksandra Horodyckiego’’.

  Mówiąc mi o tym Wańkowicz miał swój cel – nieoczekiwanie zaproponował mi pracę u siebie w charakterze właśnie researchera. Myślę, że zakładał, że taka młoda osoba nie będzie miał ciągot historyka, z którym się zetknął.  Pracował wówczas nad kolejną książką, przyszłą ,,Karafką La Fontaine’a’’. Moje zadanie miało polegać na zbieraniu cytatów z książek typu monograficznego i biograficznego dotyczących zagadnień związanych z szeroko rozumianą twórczością: czym ona jest, czym jest natchnienie, jak wygląda praca twórcy, z jakim problemami się on styka, cenzura, krytyka itp. Książka była zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach: miała dokładny plan zatytułowanych roboczo rozdziałów, podtytuły i odnośnik, miałam sięgać głównie po książki typu monograficznego i biograficznego. Miałam się nie zgodzić?.. Ze spotkania wyszłam oszołomiona i ze skarbem pod pachą: książkami z dedykacjami Mistrza i pierwszą teczką z Jego archiwum. Wańkowicz miał doskonale opracowane archiwum: poszczególne teczki dotyczące konkretnych książek, recenzje, listy, fotografie  – wszystko opisane i  posegregowane. Źródło nieograniczonej wiedzy dla mojej pracy magisterskiej. Te teczki mi po kolei wypożyczał do domu do Lodzi. Co za ogromy kredyt zaufania, prawda?

Kolejne spotkanie miało miejsce na drugi, niedzielny dzień. Był to maj, dni ,,książki i prasy’’. Przed Pałacem Kultury odbywał się kiermasz książek, podczas którego, na stoisku Instytutu Wydawniczego PAX Wańkowicz podpisywał swoje tytuły. Tłumy ludzi z torbami pełnymi książek, Wańkowicz przez dwie godziny składający autografy, i ja, skromna studentka wpisująca w podsuwane książki daty. Dwa niezapomniane dni, które zmieniły moje życie.

Kolejne miesiące to wizyta raz na dwa tygodnie w Warszawie – przekazanie zebranych cytatów  - to dla Pisarza, i  odbiór kolejnej teczki – to dla mnie, do mojej pracy magisterskiej.

Kilka miesięcy później był wyjazd do Domu Pracy Twórczej w Oborach pod Warszawą, później do Domu Pracy Twórczej ZAIKS-u w Konstancie gdzie Wańkowicz całymi dniami pracował nad książką, a jeszcze później praca, na etacie, ,,sekretarki i asystentki’’ . Dotychczasowa sekretarka Wańkowicza, pracująca u niego od czterech lat, Pani Alicja, wyszła za mąż i planowała wyjazd na Węgry; Wańkowicz poprosił mnie o jej zastąpienie. Długo jednak nie sekretarzowałam pisarzowi. Nasilały się problemy ze zdrowiem, Wańkowicz zmarł 10 września 1974 w Warszawie na nowotwór żołądka mając 82 lata. Znałam go w sumie dwa lata i trzy miesiące.

Za cenną pamiątkę moje współpracy uważam np. dedykację, którą pisarza zamieścił w drugim tomie ,,Karafki La Fontaine’a’’: ,,Mojej sekretarce magister Aleksandrze Ziółkowskiej, bez której oddanego współpracownictwa zapewne byłaby to jeszcze gorsza książka’’.     

 

W.: Jakim człowiekiem był wówczas  Wańkowicz?

Zapamiętałam pierwsze spotkanie, wrażenie. Miał szeroką twarz, dość długie włosy w nieładzie. Oczy z opadającą górną powieką, ruchliwe i uważne. Wydawał się duży i otyły. Ale poruszał się lekko i tym samym nie sprawiał wrażenia ciężkawego. Miał w swojej sylwetce, ruchach coś szlachetnego, coś ,,pańskiego;’’. Wydawał się także oschły, niecierpliwy i znużony. Gdy go poznałam był już człowiekiem schorowanym, miał kłopoty ze zdrowiem, także bolała go ręka zraniona odłamkiem podczas wojny. Ludzie go cieszyli, ale jednocześnie często męczyli i wręcz irytowali. Był na ogół jednak życzliwy innym, szczególnie twórczym i ambitnym, rzetelnym i oddanym pracy.

Dużo ze sobą rozmawialiśmy, opowiadał  o sobie, żegnał się  swoiście z życiem -

wiedział że jest ciężko chory. Po operacji chudł w zastraszającym tempie. Byłam świadkiem wielu interesujących rozmów i zapisów. Np. kilka miesięcy przed śmiercią przekazał znaczną kwotę pieniędzy na pomoc represjonowanym studentom; te kwoty potem stały się podwaliną finansowa KOR-u. O tym pisze profesor Andrzej Friszke we wstępie do Jana Józefa Lipskiego ostatniej książki poświeconej KORowi.

W testamencie Wańkowicz zapisał mi swoje archiwum i możność korzystania z dwu pokoi w jego willi, do czasu aż dostanę własne mieszkanie. Miałam także czuwać nad  serią ,,Dzieła Wybrane’’, otrzymując w zamian odliczaną z honorarium pisarza miesięczną pensję. Jej wydania, dzieląc się tytułami, podjęły wówczas Wydawnictwo Literackie i Instytut Wydawniczy PAX. Za życia pisarza ukazał się tom pierwszy serii ,,Czerwień i amarant’’, w skład którego weszły ,,Szczenięce lata’’ i ,,Opierzona rewolucja’’. Ta druga książka ukazała się bez pewnych fragmentów – dopiero w 1993 roku, nakładem Wydawnictwa Polonia wyszła pełna jej wersja. Testament Wańkowicza zapewnił mi dwa lata spokojnego życia, mogłam skończyć pracę doktorską. Bardzo to sobie cenię.

 

W: Wykorzystując zebrane w archiwum materiały opracowała i wydała Pani kilka poważnych opracowań dotyczących Wańkowicza, m.in.: ,,Blisko Wańkowicza", ,,Na tropach Wańkowicza", ,,Proces 1964 roku Melchiora Wańkowicza’’ i ostatnio dwutomowy zbIór jego listów do żony, Zofii pt. ,,King i Królik’’ pięknie wydany przez wydawnictwo ,,Twój Styl’’. To ogromna praca przypominająca polskiemu społeczeństwu postać ,,mistrza reportażu’’.

 

A.Z: Ale też ogromna odpowiedzialność. Jako młoda osobna przejmując ,,spadek’’ nie miałem świadomości jego wagi. Wańkowicz był przecież na cenzurowanym u władzy ludowej; był przez nią wciąż inwigilowany, ja zresztą też. Otrzymałam zezwolenie na wgląd w akta Wańkowicza. Przeglądałam je w bibliotece IPN: opasłe tomiska pełne donosów, raportów, odpisów, a nawet oryginałów, pisanych przez niego listów. Moja teczka jest też opasła, liczy 200 stron. Znalazłam w niej m.in. stenogram spotkania, na które zaproszono mnie, wkrótce po śmierci Wańkowicza, do Ministerstwa Kultury: w towarzystwie wiceministra, krakowskiego wydawcy oraz jakiegoś pana, który się nie przedstawił. Rozmawiano tam ze mną o archiwum pisarza, jakie mam w stosunku do niego plany, kto się nim interesuje. Nie miałam nic do ukrycia, ale przypadkiem chyba zdekonspirowałam wówczas agenta o pseudonimie ,,Mieczysław’’ (Ryszard Lassota), który podszywając się pod ,,przyjaciele domu’’ i sugerując przeniesienie archiwum do Londynu, do pana Zbigniewa Racięskiego, próbował wyłudzić ode mnie archiwum. Pan Racięski, którego znałam i do którego zadzwoniłam, nic o tym nie widział i agent wpadł. Ale w teczce znalazłam też miłą dla mnie notatkę: Kazimierz Koźniewski, który dla bezpieki pisał elaboraty na temat Wańkowicza, stwierdził, że archiwum, które pozostaje w wilii pisarza przy ulicy Studenckiej 50, zostało „”zapisane w całości jego sekretarce Aleksandrze Ziółkowskiej, którą Wańkowicz wysoko cenił, a nawet twierdził, że ,,ostatni rok swego życia tylko jej zawdzięcza””’’.

Zawartość archiwum była przedmiotem wielu plotek, domysłów, spekulacji.  Rzadko je udostępniam, jedynie wówczas, gdy wiem, że będzie ono naprawdę przydatne. Pokazałam je np. profesorowi Marcinowi Kuli, Robertowi Jarockiemu, który potrzebował materiałów do ,,tematów  żydowskich’’ Wańkowicza, Paweł Kądziela potrzebował listy Kazimierza Wierzyńskiego, a Mirosława Pałaszewska korespondencję z Zofią Kossak-Szczucką. Ostatnio udostępniam młodym historykom, doktorantom, jak np. Annie Malcer Zakrzackiej z Gdańska.

Wracając do samego Wańkowicza – mam w stosunku do niego swoisty dług wdzięczności, który staram się spłacić pisząc książki o nim, drukując jego listy i inne materiały. Pozostało jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, między innymi wydanie tzw. Powązek, czyli publikacji dotychczas nie wydanych. W pierwszych latach po śmierci Wańkowicza, mimo, że od ministra Kultury dostałam kasę pancerną do przechowywania teczek, te moim zdaniem najważniejsze materiały, m.in. ,Powązki’’, wywiozłam do rodziców, do Łodzi. Dziś wszystko jest tu, w moim warszawskim mieszkaniu.

Od kilku lat poszukuję wydawców, którzy byli by zainteresowani wydaniem tych rzeczy.

 

W. Nie rozumiem, nie ma chętnych do ich wydania?

A.Z.: To w większości są już rzeczy archiwalne. Niestety, wydawcy chcą wydawać poszczególne tytuły, a mnie zależy na całości. Z planowego cyklu książek poświęconych tematom żydowskim ukazała się np. tylko część pierwsza pt. ,,De Profundis’’. Wańkowicz wydał ją  w Tel Awiwie, w Polsce wydano ją na początku lat 90. - weszła w skład serii Wydawnictwa Polonia (które niestety zbankrutowało i seria została przetrwała). Pozostała cześć druga pt. ,,Ziemia zanadto obiecana’’, traktująca o jego fascynacjach narodem żydowskim; dlaczego był nękany, przetrwał, wybił się, napisana  obiektywnie, po Wańkowiczowsku, czyli pokazująca różne koleje losu tego narodu. Ma swego wydawcę czekają też jego reportaże o Wołyniu, książka ,,Kennedy na tle epoki’’.

Niestety, o Wańkowiczu powoli zapomina się. W księgarniach nie ma jego tytułów  – dopiero teraz, po wprowadzeniu ,,Ziela na kraterze’’ na listę lektur obowiązkowych  wznowienia książki podjęła się łódzka Literatura. Młodzież nie zna Wańkowicza.

Czasy, gdy zainteresowanie postacią  Wańkowicza i jego książkami było ogromne: (pierwsze trzy wydania mojej ,,Blisko Wańkowicza’’ ukazały się w nakładach po 30 tys. egzemplarzy); minęły. A szkoda, bo jego książki można czytać na nowo - to znakomita lektura.

 

W.: Może moda wróci?

 Być może, ale jak szukałam wydawcy listów Wańkowicza, to cała historia. Trwało to 10 lat: najpierw miał wydać je PAX, później Prószyński i S-ka, w końcu stanęło na Twoim Stylu, o którym mogę powiedzieć tylko same dobre słowa. Wyszła piękna książką, ale niestety w nakładzie tylko 3 tys. egzemplarzy, który jeszcze się chyba nie sprzedał, Ale to pokazuje, jakie jest zainteresowanie dziś Wańkowiczem. Miejmy nadzieję, że to się  zmieni. Czas przywrócić Wańkowicza nowym pokoleniom.

 

 

 

Aleksandra Ziółkowska-Boehm  ur. 15 kwietnia 1949 r. w Łodzi, polska pisarka, od 1990 r. zamieszkała w Wilmington w stanie Delaware w USA. Córka Henryka i Antoniny z Laśkiewiczów. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Łódzkim (1968-73), w 1978 r. obroniła doktorat nauk humanistycznych na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1972-74 była asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza; pisarz zadedykował jej Karafki LaFontaine'a i zapisał w testamencie swoje archiwum. W 1975 r. przebywała w Oksfordzie na stypendium Oxford Language Centre. W latach 1977-81 wchodziła w skład Redakcji Repertuaru Teatru Telewizji Polskiej. W 1981 r. wyjechała na kolejne stypendium zagraniczne (Ministerstwa Kultury rządu prowincji Ontario, Kanadyjsko-Polskiego Instytutu Naukowego w Toronto i Fundacji Adama Mickiewicza w Toronto), tym razem do Toronto. W 1985 r. uzyskała stypendium waszyngtońskiego Institute of International Education (Fulbright), w 1990 stypendium Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku. Od 1990 r. mieszka w USA. Regularnie odwiedza Polskę. 2006-07 stypendystka Fulbrighta na wydziale Historii Uniwersytetu Warszawskiego. Należy m.in. do Stowarzyszenia Autorów ZAiKS w Warszawie (od 1976), Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (od 1990), Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie w Londynie (od 1994), Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku ( od 1991), Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce (od 1991) Amerykańskiego PEN-Clubu (od 1998). Otrzymała m.in. nagrody: Ministerstwa Kultury i Sztuki (1988), ,,Złoty Exlibris" Książnicy Pomorskiej (2001) i The Delaware Division of the Arts Award in the Literature-Creative Nonfiction discipline (2006), Nagrodę Literacką za rok 2007 Stowarzyszenia Pisarzy Polskich na Obczyźnie, Londyn 2007. Autorka artykułów publikowanych m.in. w ,,Odrze", ,,Arkuszu", ,,Przekroju", ,,Polityce", ,,Przeglądzie Powszechnym", ,,Twoim Stylu", oraz pismach zagranicznych – ,,Zeszytach Historycznych " (Paryż), ,,Kulturze" (Paryż), ,,Nowym Dzienniku" (Nowy Jork), ,,Sarmatian Review" (Houston), ,,Periphery" (Ann Arbor), ,,The Polish Review" (Nowy Jork). Najnowsza jej książka „jest poświęcona tematy ce amerykańskich Indian i nosi tytuł „Otwarta rana Ameryki”.

 
 
 
 

piątek, 28 września 2012

Katarzyna Zarecka rozmawia z Aleksandrą Ziólkowską -Boehm




http://www.przystan-literacka.pl/index.php?show=123
 


Katarzyna Zarecka

Emocje mogą popychać do pisania, ale nie mogą zapanować - Aleksandra Ziółkowska-Boehm

kzarecka

2007-09-01
Zdjęcie: Andrzej Bernat

W dość niezwykły sposób udało mi się nawiązać kontakt z Aleksandrą Ziółkowską-Boehm. I po raz kolejny potwierdziło się, że jedna niezwykłość prowadzi w prostej linii do drugiej. Ta ostatnia z kolei do następnej. Cała moja korespondencja do Pani Aleksandry jest niezwykła. Cała Pani Aleksandra w sobie samej jest niezwykła. Niezwykły jest też ten wywiad i każde zawarte tam słowo. W swej niezwykłości wszystko jest piękne i prawdziwe, czyli... zwykle. Zwykłość bowiem jest cieniem niezwykłości. A od cienia nigdy nie uciekniemy na długo.


Katarzyna Zarecka: - Bohaterka "Kai od Radosława" – Cezaria Iljin - zmarła. Gdy skończyłam czytać książkę, pomyślałam, że powinna żyć wiecznie. Dzięki Pani, dzięki tej opowieści będzie. Co Panią kierowało przy pisaniu – chęć powiadomienia ludzi o jej niezwykłym życiu, czy, w pewnym sensie, oddanie jej czci, podziękowanie, "przeniesienie do wieczności"?

Aleksandra Ziółkowska-Boehm: - Życie za oceanem uwypukla pewne sprawy, oddala inne. Może także dajeperspektywę, której czasami mi brakowało na miejscu. Cenię miejsca, bo sie oddalily, wartości i postawy pewnych ludzi. Cezaria Iljin-Szymańska, którą nazywałam jej powstańczym imieniem Kaja, była kobietą,która mimo dużej różnicy wieku, jaka nas dzielila, była dobrym kompanem do przyjaźni. Widziała i przeżyla wiele, osiągnęła wiele, pozostała otwarta na świat i ludzi, lojalna, serdeczna i wiele rozumiejąca. Do samego końca, czyli do skończenia 90 lat z kawałkiem. Życie Kai było tak bardzo złączone z naszą pogmatwaną polską historią, ona nie zatraciła siebie i pozostała kobietą niezależną, aktywną, twórczą, serdeczną, nawet skorą do żartów czy śmiechu. Bardzo cenię takie postawy. Na napisanie książki opartej na jej życiu zdecydowałam się późno, ale ustaliłyśmy obie, że już tak widocznie musiało być. To, że doczekała tej książki, jej promocji, cieszyła sie recenzjami, sama uznała za wielki dar od losu.

Polonijne Radio w Teksasie: - Opowieści innych o ich życiu zawsze mnie interesowały, chętnie je wysłuchuję i czasami chcę o nich także napisać. To Pani słowa. Daję sobie głowę obciąć, że tak było z Kają. Ile jest jeszcze żywotów, które chciałaby Pani opisać?

Ojej, byle mi życia i zdrowia starczyło! Każdy z nas ma historię do opowiedzenia i własną górę do przebycia! Słuchanie, obserwowanie, jak się układają losy ludzi, całych rodzin, nieraz wydaje mi się wręcz fascynujące. Od kilku miesięcy zbieram materiał do nowej książki. Wszystko zaczęło się na promocji książki o Kai, po której na końcu podszedł do mnie pan Janusz Krasicki z fotografiami pogrzebu wspólnego znajomego, Hubalczyka Józefa Alickiego. Trochę mi także opowiedził o sobie i swojej rodzinie. Znałam jego krewnego, adiutanta Hubala, Henryka "Dołęgę" Ossowskiego. Wypytywałam o losy jego i innych znajomych. Na drugim spotkaniu (tym razem w warszawskim KIKu), poszlismy na herbatę do niedalekiej "Harendy". Słuchałamopowieści, zadawałam pytania, i wreszcie powiedziałam trochę nieśmiało, że te historie powinny być zapisane. Tak się zaczęło. Teraz wraz z panem Januszem i jego żoną Danutą spotykamy się, jeździmy do Kraśnicy, do Kunic, na Diablą Górę, niebawem pojedziemy do Stefanowa. I tak zbieram materiał. Oby mi go starczyło na książkę, bo jeszcze cała niemal góra do przebycia przede mną.

Przez wielu jest Pani kojarzona, jako zaufana sekretarka Melchiora Wańkowicza, której pisarz zapisał w testamencie swoje archiwum. Jak Pani wspomina Wańkowicza? Jako tego, na którego książkach uczyła się Pani polskiej historii, jako przyjaciela, wybitnego autora…

Choć nieraz przedstawiano mnie jako "wieloletnią sekretarkę Wańkowicza", w sumie znałam tylko 2 lata i 3 miesiące, z tego rok byłam wciąż studentką. Poznałam pisarza jako studentka pisząca o nim pracę magisterską. Wańkowicz na pewno wywarł ogromny wpływ na moje życie i moje zainteresowanie, przyznaję to z dumą i także z pewną pokorą. Zapewne nauczyłam się od niego dyscypliny i wartości pracy. Sama jednak wyrobiłam, czy też rozwinęłam w sobie np. ciekawość drugiego człowieka i pasję czy wręcz antuzjazm, który mi nieraz towarzyszy w pisaniu. Wańkowicz udzielil mi ogromnego kredytu zaufania zapisując swoje archiwum, i to zobowiązuje. Napisałam na temat jego twórczości doktorat, opublikowałam książki: "Blisko Wańkowicza", "Na tropach Wańkowicza", "Proces 1964 roku", opracowałam jego korespondencję z żoną, córką Krystyną, która zginęła w Powstaniu, Jerzym Giedroyciem. Redagowałam też serię jego Dzieł Zebranych. Zaciagnęlam wobec pisarza swoisty dług i staram sie go spłacać. Także wobec losu.

W "Ulicy Żółwiego Strumienia" czytam: Ameryka była wtedy czymś bardzo nierzeczywistym, oddalonym i nie dotyczyło nikogo z nas. Teraz jest rzeczywistym, bliskim i dotyczy bezpośrednio Pani. Wtedy poznawała Pani Amerykę z książek, teraz swoim amerykańskim przyjaciołom przybliża Polskę. Jest Pani takim naszym attaché. Czy ludziom z USA Polska jest tak samo nieznana, jak na przykład nam Wybrzeże Kości Słoniowej?

I tak, i nie. Zależy to od osoby, z którą rozmawiam, jej wykształcenia, zainteresowań. Chyba podobnie jest w Polsce, gdy spytamy kogoś o Stany Zjednoczone? Każdy ma "swoją Amerykę", czy w marzeniach czy w rzeczywistości. Nakłada się na to suma naszych wrażeń, lektur, filmów, opowieści czy doświadczeń. Czasami marzeń. Może nie trzeba wyjeżdzać, tylko stworzyć "swoja Amerykę – marzenie" w Polsce? Wracam do tematu – że rolą pisarza jest "opowiadać historie", mieć "story to tell", jak mawiał Singer, aby mobilizowaly ludzi do zastanowienia sie, w ogóle do myślenia. Taka jest najogólniej mowiąc rola książki.

Jest Pani wielbicielką kotów – kiedyś napisała książkę o Suzy, teraz na 9-miesieczne stypendium Fulbrighta przywiozła ze Stanów do Polski dwa koty. Jerzy Pilch jest znany z felietonów, w których wychwala wyższość kotów nad psami. Czy dla Pani psy to też zwierzęta nieco mniej… hm… jakby to wyjaśnić… wyjątkowe?

Kocham i psy i koty, w ogóle jestem wrażliwa na świat zwierząt i uważam, że za mało dla ich losu robię. Zwykle miałam koło siebie psy, bardzo ubogaciły moje życie. 9 lat temu w Houston w Teksasie pojawiła się w moim i mojego męża życiu czekoladowo-złota kotka, którą nazwaliśmy Suzy, dwa lata potem w stanie Delaware doszedł do nas żółty kocurek Claude. Suzy nas zaadoptowała i zdobyła nasze serca. Kiedy nie miałam już komu opowiadać historyjek o podróżniczce Suzy, także o innych kotach, napisałam książkę "Podróże z moją kotką". Mogę wciąz dopisywać nowe rozdziały, bo oba koty jeżdżą z nami w wiele miejsc. Suzy była z nami wiele tygodni w indiańskich rezerwatach, wiele razy w Polsce. Oba koty są teraz rok w Warszawie towarzysząc mi wstypendium Fulbrighta. Doskonale się tu miewają.

Zdradziła mi Pani jakiś czas temu, że "żyje teraz inną książką". Taką, którą chce pokazać "swoją Amerykę". Pracowała Pani nad nią dziesięć lat, odkładała, wracała… Mimo wszystko udało się i już jesienią będziemy wszyscy mogli ją poznać. Proszę powiedzieć coś więcej o tej nowej publikacji.

Książka jest o Indianach i nazywa się "Otwarta rana Ameryki", Wydawnictwo Debit ma ją wydać na październikowe Targi Książki w Krakowie. Są to opowieści reportażowe o obecnej sytuacji Indian, są także moje z nimi rozmowy. Spędziłam niemal 3 miesiące w rezerwacie Pine Ridge w Południowej Dakocie, mamy przyjaciół Indian, prenumeruję dwa pisma ukazujące sie w rezerwacie. Materiał, który znalazłam, wysłuchałam, zdumiał mnie. Mimo wszystkich lektur i studiów, ten temat jest tak skomplikowany, że zajęło mi 10 lat, by książkę skończyć. Wiele razy odkładałam swoje opowieści na bok także ze względów emocjonalnych, bo piszę o wielu tragediach, niezrozumieniu, krzywdzie. Wielkie mocarstwo, jakim jest Ameryka, zmaga się z tym tematem. O tym wszystkim nie wie wielu Amerykanów, podobnie jak wielu Polaków.

Z fragmentów, który drukowała "Rzeczpospolita", można dowiedzieć się, że w kulturze Siuksów szczodrość jest cnotą, a obelgą jest pomówienie kogoś o chciwość i skąpstwo. Brzmi pięknie, ale za moment czytam o skrajnej biedzie, bezrobociu, alkoholizmie, braku perspektyw. Co zatem przeważa w rezerwatach – te piękne ideały, czy jednak szarość życia?

W naszej kulturze też jest wiele tradycji i cnót, a czy to znaczy, że im Polacy hołdują? Skrajne ubóstwo tworzy nowego człowieka, a wśród Indian wielu żyje w skrajnym ubóstwie.

Indianie – skąd takie zainteresowanie? Rozumiem, że nie każdy miał w rodzinie Korczaka Ziółkowskiego, który w Południowej Dakocie rzeźbił w skale pomnik legendarnego wodza Crazy Horse’a, ale wątpię, aby, że tak to określę – "zainteresowania rodzinne", miały tutaj główne znaczenie.

Najpierw była to myśl, nieśmiała i odsunięta na bok, żeby coś napisać.... skoro Korczak Ziółkowski postanowił "górę wyrzeźbić", to ja, osoba pisząca, coś napiszę... Potem zaczęłam naprawdę się interesować tematem, regularnie jeździć do rezerwatów. Przyznaję, że pierwszą myślą była duma , że przynależę do rodziny Korczka Ziółkowskiego, i że to zobowiązuje. Potem temat mnie opanował, były okresy, że żyłam niemal w bólu czytając, wysłuchując opowieści. Jak wspomniałam wcześniej, odsuwalam je potem na bok, bo nie umiałam o tym napisać. Emocje mogą popychać do pisania, ale nie mogą zapanować. To bardzo ważne. Bliski mi jest styl wyciszony, boję się patosu. W wielu przypadkach unikam komentarzy, opisuję, pokazuję, ale wnioski zostawiam czytelnikowi. Najtrudniej było mi pisać o biedzie. Kurczyłam się w sobie, z trudem dobierałam słowa.

Czy któraś z literackich nagród i wyróżnień, które Pani dostała, ma dla Pani znaczenie szczególne?

Nie mam ich wiele, więc tym bardziej cenię każdą – najpierw dostałam nagrodę już nieistniejącego białostockiego miesięcznika reporterów "Kontrasty", potem Złoty Ekslibris Książnicy Pomorskiej. W USA w 2006 roku otrzymałam doroczne wyróżnienie mojego stanu Delaware w dziedzinie literatury ("creative non fiction"), kilka stypendiów, wśród nich moje obecne stypendium Fulbrighta, dzięki któremu jestem cały rok w Polsce, ogromnie cenię.

I już na koniec, a jednocześnie tak jakby na początek, ponieważ wracam do Kai – czym jest dla Pani "szeroki świat"?

"Szeroki świat" jest w nas samych. Zabieramy go ze sobą w najdalsze zakątki, ale także w miejsca obok, niedalekie. Ładnie, gdy umiemy pokazać siebie w "szerokim świecie", gdy jesteśmy na dalekich antypodach,umiemy opowiedzieć o własnym kraju, powiedzieć coś, co wywoła zainteresowanie i uśmiech mieszkańca Peru czy Meksyku. I gdy z szacunkiem i zainteresowaniem wysłuchujemy opowieści innych o ich życiu i kraju. "Szeroki świat" to postawa otwartości, bez uprzedzeń, ocen, serdeczność i zaciekawienie innymi. To są podróże, które mogą kształcić, to wiedza, która otwiera horyzonty. To myślenie na codzień perspektywami "szerokiego świata".


poniedziałek, 19 marca 2012

Open Wounds a Native American Heritage

Open Wounds – A Native American Heritage 

http://aleksandraziolkowskaboehm.blogspot.com/2012/03/open-wounds-native-american-heritage.html
by Aleksandra Ziolkowska-Boehm

NEMSI BOOKS , Pierpont, South Dakota 2009
ISBN 978-0-9821427-5-2

https://openlibrary.org/works/OL8691359W/Open_Wounds_-_A_Native_American_Heritage

 







ALEKSANDRA ZIOLKOWSKA-BOEHM





OPEN WOUNDS - A NATIVE AMERICAN HERITAGE




Copyright © 2009 by Aleksandra Ziolkowska-Boehm


Cover Design by Michael M. Michalak


Based on the Polish edition, ISBN 978-83-7167-556-0


Otwarta rana Ameryki, Wydawnictwo DEBIT sp.j., Bielsko Biala 2007


Nemsi Books - rev. 08/25/2009


Published in Pierpont, South Dakota


ISBN: 978-0-9821427-5-2


Foreword: Radosław Palonka



Acknowledgements


The publisher and author wish to acknowledge with thanks the support of


Homer Flute - member of the Apache Tribe of Oklahoma, Chief Executive


Officer/Trustee of the SCMD Trust, a Native American nonprofit organization.



Photographs by: Aleksandra Ziolkowska-Boehm, Norman Boehm, Bill Groethe, Michelle Bishop,


Andrzej Bernat (Author’s back cover photo)




Special thanks to:


National Archives Collection, College Park, Maryland


Crazy Horse Memorial, South Dakota


Oklahoma Today


The Morning Star, Volume 46 Number 4 Fall 2008


AnthroNotes, Volume 25 Number 1 Spring 2004


Aleksandra Ziolkowska-Boehm’s book portrays the current status and outlook of the American Indians. Resulting from 10 years of research and visits to Indian lands, the book was inspired by the writer’s great uncle Korczak Ziolkowski, sculptor of the Crazy Horse mountain carving in the Black Hills of South Dakota.


The author provides a broad spectrum of Indian history, culture, traditions, subjugation, suffering, reservation poverty, failed government policies, education, emergence and the portent of a future of well-deserved dignity, respect and beginning signs of success. Personal interviews with members of the Apache, Chickasaw, Kiowa and Northern Cheyenne Nations add a potent insight into Indian feelings and opinions. Clearly evident throughout the book is Ziolkowska-Boehm’s admiration and esteem for American Indians, particularly for the pride they exhibit after suffering a “heritage of open wounds” over many years.




 





ENDORSEMENTS and REVIEWS:


I was intrigued by Aleksandra Ziolkowska-Boehm’s observations of American history, Native Americans, and Indian country. The fact that they are the views of a well-educated European with a well-developed interest in such subjects, rather than of a scholarly expert or an American insider, Indian or not, adds another dimension of interest to them.
John R. Alley, PhD, Utah State University

.

 Aleksandra Ziolkowska-Boehm takes us across the United States, visiting Indian Country, with insight and compassion, raising many issues along the way with the eye of a traveler from overseas (the book first appeared in Poland). Few people in this country know that the first craftsmen at Jamestown were from Poland, or that the family of Polish ancestry (relatives of hers) are carving a huge memorial to Crazy Horse in South Dakota. The book includes a number of wide-ranging interviews with people who are well known in Indian Country. This book provides fascinating reading from fresh perspectives. The interview with Rod Trahan is one of the most enlightening slices of reservation reality I have read in a long time.
Bruce E. Johansen, PhD, University of Nebraska

.

Good reading not only for lovers of books on Indians. It describes the history and rich culture of the indigenous peoples of America against their current situation in American society. The author tries to eradicate stereotypes, makes readers aware of Indian contributions to the history of the United States and, at the same time, emphasizes difficulties they are forced to cope with in order to preserve their autonomy and cultivate old traditions. What plays a significant role is the autobiographical aspect which explains the author’s personal commitment in Indians lives.
Wydawnictwo DEBIT, Bielsko Biala, Poland

.

As always, it is very well written.
Zbigniew Brzezinski, PhD, Author, National Security Adviser to President Jimmy Carter

.

The book is the result of curiosity of the Indian world, and a try to understand the problems that are facing modern Indians. The author does not stop with a critique of the current situation but tries to look for the recipe for resolution and salvation. Her attempts are shown in the second part of the book by interviews with authors who know about Indians, as well as with Indians of several Nations. Giving voice to the Indians is for sure a great attribute of her book. Not minimized is the negative involvement of the American government and its policies whom the author blames for the current situation. Also, she blames the often mistaken writing/reporting by American writers.
Radoslaw Palonka, PhD, Jagiellonian University, Krakow

.

Spending part of my life growing up on the Cass Lake Indian reservation and being of Cree decent, I can appreciate the message and the plight of our people contained in this book. My grandmother who was a Native Medicine Woman taught me many things growing up. Many things have been lost in our culture, which I have tried to teach my grandchildren, but I am also painfully aware of the stigma that goes along with claiming our heritage. My hope is that one day books like this will assist in peoples understanding of the hardships that the Indian people have faced in the past as well as present day, so that we many all live together with compassion towards one another.
Angela Baldwin, South Dakota

.

I found the book really beautifully written, touching, absorbing and scholarly. The personal connection made it even more interesting. 
Audrey Ronning Topping, Scarsdale, New York, photojournalist, author of books about China and Tibet; American Publisher 2013 Prose Award winner author

.

In a memorable line almost worth the book by itself, Aleksandra Ziolkowska-Boehm has written, "Only in America can a person sculpt a mountain." Her great-uncle, Korczak Ziolkowski, "a Polish orphan from Boston," began the colossal memorial to near-legendary Sioux chieftain Crazy Horse in the Black Hills of South Dakota. Ziolkowski had a more famous predecessor. Also in the craggy Black Hills, Gutzon Borglum, an Idaho sculptor of Danish descent, carved into Mount Rushmore the images of Washington, Jefferson, Lincoln and Theodore Roosevelt; and earlier, on Stone Mountain in Georgia, the marching figures of Robert E. Lee and his Confederates. For Aleksandra Ziolkowska-Boehm, however, the enormous sculpture of Crazy Horse is the starting point for a moving lament, framed by human faces from the land, about the conditions under which Native Americans, whose cultural and tribal lands were ravaged by settlers from abroad. Europeans, she observes strikingly, nevertheless adopted into their own culture some tribal laws and traditions from "Indians" who now live theoretically autonomous lives but in reality are wards of their conquerors--the most open of wounds.
Stanley Weintraub, Professor, author, biographer & historian

.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm has done a thorough job of sharply focusing on the plight of the Native American in the U.S. and, indeed, it is a sad state of affairs.
Wash Gjebre, Greensburg, Pennsylvania, retired "Post-Gazette"staff writer

.

It’s sad but true that our society hasn’t even begun to realize what harm has been done to the Native Americans starting at the beginning of the European colonization here. Aleksandra’s book will be a big help, I think, for educating the American public.                                                            
Robert Ackerman, Forest Conservationist, New Alexandria, Pennsylvania

.



The book „Open Wounds” depicts many of the past and present problems facing Native Americans as minorities in their own country, where bias, envy and jealousies are still strong influences among the Indian people, as portrayed in the author’s story about Crazy Horse being betrayed by his own people. This still happens today. Many non-Indians are misinformed about Indians and reservations because their only source of information comes from fictional movies and books. This leads to false perceptions that stereotype Indians reservations as the typical Indian camp with teepees and the Indians as the typical “hang around the fort Indian” waiting for the handout from government. These fictional movies and books do more harm to the Indian’s dignity by categorizing him as a lazy alcoholic with no ambition. In reality, all nationalities have a percentage of their people that fit in this particular category. Government run Indian schools have been both positive and negative the positive is that the schools have educated many of our Indian youth and gave them hope for a future, but the negative aspect is that the government run Indian schools deprived the Indian youths of their cultural heritage and ancestral language. This book outlines the tragic obstacles encountered by sculptor Korczak Ziolkowski while carving the statue of the Lakota Sioux war chief Crazy Horse. The sculptor experienced many similar situations that parallels the Indians’ situation.
Homer Flute, Apache, Trustee/CEO Sand Creek Massacre Descendants Trust, Anandarko, Oklahoma

.
“This is a complex history of the treatment and lives of Native Americans ever since the land was discovered. It contains a wealth of information the author gathered over many years from interviews, research, histories, and interviews with Native Americans or those who worked closely with them.
The plight of the Indians was caused by the American government in their treatment and disregard for their culture. People were routed to the wastelands of the continent; given reservations which the Government would withdraw if they wanted that piece of land. These reservations are usually remote areas, where the Indians received little support for housing, education or work. Consequently, many resorted to liquor or drugs. Today, there is hope for some tribes, with their casinos bringing in much-needed money. But not all tribes are so lucky. They still live without hope or inspiration.
From the early 1900s children were taken from their parents and schooled in American special schools, forcing them to speak only English and punished for any Indian rituals the children would observe. Many of these children ran away, wishing to retain their heritage. Others assimilated, went to college and returned to the reservation, with plans of improving the health and education of the reservation Indians. Some of course, disclaimed their heritage and joined the American society. Today these schools still exist, but more emphasis is now on retaining their language and culture.
The personal adventures of the author bring life to this history. Korczak Ziolkowski is a relative of Aleksandra Ziolkowska-Boehm and she provides a history of that undertaking. The sculpture of Crazy Horse in the Black Hills of South Dakota will be ten times larger than the presidents’ heads on Mt. Rushmore. Today, the construction continues, under the supervision of Korczak’s wife, Ruth and her children. No government funds are provided, rather, funding comes from donations by project supporters around the country.
A chapter is dedicated to the Indian Code Talkers during World War II. They developed codes from the Indian language that were used in Europe and the Pacific. Philip Johnson, the son of Protestant missionaries, who grew up on a Navaho reservation, approached General Vogel with the idea of the Navaho language code. With twenty-nine Indians, a dictionary code was created which was successfully used in war areas.
The efforts of Ziolkowska-Boehm in compiling this information is to be highly commended”.

Florence W. Clowes, POLISH AMERICAN JOURNAl, Boston, NY, April 2010

.

Aleksandra Ziolkowska-Boehm, author of Open Wounds reveals her perspective on Native Americans and Indian Reservations in this potpourri of stories, interviews and observations.  The fact that she is a Native of Poland and received her Ph.D. from Warsaw University makes the book in the words of  John R. Alley of Utah State University ring true: 

.
I was intrigued by Aleksandra Ziolkowska-Boehm’s observations of American history, Native Americans and Indian country. The fact that they are the views of a well-educated European with a well-developed interest in such subjects…. adds another dimension of interest to them.

Dr. Ziolkowska writes with compassion and passion when it comes to Native American issues.  That developed in part because it was her great-uncle, Korczak Ziolkowski, who began the monumental sculpture of Crazy Horse in the Black Hills of South Dakota.

Whether reading about her great uncle’s lifelong desire to honor Crazy Horse, or learning about the Code Talkers of World War ll, you will find Dr. Ziolkowska’s book informative, lively and packed full of interesting information. 

Finally you will find her chapter on St. Labre Indian School to be informative and reflective of her unique perspective.  Several of her interviews in the book are with people either formerly or currently affiliated with St. Labre.

Larry Cunningham, Open Wounds, THE MORNING STAR, April 2010

.

Ziolkowska-Boehm is a popular Polish writer with a gift for empathy and praiseworthy industriousness. Her books are numerous. By an accident of life she encountered American Indians and decided to dig deeper. The result is a very readable account of their plight and tragedy. While the tragedy is irreversible; it is good to see a book that gently lectures the winners. Ziolkowska-Boehm's book makes us reflect on the injustices of life and fate, perhaps prompting us to do a few things to remedy them.  SARMATIAN REVIEW, April 2010
.

I am not sure if there is any other country in Europe, where Indians are hold in a such unique esteem as in Poland. And when we add family connections with Korczak Ziolkowski, there is no surprise that Aleksandra Ziolkowska-Boehm has decided to bring up that topic. This is not only great piece of Indians’ story, this is a great piece of literature.

Michal Sikorski, former editor-in-chief of  International Relations Monthly (Poland), December 27, 2010


VOICES

"Open Wounds" will bring much needed awareness to the many challenges still facing our Native Americans”.  Jesse Flis, Canadian Association of Former Parliamentarians
.

“Aleksandra is a warm and genuine person with a flair for painting an accurate and detailed picture in your mind of many varied subjects she writes about”.
Rod Trahan, Northern Cheyenne and Salish Kootenai origin, Montana

.

Many books have been written about the history and cultures of Native American tribes. However, I know of no book until OPEN WOUNDS - A NATIVE AMERICAN HERITAGE that broadly portrays significant aspects of Native American history, cultural treatment, subjugation, suffering, failed education, etc. that has resulted in the subdued outlook for their future. With the advent of casino ownership, a minor number of tribes have obtained a degree of success financially and culturally giving their people an independence. But casinos only thrive in the populated areas. Tribes located in the remote Northern plains and Southwest desert areas do not have the opportunity to successfully operate a casino. These Indians people continue to suffer from lack of work (unemployment as high as 80%) shortages of food, health and dental services and educational facilities. The author's sadness for the circumstances of these original Americans will envelop the reader and cause a tear or two to flow in compassion for them.
Frank Appleton, BARNES & NOBLE

.

Always interested in the history and treatment of Native Americans, I found that Aleksandra Ziolkowska Boehm's book provided a rare and compelling insight into the outcome of ill conceived policies by the Federal Government. Native Americans have been relegated to second class citizenship in their own country. What a shame!
Peter Clark, BARNES & NOBLE
.

"The sad story and mistreatment of Native Americans has been well documented. But the result thereof in the current outlook for them has not... until now when Aleksandra Ziolkowska-Boehm's OPEN WOUNDS - A NATIVE AMERICAN HERITAGE succinctly discloses in broad terms what has happened to them. An one example, many believe Indians are now well off because of income from casinos. Few realize that those tribes forced onto barren and distant reservation have not. The remote tribes have no casino or other sources of income, and some suffer unemployment rates up to 80% (Sioux Pine Ridge Reservation for example). Even worse treatment of Indian people has offered little, if any, opportunities for them to gain financial security. They are unable to even help themselves by use of financial aide from the wealthy tribes because state governments only allow the wealthier tribes to invest within the state the casinos are located. The list of problems goes on: health, education, welfare etc. The status of Native Americans is a gross blemish on the reputation of the U.S. in the eyes of the world. It is wonderful to have read such a book disclosing the true status of America's Indian people".
Carl Oberly, BORDERS, September 2010
.

"OPEN WOUNDS - A NATIVE AMERICAN HERITAGE by Aleksandra Ziolkowska-Boehm presents a new and better understanding for the feelings of Native Americans and their hopes for a better future. The author uses a mechanism of broadly defining how the years of mistreatment at the hands of the Federal Government' and its misguided policies has resulted in despondency and despair. In another method of revelation, the author provides a series of interviews with real American Indians from the Apache, Chickasaw, Kiowa and Northern Cheyenne Nations. These are tribal representatives that speak with first hand knowledge of their peoples' treatment, the obstacles they themselves and others face and how they (but not all) have overcome the obstacles to achieve independence and even success. Through these interviews, the author manages to place the reader into the Indian's position and then to be able to experience their reactions, feelings and hopes. Every American would do well to read this book as it reveals another part of American's sad history where a minority was and continues to be mistreated".
Alicia Montgomery, GOOGLE BOOKS
.

It is a unique book - very informative and written with beautiful style. I have learned a lot about the current situation of Native Americans, that I never realized before. I wish we could do something more effective for them, to give them some perspectives in life, opportunities, particularly those to earn a living.
We owe Native Americans living on the remote reservations continue to live in poverty, ignored for years by the Federal Government. Our government always seems to be involved in other places and other countries business, not our own. Truly Open Wounds are still there.

Bill Adams, Amazon

*

This is the most comprehensive and totally honest description of the plight of Native Americans, or properly stated, INDIANS, that I have ever read. There is a consistent thread teeing events & their consequences.
I did think the book was expensive for a soft cover.
Amazon is the place where even obscure or O.O.D. books can be found.
Keep The Faith!!
Gidier, Amazon



.


Who would you rather be in your childhood: a cowboy or an Indian? It was always cooler to be the good guy the hero, the victors just like in a movie, wasn’t it? It is confirmed by a Chickasaw Indian, who the author conducted an interview with, that no child has even wanted and still does not want to be an Indian. Because in the movies it was cowboys who won, and the Indians who lost. The image of a blood-thirsty Native American, robbing the trains and attacking white settlers, copied over the centuries in the US, was finally brought homes thanks to western movies. And what is our knowledge about the native inhabitants of North America? About their life at the beginning of colonization, about the times of brutal expansion to the West, about their contemporary life? In the majority, it is based on what the television and the cinema provide us with and these are usually only a few useful pieces of information, because the issue of the American Indians does not belong to the popular one. However, even if we are willing to learn more, even full of good intentions, we can easily become tendentious, and as a result create an image of the Native Americans similar to our Polish Cepelia (Folklore and Artistic Manufacturing Center), surrender to our emotions, look from a perspective that is far from an objective one. That is why the book by Aleksandra Ziolkowska-Boehm is so important and so special. The author examined the subject not only with passion and curiosity of a traveler, but also with a journalistic professionalism. That is why her work allows us to see the life of the Native Americans without the blind admiration that covers the mistakes made by themselves. Their life is analyzed from different perspectives their own, the whites, and the historic, economic and cultural one. Aleksandra Ziolkowska-Boehm does not feel satisfied with only one answer, avoids Sunday tourist simplicities, bores into the topic, conducts interviews, which we will find in the book partly as a whole, partly in a form of anecdotes and paraphrases. She allows us to enter the world of reservations, casinos, Indian princesses, great chiefs and ordinary people. She refutes the myths, reveals the crimes, analyzes the behind the scenes of battles, e.g. she writes about the Native American wind-talkers a phenomenon the US have only recently learned about. She makes the reader realize, how tremendous was the participation of the American Indians in the creation of the United States and what the cost of the civilization progress were. For us, the Poles, the book would be especially interesting because of the lives of our country man Korczak Ziolkowski, who participated in building of the sculpture of four American presidents, but whose greatest work is the statue of Crazy Horse (the sculpture is being continued by the family of the artist). Surely, careful readers will not miss an interesting piece of information about what links Polish tar-makers, Pocahontas and the first strike of the history of American working unions. It will be difficult to close Americas Open Wound and put it back on the shelf just like that the American Indians are still a living history, the present and the future of the United States. And ours too as descendants of the European colonists (and then immigrants) and as a humankind.
Blazej Bierczynski, Dancing with the Indians, ANGUS AND ROBERTSON   15/01/2012
*
I do admire your writing a great deal – it is as if you are speaking to the reader.  And I do review a great many any books
 Florence Clowes, Vero Beach, Florida, 11/22/2013
*
 “To the best of my knowledge, Aleksandra Ziolkowska-Boehm has written the first book that tells a story of the current status of Native Americans and their outlook for the future. Subjected to unbelievable cruelty of encroaching settlers as well as the military, the Indians have survived while subjected to the ineffective government policies and broken treaties causing disastrous loss of land and resources and loss of dignity and pride. The author most realistically has portrayed the plight of the Indians through interviews with Apache, Chickasaw, Kiowa and Northern Cheyenne tribal members. By doing this, she has provided their side of the dismal picture basis their perspective. The Indians have made an historic effort just for survival that has diminished their numbers, but surprisingly, their struggle has reversed this trend. Still, as Ziolkowska-Boehm claims, much needs to be done, and the Federal Government should be at the forefront in this effort”.
Hannah Delgado, Plight of American Indians – Also From Their Perspective, Amazon.com
*

Open Wounds A Native American Heritage is a remarkable story and worthy of reading by all Americans. Much has been written of the noble Indian heroes and people, their bravery and defiance to a subjugation that turned into decades of mistreatment and elimination of opportunity to live lives of honor and dignity. Federal Government policies had taken their pride away, and only through their own efforts and those of a few concerned citizens and missionaries have Indians managed to a degree to overcome their misfortune. From her interviews, the author has solicited real opinions that Indians must make a more positive effort to help themselves. Many Americans believe that the gambling riches from casino ownership benefit all tribes. They do not! Only those casinos located in heavily populated areas are money makers, and state laws prohibit those fortunate tribal owners from investment outside the state. Here is another example of where misguided policies do not permit Indians to help themselves even though they have tried this strategy.
Michele Hoening, Google
*

After reading Open Wounds, I could not help but thinking of a “scenario” where a novice card player (the Indians) is pitted against a smooth, crafty, professional and very skilled player (Federal Government) who literally  could deal his opponent a “hand” that held cards of no value. The Indians had no chance to win against the “card shark” they faced, a point the author makes early in the book. Virtually every act of the Federal Government in dealing with Indians was misguided, did not work, was not monitored, was not improved upon and resulted in a race of people losing their dignity, pride and a desire to better themselves. They became chattels of the government. To some extent, this condition still exists today because opportunity for employment is minimal on many reservations particularly the remote ones. What were the “bad cards” dealt to the Indians? They are too numerous to mention here, but for sure the list is longę.
John Knowles, The Indians had no chance to win, Amazon, 1 July, 2014
*

As Aleksandra Ziolkowska-Boehm has recommended and supported by her Indian interviewees, the most positive act the American Federal Government could take would be to “outsource” to the neediest tribes (those on the northern plains and desert areas). The chance to work, earn a living, feed, clothe and house one’s family would be a tremendous moral boost for the Indians. As "Open Wounds..." clearly discusses, and as Korczak Ziolkowski (the author’s great uncle) stated “the treatment of the American Indian is the blackest mark on the escutcheon of the American nation’s history”. Truer words were never spoken and still they are ignored by every administration that takes office. The treatment of the Indian led them into a life of handout takers. Pride and honor under this circumstance had disappeared. Granted, thanks to improved education, many have escaped the strangulation, but the majority of Indians have not. Just think, less than 1% of the Indian population have college degrees. This is a sad statistic!
This book should be read to learn the whole story! 
Ted Spears, Trove, Australia, July 2, 2014

http://trove.nla.gov.au/work/36889163?q=+ziolkowska-boehm&c=book&versionId=47897276



*