środa, 4 czerwca 2014

Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowiesci


Aleksandra Ziólkowska-Boehm

    Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści,


                         Iskry, Warszawa 2014,  ISBN 978-83-244-0363-9
                         514 stron, Przypisy, Indeks nazwisk




 *
„Zdzisław Starostecki (1919-2010) został pierwszym i jedynym polskim generałem z amerykańskim obywatelstwen. W Stanach Zjednoczonych, gdzie zamieszkał po wojnie, zajmował się między innymi rakietami Patriots, w Polsce jednak jego nazwisko wiązało się przede wszystkim z bitwą o Monte Cassino. Był żołnierzem 4.Pułku Pancernego”Skorpion”, 17 maja 1944 r., w przededniu zatknięcia na ruinach klasztoru biało-czerwonej flagi, w trakcie zdobywania pod Monte Cassino sławnego wzgórza Widmo został ranny.
.
W 1995 roku przedstawił on swoją wersję zdobycia wzgórza, stojącą w zasadniczej sprzeczności z relacją znaną z książki Melchiora Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino”. Nowa wersja uwypukla znaczenie scysji, do jakiej doszło w czasie bitwy między Starosteckim a ppor. Janem Kochanowskim, a tym samym kwestionowała uznawane dotąd za pewne zasługi tego ostatniego.

W 1996 r. Aleksandra Ziółkowska-Boehm, była sekretarka i współpracownica Wańkowicza oraz depozytariuszka jego archiwum, przeprowadziła ze Zdzisławem Starosteckim wywiad, który Jerzy Giedroyc wydrukował w „Zeszytach Historycznych”. Publikacja wyołała burzę, angażując w dyskusję wiele osób i kilka ważnych pism ukazujących się we Francji, w Anglii, USA i Polsce. Cała historia, w której nie brakowało dramatycznych momentów, ciagnęła się przez długie lata, niczym – jak to ujmował redaktor paryskiej „Kultury” - wąż morski. Teraz przypomniała ją Aleksandra Ziółkowska-Boehm w formie pasjonującej opowieści, która zajęła połowę obszernego tomu wydanego przez Iskry.
.
W pozostałych ośmiu rpeorterskich tekstach autorka przywołuje mniej i bardziej ważne epizody rzezi wołyńskiej i Powstania Warszawskiego, w tym ujawnione (czemu tak późno?) przez „Gryfa” Janusza Brochwicz-Lewińskiego okoliczności śmierci w powstaniu „Anny”, KrystynyWańkowiczówny, starszej córki sławnego pisarza. Bardzo ciekawe są też dzieje jednego z fotografów powstania – Wiesława Chrzanowskiego, mylonego niekiedy ze zmarłym dwa lata temu politykiem, posłem i marszałkiem Sejmu, skądinąd również uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Ponadto w książce zwraca uwagę rozdział poświęcony także niedawno zmarłej Zofii Korbońskiej, ważnej postaci amerykańskiej Polonii, żonie Stefana Korbonskiego, ostatniego delegata rządu londyńskiego na kraj.”
Krzysztof Masłoń, Spór o zdobycie Widma, Historia do rzeczy, Nr 8- 2014

 *


Historia po latach czyli "Druga bitwa o Monte Cassino"

Historia śmierci Krysi Wańkowiczówny i relacja z gorącego sporu żołnierzy spod Monte Cassino o przebieg walk to niektóre z historii zebranych przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm w książce "Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści", utkanej z rozmów, relacji i listów.

Tytułowa opowieść "Druga bitwa o Monte Cassino" rzuca nowe światło na jeden z ważniejszych epizodów walki o klasztor, zdobyty 18 maja przez II Korpus Polski dowodzony przez generała Władysława Andersa

Historia śmierci Krysi Wańkowiczówny i relacja z gorącego sporu żołnierzy spod Monte Cassino o przebieg walk to niektóre z historii zebranych przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm w książce "Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści".
Książka utkana jest z rozmów, relacji i listów. Niektóre opowieści to kontynuacja tematów poruszanych przez autorkę w poprzednich książkach jak historia śmierci Krysi Wańkowiczówny w powstaniu warszawskim. O tym, jak zginęła jego córka Melchior Wańkowicz pisał w "Zielu na kraterze" wydanym po raz pierwszy w 1951 roku, ale dopiero w 2010 roku Aleksandrze Ziółkowskiej-Boehm udało się skontaktować z bezpośrednim dowódcą dziewczyny - Januszem Brochwicz Lewińskim "Gryfem".

"Gryf" opowiada o pierwszych dniach powstania, kiedy walczył w "Parasolu", broniąc uwiecznionego w piosence pałacyku Michla. Krysia Wańkowiczówna była na wieczorynce, którą obrońcy pałacyku zorganizowali 4 sierpnia wieczorem, była świadkiem skomponowania piosenki przez Ziutka Szczepańskiego. W pierwszych dniach powstania była w innym oddziale zajmującym się aprowizacją, to właśnie 4 sierpnia wieczorem poprosiła o przeniesienie do grupy szturmowej dowodzonej przez "Gryfa". Następnego dnia wywiązały się ciężkie walki, Niemcy pięć razy szturmowali pałacyk, oddział Gryfa musiał wycofał się do sąsiedniego domu. 6 sierpnia nad ranem Krystyna zgłosiła się do grupy powstańców, którzy mieli wesprzeć walczących na pobliskim cmentarzu ewangelickim. Cała grupa - siedem osób - zginęła w drodze na cmentarz od pocisków moździerza. Pochowano ich w prowizorycznym grobie.

Po powstaniu Zofia Wańkowiczowa szukając ciała córki, uczestniczyła w ekshumacji grobu przy cmentarzu ewangelickim z ciałami sześciu mężczyzn i jednej kobiety. Matka uznała, że pochowana tam dziewczyna to nie Krysia - nie miała warkoczy, ani plisowanej spódniczki, w której córka poszła do powstania. Dopiero w 2010 roku, w rozmowie z Aleksandrą Ziółkowską-Bohem "Gryf" powiedział, że w pierwszych dniach walk Krysia ścięła włosy, a idąc na akcję ubrana była w mundur. Można więc przypuszczać, że Zofia Wańkowiczowa znalazła jednak ciało córki.

Tytułowa opowieść "Druga bitwa o Monte Cassino" rzuca nowe światło na jeden z ważniejszych epizodów walki o klasztor, zdobyty 18 maja przez II Korpus Polski dowodzony przez generała Władysława Andersa. Trzeci pluton 3. kompanii tworzącej 4. Pułk Pancerny 17 maja 1944 roku dotarł na kluczowe dla całej bitwy wzgórze Widmo i ostrzelał schrony niemieckie. Melchior Wańkowicz w swojej monumentalnej monografii bitwy opisując te wydarzenia oparł się na relacji podporucznika Jana Kochanowskiego, dowódcy jednego z czołgów. Po pół wieku, w 1995 roku, do Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm zgłosił się podchorąży Zdzisław Starostecki z załogi tego samego czołgu i przedstawił własną wersję wydarzeń oskarżając Kochanowskiego o kłamstwo i przypisanie sobie zasług innych członków załogi.

Rozmowę Ziółkowskiej ze Starosteckim opublikował Jerzy Giedroyć w "Zeszytach historycznych" wywołując lawinę reakcji. Byli żołnierze spod Monte Cassino uznali, że jest to zamach na legendę całej bitwy, rozpoczęły się wzajemne oskarżenia, licytacja zasług i zaangażowania w walkę. Jan Kochanowski już wtedy nie żył, ale wielu żołnierzy spod Monte Cassino broniło jego wersji wydarzeń, znaleźli się też jednak świadkowie, którzy potwierdzili wersję Starosteckiego. Pisarka, cytując listy, rozmowy i publikacje prasowe, zrelacjonowała istny festiwal wzajemnych oskarżeń, których nie szczędzili sobie nawzajem uczestnicy bohaterskiej bitwy o Monte Cassino. Swoją wersję wydarzeń - inną niż opowieści Kochanowskiego i Starosteckiego - przedstawił także trzeci członek załogi czołgu - Bolesław Orlik.

"Pan Bóg wie, co się naprawdę działo... Czy rację miał oficer, który przez całe lata chciał, aby prawda dotycząca decyzji podejmowanych w gorączce walki była mu przyznana? Czy racje mieli żołnierze, którzy uważali, że nie powinno się o tej sprawie po latach mówić, bo rzuca ona złe światło na nich wszystkich? Jak się mają do tego fakty? Czy w ogóle można je po latach ustalić, czy tylko zebrać opinie i je przytoczyć" - zastanawia się Aleksandra Ziółkowska-Boehm.

Pisarka zdecydowała się przedstawić racje wszystkich zainteresowanych stron. "Teraz, gdy po latach czytam zgromadzone listy, widzę pasję i przywołane argumenty, jestem po stronie każdego piszącego. (...) Uważam, że w gorączce bitwy każdy w niej uczestniczący ma swoją wersję jej przebiegu. Wersja ta po latach jakby obrasta w nowe szczegóły, co może irytować i budzić gorące dyskusje. Z całym przekonaniem jednak stwierdzam, że każdy ze wspomnianych w mojej opowieści weteranów wielkiej bitwy o Monte Cassino był bohaterem i każdemu należą się słowa naszego uznania i wdzięczności" - podsumowuje autorka książki.

Książka "Druga bitwa o Monte Cassino" ukazała się nakładem Iskier.
(PAP) aszw/ dym/

.

http://dzieje.pl/ksiazki/historia-po-latach-czyli-druga-bitwa-o-monte-cassino

*


*
„Najnowsza książka Aleksandry Ziółkowskiej –Boehm stanowi doskonałe połączenie warsztatowych umiejętności i kolejnej dawki polskich losów uwikłanych w rodzimą (i nie tylko) historię.

Swoją pisarską metodę autorka kształtuje od lat. Wystarczy wymienić takie publikacje, jak: Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża, Dwór w Kraśnicy i Hubalo wy Demon czy Lepszy dzień nie przyszedł już. W Drugiej bitwie o Monte Cassino… symbioza historyczno -obyczajowej treści i reporterskiej formy jest doprowadzona do perfekcji.

W rozdziałach od drugiego do siódmego mamy kolejno: wspomnienia Wiesława Chrzanowskiego – fotografa Powstania Warszawskiego; opis “ścieżki przez życie” Krystyny i Marka Jaroszewiczów – “warszawiaków w Ameryce”; zapis rozmów z Zofią Korbońską – żoną Stefana Korbońskiego; dramatyczną relację z Wołynia Marii Kowal; wspomnienia o Wileńszczyźnie i Polesiu Beaty Chomicz; wizerunek zafascynowanego lotnictwem pisarza Rudolfa S. Falkowskiego; wreszcie rozważania Janusza Krasickiego o samolotach, którymi latał Władysław Sikorski (rozdział ten jest w pewnym sensie kontynuacją opisu lotniczych pasji Krasickiego znanych z Dworu w Kraśnicy). Losy bohaterów poszczególnych rozdziałów spaja uczestnictwo w polskich dramatycznych dziejach, łączy też wielka miłość do ojczyzny. Jeśli dodamy do tego postrzeganie świata poprzez pryzmat “marzeń i wrażliwości”, wiarygodność wspomnień oraz – jakby to nie zabrzmiało – zwykłą ludzką dobroć i uczciwość, otrzymu jemy wspólny dla tych ludzi mianownik. Mottem dla wszyst kich opowieści mogłyby być słowa Rudolfa S. Falkowskiego: “Ale i Hanka, i Polska Armia już dawno odeszły w zapomnienie. Została nienasycona nostalgia”.

W przypadku Falkowskiego pisarka idzie krok dalej: kreśli wspólnotę duchową między swoimi pisarskimi namiętnościami a losem opisywanego bohatera.

“Co ludzi łączy i co ich odróżnia?” – stawia pytanie, zastanawiając się nad kolejami życia niespełnionego pisarsko bohatera. “Ich marzenia i wrażliwość” – odpowiada. Kilkadziesiąt stron wcześniej zachwyca się archiwalnymi zdjęciami z Powstania Warszawskiego mówiąc, że “niosą wielki ładunek emocjonalny”. Wiemy, że chciałaby, abyśmy odczuli ten ładunek nie tylko w tym jednym momencie.

Pisząc o Zofii Korbońskiej, Ziółkowska -Boehm wspomina Jana Nowaka -Jeziorańskiego, Andrzeja Pomiana i Jana Karskiego – “ludzi wielkiej historii”, których miała “okazję poznać u schyłku ich życia”. Ale przecież nie tylko “wielka historia” staje się tłem dla opisywanych losów. “Przeszłość intensywnie żyje w mojej pamięci” – mówi Korbońska i odtwarza wspomnienia, mając obok siebie godną słuchaczkę. Wielkie zaufanie do autorki, którym darzą ją rozmówcy, jest czymś, bez czego nie powstałaby ta książka. Pisarka zaciąga zobowiązanie, dług, który spłaca publikując zasłyszane opowieści – przekazując je jak najpełniej i najpiękniej. Nie przypadkiem to w jej właśnie ręce swoje archiwum przekazuje przed śmiercią Melchior Wańkowicz. Podobnie czyni w 2010 r. Zofia Korbońska. Nie wydaje żadnych dyspozycji co do sposobu rozporządzania archiwum – zdaje się w tym względzie całkowicie na wyczucie swojej powierniczki. W książce otrzymujemy mały wybór listów pani Zofii – całość czeka na szersze opracowanie dokonane przez historyków.

Ostatni rozdział, tytułowa Druga bitwa o Monte Cassino, zajmuje w książce niemal tyle miejsca, co poprzednie siedem opowieści. Tu już nie śledzimy przeżyć opowiadanych przez jedną osobę. Tym razem mamy do czynienia ze zderzeniem wspomnień –atak na “Widmo”, ważny szczyt na drodze do zdobycia klasztoru, został, jak się okazuje, inaczej zapamiętany przez bezpośrednich uczestników. Opowieść ma zatem swoją dramaturgię; pisarka stara się ją zachować, obiektywnie przedstawiając przebieg sporu. Zaczyna od odsłonięcia kulis opublikowania w 1996 r. w paryskich Zeszytach Historycznych Jerzego Giedroycia wywiadu ze Zdzisławem J. Starosteckim. Starostecki demaskuje przekaz, który na podstawie słów Jana Kochanowskiego, dowodzące o podczas ataku na “Widmo” plutonem czołgów 4. Pułku Pancernego “Skorpion”, umieścił w słynnym Monte Cassino Melchior Wańkowicz. Podkreśla w wywiadzie, że to on poprowadził natarcie, bo jego dowódca chciał się wycofać i nie wierzył w powodzenie misji. “Walnąłem go sierpowym” – stwierdza, przecząc także innym, nieprawdziwie przedstawionym w literaturze zachowaniom Kochanowskiego. Całe zajście przypomina konflikt wokół dowodzenia na Westerplatte – podobnie jak w przypadku “Widma”, burzliwa dyskusja wokół ustalenia, “jak było”, rozpoczęła się tu dopiero w latach dziewięćdziesiątych.

W obronie czci nieżyjącego Kochanowskiego twardo stają koledzy -weterani przebywający w Londynie. Wersję Starosteckiego potwierdza po pewnym czasie Tadeusz Trejdosiewicz – zastępca dowódcy 3. szwadronu. Gdy czytelnik ma już wyrobione zdanie na temat przebiegu zdarzeń i adwersarzy, w 2000 r. odzywa się nagle kolejny świadek – członek załogi czołgu – Bolesław Orlik, przedstawiając jeszcze inną, zapamiętaną przez siebie wersję wypadków. Ciągnący się latami spór wywołuje olbrzymie emocje, wręcz zacietrzewienie; rzecz biorą w swoje ręce prawnicy obu stron, wymuszając na red. Giedroyciu publikacje kolejnych sprostowań. Kosztuje to wszystkich wiele nerwów – również Ziółkowska -Boehm, która zawierzyła Starosteckiemu, ma chwilami wątpliwości. Ten nadweręża jej zaufanie, gdy z czasem dodaje nowe ważne szczegóły, czy wówczas, gdy nie informuje jej o tym, iż prowadzi niewybredną korespondencję z oponentami. Pisarka kontratakuje, gdy Starostecki uderza znienacka listownie w Wańkowicza.

Wieloletnia wymiana korespondencji i proces dochodzenia do prawdy budzi chwilami zażenowanie, ale przedstawienie dziejów “drugiej bitwy o Monte Cassino” czyta się z niesłabnącym zainteresowaniem.

Może tylko na końcu rozdziału autorka niepotrzebnie cytuje korespondencję ze Starosteckim, gdyż jej treść nie wnosi już nic nowego do sporu o “Widmo”. Taki zabieg można jednak zrozumieć – czytelnik otrzymuje potwierdzenie, że pozostała ze swoim bohaterem w dobrych stosunkach, ociepla jego wizerunek i – podobnie jak w przypadku wszystkich innych swoich rozmówców – pragnie ocalić w jak największym stopniu zapisaną w listach osobistą historię (Zdzisław L.Starostecki zmarł w 2010 r.). Historyka czytającego ten rozdział powinny dopaść pytania, które nurtowały także autorkę. Czy publikować bez konfrontacji z innymi świadkami wywiad zawierający nową wersję wydarzeń, burzącą dotychczasowe ustalenia? Dlaczego nikt nie dotarł wcześniej do Tadeusza Trejdosiewicza? Dlaczego jego oświadczenie jest tak lakoniczne? Czy nie znalazł się historyk, który z nim i z Bolesławem Orlikiem porozmawiałby bardziej dogłębnie? Lektura “sporu o «Widmo»” może być momentami smutna. Nie tylko ze względu na niekończące się kłótnie i trudności z ustaleniem prawdy, ale także z uwagi na świadomość odchodzenia świadków wydarzeń w sytuacji, gdy nie znalazły się osoby, historycy, którzy w fachowy sposób zbadaliby sprawę.

W opowieści o “Widmie” Ziółkowska -Boehm odsłania wiele ze swego reporterskiego warsztatu i pokazuje, z jakimi obciążeniami może się wiązać zajmowanie się tematami z historycznej “pierwszej ligi”. Widzimy jej wieloletnie zmagania, korespondencję, telefony, pulsujące emocje. Raz opublikowany wywiad uruchamia lawinę, która toczy się przez kolejne lata i nie pozwala o sobie zapomnieć. Autorka winna jest to swojemu bohaterowi – Starosteckiemu, redaktorowi Giedroyciowi i wszystkim zainteresowanym, wreszcie sobie samej. Zapisując tę historię i decydując się na jej upublicznienie wiąże się z nią już na zawsze.

Książkę rozpoczyna rozdział poświęcony Krystynie Wańkowicz, młodej córce pisarza, która podczas Powstania Warszawskiego wstępuje do oddziału “Gryfa” – plut. pchor. Janusza Brochwicz -Lewińskiego. 6 sierpnia 1944 r. ginie wraz z grupą powstańców pod ostrzałem moździerzy. Po wojnie Zofia Wańkowiczowa poszukuje córki, jednak jej ciała nie udaje się odnaleźć. Melchior Wańkowicz wokół śmierci Krysi tworzy poruszającą wizję w Zielu na kraterze. W 2010 r. Ziółkowska -Boehm odnajduje po latach “Gryfa”. Jego opowieść pozwala przypuszczać, że matka odnalazła ciało Krysi, ale go nie rozponała. Trop kończący dzieło Wańkowicza zostaje podjęty przez jego powierniczkę. Dramatyczna historia otrzymuje ciąg dalszy. Pisarka nieprzypadkiem rozpoczyna ten tom od tej właśnie opowieści. Wprowadza nas od razu w samo centrum wańkowiczowskiej tematyki i w obręb reporterskich namiętności.

Gdzieś podświadomie odczytujemy dodatkowy przekaz: Krysia Wańkowiczówna, jak wspomina “Gryf”, chodziła z ołówkiem i notesem, skrzętnie notowała, miała pisarską wrażliwość. Ojciec się na niej nie poznał – swojej następczyni upatrywał w młodszej córce Marcie. Tymczasem było inaczej. Mówi nam o tym wszystkim Aleksandra Ziółkowska -Boehm, sama nie rozstająca się z piórem…

“Żal mi światów, które odejdą wraz ze mną” – zwierzał się tuż przed śmiercią znamienity polski pisarz i historyk Antoni Gołubiew. Miał na myśli za pewne niedokończone projekty pisarskie, jak i nie przelane na papier przemyślenia. “Najciężej jest, gdy czuję się już nikomu niepotrzebna” – tak brzmi z kolei refleksja jednej z bohaterek Drugiej bitwy o Monte Cassino, równocześnie ostatnie słowa tej publikacji. Ale my wiemy, że zapisywane w notatniku wspomnienia przetrwają. Rozmówcy Aleksandry Ziółkowskiej -Boehm to czują, wiedzą, że się nie zawiodą. Dzięki jej pracy ich światy ocaleją.”

Krzysztof Zajączkowski, Ocalić historie, Które odchodzą, PRZEGLĄD POLSKI, dodatek kulturalny do NOWEGO DZIENNIKA. Nowy Jork. sierpień 2014. str. 3


*
„Polskie piekielko, chcialoby się rzec po przeczytaniu „Drugiej Bitwy o Monte Cassino”. Ta opowiesc stanowi glowny element ksiazki Aleksandry Ziolkowskiej-Boehm. Osiem pozostalych opowiesci – opartych na rozmoweach z bohaterami – ma znaczenie krotsza forme, no i przede wszystkim nie wzbudza takich emocji. Można te pozycje potraktowac jako kolejna ksiazke o slynnej bitwie, ale tak nparawde znacznie wiecej niż o samej wojennej batalii, niż o zdbyciu wzgorza Widmo, dowiadujemy sie o ich bohaterach, o ich animozjach i powojennych wojnach i wojenkach. Merytoryczna polemika Zdzislawa Starosteckiego, glownego bohatera tej opowiesci, nazbyt często zamienia się w zwykla zawisc i chec odwetu m.in. ma Melchiorze Wankowiczu. Polskie piekielko”.
H.B. SUPER EXPRESS, 27 pazdziernika 2014
*







„To, co najbardziej lubię, to dzienniki, pamiętniki, wywiady, wspomnienia, biografie – słowem, opowieści o ludziach. Sięgnęłam więc po cykl wywiadów i historycznych opowieści autorstwa Aleksandry Ziółkowskiej –Boehm, wydanych pt.”Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści”.


Ponad pięciusetstronicową solidną, z indeksem nazwisk, aneksem listów, przypisami, opatrzoną licznymi fotografiami, strukturę książki tworzy dziewięć rozdziałów powstałych na kanwie wydarzeń, jakie miały miejsce podczas II wojny światowej, w tym Powstania Warszawskiego, bitwy pod Monte Cassino, rzezi wołyńskiej. Znałazłam się w świecie bohaterów, świadków historii, takich jak Krystyna Wańkowiczówa, Janusz Brochwicz Lewiński „Gryf”, Krystyna i Marek Jaroszewiczowie, Zdzisław Starostecki czy Zofa Korbońska.


Ziółkowska-Boehm, biograf Mechior Wańkowicza, autorka kilkunastu książek reportażowych i monografii, laureatka wielu nagrod, m.in. Medalu Paderewskiego, nadanego w 2014 r. przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, ma dar szczególny. Jej publikacje to zawsze zaproszenie na spotkanie, jak do domu przyjaciół  -  na prawdziwą gościnę. To czas radości z wzajemnego obcowania, szczera rozmowa o ludzkich losach, o polskich sprawach. Bo Polska jest obecna w myślach każdego z rozmowców. Wszyscy, z powodu zawieruchy wojennej czy zdarzeń życiowych, zanleźli się poza Ojczyzną, do której tęsknią, o której stale myślą i dla której wciąż pracują. W trakcie rozmów byli już pokoleniem odchodzącym. Ziółkowska-Boehm zatrzymuje w czasie i opowiada ich historie. Wszystkie są arcyciekawe. Ukazuje ich losy z oddali, w dalekiej Ameryce (...)”

Hanna Karp, Niezłomni zatrzymani w czasie, NASZA POLSKA, 4 listopada 2014, str 16; Historia z pierwszej ręki, MOJA RODZINA, grudzien 2014, str. 22-23
*









„Tytuł najnowszej książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm nie bez przyczyny nawiązuje do jednego z najbardziej znanych dzieł Melchiora Wańkowicza – „Bitwy pod Monte Cassino”. Znaczną część tomu zajmuje bowiem kontrowersyjna sprawa Zdzisława Juliana Starosteckiego, żołnierza Korpusu Kadetów, który był m.in. uczestnikiem walk o wzgórze Widmo pod Monte Cassino w 1944 roku. Autorka powraca do tematu sprzed laty, kiedy to w 1996 roku w „Zeszytach Historycznych” (nr 117) Jerzy Giedroyc decyduje się opublikować przeprowadzony przez nią wywiad z oficerem Starosteckim, w którym podważa on wersję wydarzeń ze zdobycia wzgórza Widmo przedstawioną przez Wańkowicza. Według Starosteckiego Kochanowski skłamał. Przypisując sobie zasługę zdobycia wzgórza, podczas gdy to właśnie odważne decyzje Starosteckiego miały przesądzić o ostatecznym zwycięstwie. Sytuację dodatkowo skomplikował fakt, że w momencie opublikowania wyznania, które jednocześnie oskarża Kochanowskiego o sfałszowanie tzw. prawdy historycznej, Kochanowski nie był w stanie odnieść się do postawionych mu przez generała Starosteckiego zarzutów, ponieważ od dawna nie żył. Opublikowanie tego wywiadu nie tylko rzuciło cień na książkę uznawaną za jedną z najważniejszych publikacji Wańkowicza, ale również wywołało potężną lawinę przykrych konsekwencji. Uczestnicy bitwy pod Mone Cassino potraktowali zeznanie byłego oficera Pułku 4 Pancernego :Skorpion” jako bezprecedensowy atak i poważenie legendy heroicznej walki. Oskarżyli żołnierza o bezczelne kłamstwo i chęć przpisania sobie cudzych zasług w sposób karygodny i niedopuszczalny. W kraju i zagranicą gazety rozpisywały się na ten temat, a Jerzy Giedroyc musiał stawić czoła licznym protestom i groźbom procesów sądowych. W jednym z listów do Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm redaktor paryskiej „Kultury” napisał:”Cała ta historia jest rzeczywiście bardzo nieprzyjemna i zaczynam żałować opublikowania jego wywiadu”.



Choć „Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści” nie jest pierwszą książką, w której Ziółkowska-Boehm przywołuje „sprawę Starosteckiego”(wcześniej pisała o niej m.in. w publikacji „Na tropach Wańkowicza po latrach”), to na pewno ostatni jej rozdział jest próbą definitywnego zamknięcia tej historii. Autorka stara się obiektywnie spojrzeć na wydarzenia z lat dziewięćdziesiątych, z perspektywy mionionego czasu prezentuje bogatą korespondencję ze Zdzisławem Starosteckim i Jerzym Giedroyciem, sięga także do archiwum Melchiora Wańkowicza, które pisarz przekazał jej w testamencie. Słusznie unika jakiejkolwiek oceny, czytelnik ma więc szansę dokładnie przestudiować tę niejasną sprawę.


 Obok historii Zdzisława Starosteckiego poznajemy sylwetki osób, których lata młodości przypadły na trudny okres okupacji – wiele z nich czynnie brało udział w wydarzeniach okresu wojny, jak Krystyna Wańkowiczówna, która zginęła w szóstym dniu Powstania Warszawskiego czy Wiesław Chrzanowski - autor wielu cennych fotografii dokumentujących trudne życie i wydarzenia okresu wojennej Warszawy. W opowieściach Ziółkowskiej-Boehm , nierzadko poruszających, tęsknota za utraconym przeradza się w chęć ocalenia go od zapomnienia. Dzięki nim autorka oddaje hołd ludziom, na których życiu wojna odcisnęła bolesne piętno, w wielu przypadkach na zawsze zmieniła ich los. Wszystkie opowieści mają dwoisty charakter: z jednej strony liczne zdjęcia i cenne dokumenty nadają im cech oficjalnych, a z drugiej znajduje się w nich korespondencja prywatna pomiędzy autorką i bohaterami książki ,z którymi w wielu przypadkach utrzymywała bliskie stosunki, co sprawia, że całość nabiera osobistego wymiaru”.

Iza Jóźwik, ODRA, grudzień 2014
*

„Każda książka Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, a napisała już ich co najmniej kilkanascie, to niezwykła podróż w czasie i przestrzeni. Podobnie ostatnia – przedstawiająca historię najnowszą z osobistej perspektywy bohaterów, których autorka wysłuchuje. (...) Najciekawszy bodaj tekst – tytułowa „Druga bitwa o Monte Cassino” - jest to zapis walki o pamięć wbrew chęci do mitologizowania. Ziółkowska-Boehm stara się właśnie weryfikować relacje, choć podważa w ten sposób oficjalnie przyjętą i opublikowaną przez Wańkowicza wersję. (...)
Po latach Starostecki zdecydował się sprostować tę wersję, którą uznawał za krzywdzącą dla siebie, ponieważ ów K., którego uważał za tchórza, przedstawiany był jako bohater – co więcej, sam się tak miał przedstawiać, jego zaś, Starosteckiego, jeden z oficerów jednostki poprosił o milczenie dla dobra jednostki.

Sprawa toczyła się długo, autorka z wielką delikatnością próbowała weryfikować historię; emocje po obu stronach sporu (nieżyjącego już wówczas por. K. bronili koledzy- były wielkie, w grę weszli prawnicy – w końcu wersje Starosteckiego potwierdził ów oficer, który prosił Starosteckiego w czasie wojny o milczenie dla dobra pułku.
Wszystko to przypomina już nawet nie gawędę, ale staroszlachecką sylwę, jest jednak świetnie opowiedzianą historią i faktów, i bólu, i fałszowania historii, które ma miejsce nawet tam, gdzie nigdy byśmy się tego nie spodziewali”
Łukasz Garbal, NOWE KSIĄŻKI Nr 1, 2015 , str .9
*
„Lektura najnowszej książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm przenosi czytelników w świat kluczowych polskich problemów pierwszej połowy XX wieku i ich konsekwencji (także w czasach współczesnych). Za sprawą Drugiej bitwy o Monte Cassino i innych opowieści jesteśmy w centrum wojennych i powojennych wydarzeń, które odcisnęły nieusuwalne ślady na biografiach bohaterów omawianego tomu. Są nimi nie tylko rozmówcy pisarki – Janusz Brochwicz Lewiński „Gryf”, Wiesław i Halina Chrzanowscy, Krystyna i Marek Jaroszewiczowie, Zofia Korbońska, Maria Kowal, Beata Chomicz z Dunin-Marcinkiewiczów, Rudolf S. Falkowski, Janusz Krasicki, Zdzisław Starostecki – ale i szereg postaci pojawiających się w opowieściach: członkowie rodzin, przyjaciele i znajomi, żołnierze, politycy i inne bardziej lub mniej znane osoby.
Czytając obszerny tom relacji, poruszamy się w kręgu takich zagadnień, jak m.in.: obyczajowość inteligencji w okresie międzywojnia, wybuch II wojny światowej, życie pod okupacją niemiecką i sowiecką, Powstanie Warszawskie, emigracja i jej problemy. Aleksandra Ziółkowska-Boehm kolejny raz dowodzi znakomitej orientacji w tej tematyce. Ma również niezwykłe wyczucie w sposobie ukazywania istotnych problemów. Razem ze swoimi rozmówcami próbuje zrozumieć trudny wiek XX, odwołując się do konkretnych przykładów ludzkich zachowań, do biografii ludzi naznaczonych piętnem wojny. Taka perspektywa opowiadania historii posiada kilka walorów. Sprawia, że popularne w literaturze tematy widzimy tu w nowym blasku. Dobrze znane wydarzenia historyczne oglądamy przez pryzmat nieznanych epizodów, które ożywiają spetryfikowane przez tradycję obrazy. „Nigdy o tym nie opowiadałam wcześniej, dopiero mówię pani...” – przyznaje Halina Chrzanowska (s. 49). Dzięki pisarce i jej bohaterom historie sprzed 70–80 lat powracają, wywołując refleksje i wzruszenia – zarówno wśród czytelników, jak i samych rozmówców, o czym przekonuje chociażby następujący fragment:
„Pani Aleksandro – wspomina Beata Chomicz z Dunin-Marcinkiewiczów – były też wydarzenia, których wspomnienie do dziś mnie głęboko wzrusza i ściska gardło… Takim przeżyciem była pasterka 1943 roku w wiosce Kaszubińce pod Grodnem, niedaleko miasteczka Skidel. Wśród ciemnej nocy okupacyjnej za progiem została czyhająca śmierć, a wnętrze kościółka niczym oaza w mroku, przepełnione ludźmi, jarzyło się światłami świec i promieniało ciepłem gwiazdy betlejemskiej. […] Boże! Ta melodia, od lat grająca tylko w sercach, przeszyła wszystkich iskrami. Melodia najdroższa – nasz hymn, Mazurek Dąbrowskiego. Słowa nieważne, pewnie były autorstwa domorosłego wierszoklety. Zapamiętałam tylko refren: »Marsz, marsz pasterze, rzućcie swoje trzody. / do Betlejem śpieszcie, dzieciątko ucieszcie«” (s. 234).
Warto zaznaczyć, że w książce pojawiają się również elementy humorystycznie – drobne epizody czy stwierdzenia, na przykład konstatacja znajomej Angielki, Jean Uniechowskiej, odnośnie do Polaków: „Nauczyłam się, że kiedy Polakom jest dobrze, to psy na sobie wieszają, a jak im jest niedobrze, talerz zupy przynoszą…” (s. 75).
Mimo że zgromadzone w książce opowieści często dotyczą spornych problemów i drażliwych kwestii, są przedstawione w duchu empatii i wyrozumiałości, co szczególnie jest widoczne w opowieści Czołgi na Widmie, czyli druga bitwa o Monte Cassino. Ze wszystkimi rozmówcami łączy autorkę serdeczna więź, o czym sama wspomina w jednym z rozdziałów: „Do swoich książek sama wybieram bohaterów, o których piszę. Dotąd mnie nie zawiedli, jestem im oddana i stają się jakby moja rodziną, szanuję ich i cenię” (s. 293–294). Autorka do tego stopnia przeżywa losy swoich bohaterów, że czytelnik często może odnosić wrażenie, że pisarka współuczestniczy w opisywanych wydarzeniach.
Aleksandra Ziółkowska-Boehm wygrała wyścig z czasem i zdążyła ocalić relacje „ostatnich Mohikanów” emigracji wojennej. Chociaż nie wszyscy bohaterowie Drugiej bitwy o Monte Cassino… są emigrantami, ale niewątpliwie to właśnie emigracja jest zbiorowym bohaterem książki. Przez pryzmat indywidualnych losów poznajemy jej złożoną genezę, zmagania, troski i sukcesy, a także relacje z krajem. Najbardziej zajmujące są wypowiedzi o teraźniejszych odczuciach:
„Co kocham, za czym tęsknię?  – wyznaje Krystyna z Brzezickich Jaroszewicz. Za polską muzyką, za Alejami Ujazdowskimi, Łazienkami, wspomnieniami, przeżyciami, które minęły, niesłychaną gościnnością ludzi… Gdy przyjeżdżam do Polski, wiem, że nabieram soków w korzenie, że musi mi to potem wystarczyć na długo. Lubię być z przyjaciółmi z dawnych lat. Ale też unikam wielu tematów.
Tak mnie boli, kiedy mówią: – Bo ty nic nie rozumiesz. – Albo: Wy nic nie rozumiecie” (s. 83).
Najbardziej przejmująca i najciekawsza wydaje mi się opowieść o Rudolfie S. Falkowskim, pilocie i pisarzu na stałe osiadłym w Kanadzie. To opowieść niemalże baśniowa, o człowieku, który „był ponoć całe życie samotny, a o miłości pięknie pisał (s. 249). Ten późniejszy pilot, latający m.in. w legendarnym dywizjonie 303, marzył również o pisaniu literatury. „Miał ledwie dziesięć lat, kiedy zaczął prowadzić dziennik i pisał go przez kolejne dwadzieścia lat. Później zaczął tworzyć powieści. Pisanie stało się jego życiową pasją. Pisał dla siebie, ale marzył, »że ktoś to przeczyta«. Długie godziny po pracy i w każdy wolny dzień spędzał nad kartką papieru. Pierwszą swoją wydrukowaną książkę zobaczył, gdy miał lat osiemdziesiąt osiem”. Pięknie naszkicowana biografia Falkowskiego jest opowieścią o pasji, heroizmie i spełnieniu. To również swego rodzaju impuls i nadzieja dla badaczy polskiej literatury emigracyjnej, którzy poszukują zapomnianych talentów pisarskich, rozproszonych po różnych kontynentach.  
            Autorka Drugiej bitwy o Monte Cassino… posługuje się interesującym i sprawdzonym w poprzednich książkach gatunkiem ‘opowieści’. Należy zaznaczyć, że choć nie ma jednoznacznej definicji tego sposobu opowiadania (rzecz wymagałby kiedyś osobnego omówienia), to śmiało można stwierdzić, że opowieści Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm łączą w sobie elementy reportażu, wywiadu/rozmowy, opowiadania, listu, pamiętnika i dawnej szlacheckiej sylwy. Dominują tu jednak zapisy (autoryzowane, jak podkreśla autorka) rozmów – przeredagowanych w taki sposób, że sprawiają wrażenie wspomnień – a także listy. Warto zauważyć, że choć pisarka wybrała tak synkretyczny gatunek literacki, to jako autorka jest ona stale obecna: we wstępach, wtrąceniach, dygresjach, jak również wypowiedziach rozmówców.
            Recenzowany tom pozostawia tylko jeden niedosyt: wiedzy o powstawaniu samej książki – wyborze bohaterów i tematów, wyjazdach, spotkaniach, rozmowach, listach, telefonach, spisywaniu nagranych rozmów, redagowaniu tekstu (m.in. skracanie, nadawanie tytułów i śródtytułów wspomnień). Oczywiście, informacje są w książce obecne, ale tak bardzo rozproszone i skrótowe, że przez to mało czytelne. Pewne fakty dotyczące warsztatu pisarskiego autorki literatury dokumentarnej można by tutaj rozwinąć. Zgromadzone na końcu tomu (czy słusznie?) przypisy wszystkiego nie objaśniają. Przydałby się wstęp (lub posłowie) chociażby taki, jaki autorka zamieściła w Otwartej ranie Ameryki. Kto wie, czy osobny tekst o warsztatowej stronie publikacji nie byłby równie interesujący jak tworzące ją opowieści.
Mimo że w książce pisarka nie pojawia się na pierwszym planie, wiemy, że to ona jest narratorem, który jednocześnie inspiruje rozmówców. Pozostaje przy tym niezwykle subtelna: w bardzo dyskretny i zarazem umiejętny sposób buduje atmosferę rozmowy. Aleksandra Ziółkowska-Boehm posiada również niezwykły dar opowiadania nie tylko polskich, ale – przede wszystkim – ludzkich historii, dlatego i autorce, i jej czytelnikom życzę kolejnych książek z pasjonującymi opowieściami.
Marcin Lutomierski, Dar opowiadania, PAMIĘTNIK LITERACKI, Londyn, grudzien 2014. str. 133-135

*

(...) ”Najnowszą książkę Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm otwiera przejmująca (zapisana przez pisarkę 9 listopada 2010 roku i autoryzowana) opowieść gen. Janusza Brochwicz-Lewińskiego o ostatnich dniach życia córki Melchiora Wańkowicza, Krystyny ps. "Anna". W czasie Powstania Warszawskiego był jej dowódcą. Widział, jak poległa, i to on ją pochował. To świadectwo o bohaterskiej walce i śmierci córki pisarza ściska za gardło. Zachęcam gorąco do lektury. Oto jeden z najbardziej poruszających fragmentów:

Poszło sześciu chłopców i Krystyna z nimi. Sama się zgłosiła. [...] Wychodzili tylnym wyjściem. Była 4- 5 rano. Podała mi rękę na pożegnanie, śmiała się. Śpiewali "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola...".

Pół godziny później zginęli”.

Beata Bednarz, Szczur w antykwariacie



.

"(...) Elementem łączącym wszystkie historie przedstawione przez autorkę w tym obszernym tomie jest okres wojny i okupacji oraz wplecione weń losy kilkudziesięciu Polaków. Kiedy zerknąłem do spisu treści byłem przekonany, że w książce znajdę tylko dziewięć opowieści. Nic bardziej błędnego. Każdy z rozdziałów składa się z bardzo wielu barwnych, często dramatycznych epizodów tworząc wciągającą mozaikę historyczną.

W książce znajdziemy cały szereg emocjonujących, nie znanych szerzej historii: wspomnień z powstania warszawskiego, z ogarniętego wojną Wołynia, Wileńszczyzny i Polesia. Zapoznamy się z nieznaną wersją kluczowego momentu bitwy pod Monte Cassino oraz różnymi aspektami życia byłych żołnierzy polskiego państwa podziemnego na obczyźnie. Gdzieniegdzie pośród tragicznych historii znajdziemy wplecione bardziej radosne wspominki, jak np. o dziecinnych zabawach z dawnych lat. O grze w cymbergaja, dwa ognie i w klasy. Trudno się nie zgodzić z autorką zdania „Nie tylko zabawy były trochę inne, ale my, dzieci, byliśmy inni.”

Aleksandra Ziółkowska-Boehm pozostaje lub pozostawała w przyjacielskich relacjach z większością bohaterów swej książki. Zaowocowało to powstaniem niezwykłego dzieła wypełnionego bardzo osobistymi wspomnieniami postaci, które często anonimowo, ale zapisały się złotymi zgłoskami w historii naszego kraju. Bohaterowie udzielili zgody na zamieszczenie w niniejszej publikacji prywatnej korespondencji z autorką, dzięki czemu książka zyskuje inny, bardziej osobisty wymiar.”

Zapomniana biblioteka
http://ksiazkiprzygodowe.blogspot.com/2014/07/druga-bitwa-o-monte-cassino-i-inne.html


.

"Są książki, które czytamy jednym tchem, nie mogąc się od nich oderwać. Druga bitwa o Monte Cassino należy do nich również dlatego, że jest w tej publikacji jakieś sienkiewiczowskie, a także wańkowiczowskie, tchnienie - takiegoż pokrewieństwa są właśnie sceny, i ludzie, i zdarzenia, i charaktery, i skutki dziejowego huraganu ukazane przez autorkę. Jest to książka, którą z radością przyjmą nie tylko miłośnicy historii najnowszej.
.
Drugą bitwę o Monte Cassino można śmiało traktować jako kontynuację poprzedniej książki Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm - Lepszy dzień nie przyszedł już, tym bardziej że jedna z bohaterek najnowszej publikacji, wspominająca swoje szczęśliwe dzieciństwo i wczesną młodość spędzoną na Wileńszczyźnie i Polesiu, wypowie takie same, jakże symboliczne, słowa: Lepsze dni już chyba nie przyszły. Razem te dwie publikacje stanowią dyptyk pod względem tematycznym i gatunkowym. Wspólną cechą rozmówców pisarki jest fakt, że żyli w czasach, w których historia dramatycznie doświadczała państwa i narody, a jednostki stawiała przed koniecznością podejmowania trudnych wyborów moralnych. Wojna zabrała im młodość, marzenia i rodzinę.
.
W każdej spisanej przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm opowieści wyraźne są dążenie do ustalenia prawdy historycznej i próba zrozumienia, co to znaczy być człowiekiem w ekstremalnych warunkach. Wykorzystując wspomnienia autentycznych postaci – uczestników i ofiar drugiej wojny światowej – pisarka skupia się na ukazaniu trudnej historii Polski przez pryzmat jednostkowych losów. Położenie akcentu na taki wymiar przedstawionych wydarzeń zmusza do refleksji: o cierpieniu, heroizmie, tchórzostwie i patriotyzmie. Nie brakuje wątków kresowych, literackich, a nawet militarnych. Lekturą będą usatysfakcjonowani miłośnicy Kresów (bo choć od 17 września 1939 roku Kresy znajdują się poza granicami Rzeczypospolitej, to pozostały w naszych sercach), pasjonaci lotnictwa (autorka przywołuje ciekawe ustalenia Janusza Krasickiego dotyczące rodzajów samolotów, jakimi latał generał Władysław Sikorski), a także osoby, które interesują się po prostu historią drugiej wojny światowej, w tym fenomenem Polskiego Państwa Podziemnego (dzięki pisarce przybliża go nam Zofia Korbońska, która była jedną z organizatorek tajnej radiostacji Kierownictwa Walki Cywilnej), Powstaniem Warszawskim i rzezią wołyńską.
.
Świadectwa zebrane w tomie nasycone są dużym dramatyzmem, ale i nostalgią, a jedno z nich rzuca nowe światło na jedno z najważniejszych wydarzeń okresu drugiej wojny światowej, a mianowicie na bitwę o wzgórze Monte Cassino, kluczową niemiecką pozycję obronną (linia Gustawa), zdobytą 18 maja przez II Korpus Polski dowodzony przez generała Władysława Andersa. Cennym dokumentem dla historyków będą z pewnością zgromadzone przez Aleksandrę Ziółkowską-Boehm relacje żołnierzy 3 plutonu z 3 kompanii tworzącej 4 Pułk Pancerny, który 17 maja 1944 roku dotarł na kluczowy punkt Widmo i ostrzelał schrony niemieckie. Jednym z żołnierzy walczących w tym pułku był Zdzisław Julian Starostecki, którego fascynujący życiorys stanowi zresztą gotowy scenariusz filmowy. W 1995 roku opowiedział on autorce swoją wersję zdobycia Widma. Ten wywiad wywołał prawdziwą burzę w emigracyjnym środowisku uczestników sławnej bitwy, stąd symboliczny tytuł książki. Ze strony towarzyszy walk Starosteckiego posypały się gromy zarówno na niego, jak i autorkę wywiadu oraz Jerzego Giedroyca, który go opublikował. Całą sprawę można nie bez kozery nazwać „polskim piekiełkiem”. Pisarka zrelacjonowała istny festiwal wzajemnych oskarżeń i chamskich słów, których nie szczędzili sobie nawzajem uczestnicy bohaterskiej bitwy o Monte Cassino. Dobrze się stało, że Aleksandra Ziółkowska-Boehm opisała kulisy długiego dochodzenia do prawdy. Dzięki temu czytelnicy mogą sami wyrobić sobie zdanie na temat przedstawianych przez żołnierzy 4 Pułku Pancernego różnych wersji stoczonej na włoskim wzgórzu bitwy w przełomowym, jak się później okazało, momencie.
.
Z wieloma bohaterami książki i ich rodzinami Aleksandra Ziółkowska-Boehm jest zaprzyjaźniona bądź pozostaje w stałym kontakcie. Znajomość z niektórymi zaczęła się zresztą dzięki jej czytelnikom, którzy przekonali pisarkę, że ich opowieści są warte wysłuchania i spisania. Świadków historii poznajemy z wywiadów przeprowadzonych przez autorkę, listów, pamiętników, relacji bliskich i wspomnień towarzyszy czasów walki. Przy okazji autorka zdradza tajniki swojego warsztatu reporterskiego, co stanowi kolejny walor publikacji (pasjonujące było śledzenie pracy dziennikarskiej i pisarskiej od momentu opublikowania brzemiennego w raczej nieprzyjemne skutki wywiadu pisarki z uczestnikiem bitwy o Monte Cassino w „Zeszytach Historycznych” kierowanych przez Jerzego Giedroycia). Niezwykle ciekawe są również odniesienia do teraźniejszości. Aleksandrę Ziółkowską-Boehm interesuje bowiem nie tylko przeszłość, lecz także to, jak rozmówcy patrzą na dzisiejszą Polskę oraz jakie są losy i poglądy ich potomków (synów, córek, wnuków). Dzięki osobistym kontaktom znakomitej pisarki dodatkową wartością książki są unikatowe zdjęcia archiwalne.
.
Kim byli i są ci naznaczeni przez historię ludzie? Warto ich poznać. Ta książka to podróż w czasie i przestrzeni – piękna i pouczająca, niepozbawiona jednak nuty goryczy."
Beata Bednarz, granice.pl.
http://www.granice.pl/recenzja,druga-bitwa-o-monte-cassino,10994


*
Aleksandra Ziółkowska-Boehm proponuje odbiorcom tom spory objętościowo, a będący osobistym przypisem do opublikowanych książek i tekstów. „Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści” składa się bowiem ze szkiców o przygotowywaniu innych prac – i z bardziej prywatnych relacji o ich bohaterach. Autorka bardzo często oddaje głos rozmówcom, usuwając z tekstów swoje pytania (pozostawia za to wtrącenia sugerujące, że istnieje jako słuchacz i powiernik), ale wyraźnie pozostaje w redakcji drobnych wspomnień. Potrafi uwypuklić to, co najważniejsze, wskazać miejsca łączenia prywatności i ludzkich uczuć z wielką historią. Zwierzenia, które prezentuje, dotyczą już tematów z podręczników – ale przeszłość za każdym razem ożywia dzięki osobistej perspektywie. Takie prywatne analizy – spisywane lub zamieszczane w korespondencji – przytacza autorka w pierwszej części tomu. Dba o to, by wspomnienia dotyczyły różnych spraw i różnych aspektów historii – nie ingeruje też w indywidualność stylu, tak, by czytelnicy otrzymali zestaw opowieści niejednogłosowych. Podkreśla wyjątkowość każdego ze swoich rozmówców i zapewnia im miejsce w tomie. Nie zajmuje się Ziółkowska-Boehm własnymi doświadczeniami, a styl pracy odzwierciedla w tych szkicach, zasłaniając się innymi. Dla niej to również sposób na pamiętanie – mniej typowy, bo odrzucający solipsyzm.

Druga część dotyczy natomiast trudności, jakie spotykają dziennikarzy zajmujących się historią – pośrednio, bo bezpośrednio to cały obraz konfliktu, jaki toczył się na łamach prasy i w prywatnych listach po opublikowaniu pewnego wywiadu. Ziółkowska-Boehm zainteresowała się wersją wydarzeń z bitwy o Monte Cassino agonistyczną wobec opowieści Wańkowicza. Opublikowała wywiad z człowiekiem, który zarzucał pisarzowi kłam i po latach (a także po śmierci swojego przeciwnika) zdecydował się ujawnić wydarzenia zgodne ze swoimi odczuciami). Nie dość, że tekst poruszył świadków – uczestników bitwy, to jeszcze sytuację zaogniał fakt rozsyłania silnie emocjonalnych listów do oponentów. Ziółkowska-Boehm przytacza swoją korespondencję ze sprawcą całego zamieszania – oraz z redaktorem Giedroyciem. Pokazuje, jak od kulis przebiegała dyskusja, a wnioski pozostawia czytelnikom, którzy dość szybko mogą wyrobić sobie własne zdanie na temat sporu i sposobów dochodzenia do prawdy. Cała ta część stanowi dodatkowo ciekawy przykład elegancji korespondencji, próby zachowań dyplomatycznych w temacie, który wzbudza ogromne emocje. To pokaz korespondencyjnej kultury i szczerego a grzecznego mówienia o uczuciach – ciekawy jest więc nie tylko ze względu na motywy historyczne i kulisy burzliwej dyskusji.

Aleksandra Ziółkowska-Boehm dostarcza czytelnikom opowieści zahaczających o wielką historię, ale też – dotyczących jednostek. Znajduje równowagę między indywidualnymi przeżyciami a kronikarstwem, pokazuje, jak przeszłość pojawia się we wspomnieniach i jak kształtuje ludzi. Nie odrywa się od swojej pracy i nie proponuje odbiorcom spotkania ze sobą – dzieli się za to ważnymi kontaktami, relacjami, które dają do myślenia i sylwetkami, które warto utrwalić. Na marginesie pokazuje też, jak powinna wyglądać praca nad gromadzeniem materiałów odnoszących się do historii – jest to więc książka zrodzona z pasji.”
.
Izabela Mikrut, „Historia blisko”,  Tu czytam, 27 czerwca 2014
http://tu-czytam.blogspot.com/2014/06/aleksandra-ziokowska-boehm-druga-bitwa.html
*

„Książka, którą miałem przyjemność przeczytać powstała z wywiadów, jakie Autorka przeprowadziła ze świadkami tragicznych dla Polski pięciu lat. Powstanie Warszawskie, Rzeź Wołyńska, Wilno i wreszcie pełne tęsknoty i upokorzeń życie dawnych żołnierzy i ich rodzin na uchodźctwie. (...) Nasza historia staje się coraz częściej zakładnikiem polityków, którzy w imię dobrych stosunków często odkładali na bok pamięć o dwustu tysiącach ofiar Rzezi Wołyńskiej i bez skrępowania wspominali o tym na konferencjach prasowych. Pokłosie takiej „polityki historycznej” będzie nas dotykać przez wiele lat. Haniebny okrzyk kojarzony z Ukraińską Powstańczą Armią polskiego polityka jest dobitnym świadectwem stosunku tej grupy ludzi do naszej historii. A skoro politycy zawodzą, pamiętać powinniśmy my, zwykli ludzie, którym na pomoc przychodzą tacy, jak Aleksandra Ziółkowska-Boehm.. (...) „Druga bitwa..” udowadnia nam, że dalej musimy dbać o zachowanie pamięci w sposób, w jaki przekazali nam ją nasi rodzice i dziadkowie.”                                
*









„Zbiór artykułów i wywiadów Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm z odchodzącym już pokoleniem II RP, pokoleniem walczącym wpierw o niepodległość Polski, a później z faszystowskim i "czerwonym" okupantem doskonale wpisuje się w nurt opowieści, które coraz bardziej zdobywa sobie serca czytelników i to szczególnie młodego pokolenia.


Książki wspomnieniowe grupujące żywe prawdziwe relacje ludzi tworzących zręby polskiej państwowości po latach niewoli mogą i powinny na trwałe wpisać się "polską rację stanu". Nie dlatego, że tak trzeba, że to jest modne, ale po to byśmy mogli w wolnych chwilach zadać sobie pytanie: skąd przyszliśmy, dlaczego polski charakter był chwalony i przytaczany nawet przez największych wrogów jako przykład do naśladowania, a pomimo to nasze losy były tak tragiczne i wymagały od tamtego niepodległościowego pokolenia niezwykłego hartu ducha i nadludzkiej siły.

Rozmowy Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm są ciągle tymi samymi żywymi relacjami spisanymi z pierwszej ręki, co w momencie, kiedy je nagrywała. Stają przed nami świadkowie tamtych czasów opowiadając szczerze i bez żadnego kunktatorstwa o swoich własnych losach, o losach swoich rodzin, bliskich, kolegów ze szkoły czy studiów.

Czy będą to drobiazgowo odtworzone ostatnie dni Krystyny Wańkowiczowej ps. "Anna", córki Zofii i Melchiora Wańkowiczów, która zginęła w Powstaniu Warszawskim, w czasie ostrzału moździerzowego cmentarza ewangelickiego, co okazało się dopiero po latach. Czy losy powstańczego fotografa Wiesława Chrzanowskiego, który jak pisze "filmy przenosił pod czapką na głowie", ryzykując życiem na pierwszej linii z powstańcami utrwalał sceny walki, powstańczego życia, a to, co przeniósł do naszej historii jest największą wartością jaką oddało okupowanej Polsce tamto "Pokolenie". Z którego teraz część Polaków śmieje się, uważając ich za wariatów, oszołomów. A szkoda, że próbuje się zamazać sens i zatuszować ich ofiarność czy bohaterstwo. Bo było to pokolenie, które miało w sobie zakodowaną ideę wolności, w tym również wolności osobistej i niezłomny charakter, a także zasady i światopogląd kształtowany przez znakomitych nauczycieli, pedagogów i wykładowców, gdzie przywiązywało się wagę, do słów, języka, przyrzeczenia i przysięgi.

To było pokolenie, które nie poddało się manipulacji ani jednego okupantowi ani drugiemu, oczywiście z małymi wyjątkami, stąd taka zaciekłość komunistów w niszczeniu dorobku, w tym również materialnego całego tego niepodległościowego pokolenia Kolumbów. Żeby przeżyć musieli najczęściej wybierać między życiem a śmiercią. Byli na listach proskrypcyjnych NKWD i polskiej bezpieki, ukrywali się, walczyli w podziemiu. Wiedzieli, że sprawa jest przegrana, ale nikt nie zwolnił ich z przysięgi. Ginęli, bo nie wyobrażali sobie, że może istnieć "Opcja niemiecka", że można wybierać między faszyzmem a czerwonym stalinowskim terrorem. Doświadczyli najgorszych rzeczy: obozów przesiedleńczych, koncentracyjnych, zsyłki, wielogodzinnych przesłuchań, słyszeli w celach nocne strzały, rozstrzeliwania trwały najczęściej w nocy, w tym specjalizowali się głównie oprawcy ze Wschodu.

Nie można przejść obojętnie wobec losów Krystyny i Marka Jaroszewiczów, Krystyny i Stefana Korbońskich, współtwórcy cywilnego podziemnego państwa polskiego, rodzinnych losów Marii Kowal, która tylko cudem uniknęła wołyńskiej rzezi z rąk ukraińskich morderców z UPA, Beaty Chomicz z Dunin- Marcinkiewiczów, a także Rudolfa S. Falkowskiego, znanego lotnika i inżyniera, który brał udział w projekcie konstrukcji rakiet "Patriot". To było tamte pokolenie, dwudziestolecia międzywojennego. W tak krótkim okresie Polska nie tylko odbudowała swoją niepodległość, ale odbudowała swoje elity i inteligencję. To właśnie oni ponieśli największą ofiarę w II wojnie światowej. Oba reżymy brunatny i czerwony wiedziały, że wyniszczenie tego pokolenia gwarantuje im lata posłuszeństwa i poddaństwa ze strony Polaków.
Co z tego dziedzictwa nam zostało? Ja twierdzę, że niewiele.
Naród który mieni się wybranym nigdy nie dopuściłby do tego, żeby rządzili nami zupacy, ludzie bez charakteru, bez prawa do tego żeby nas reprezentować.

Ostatnią część książki Ziółkowskiej zajmuje tytułowy rozdział „Druga bitwa o Monte Cassino", wywiad z uczestnikiem słynnego szturmu czołgów na górski grzbiet „Widma" Zenonem Starosteckim (zamieszczony wcześniej w Gieroycia „Zeszytach Historycznych"), który po nagłej decyzji swojego dowódcy o wycofaniu czołgów w czasie ataku niemieckich grenadierów pancernych na ten grzbiet, przejął dowództwo, znalazł wąskie przejście między skałami i wyprowadził na szczyt Widma trzy czołgi biorąc do niewoli wielu Niemców. W międzyczasie został ranny i będąc w szpitalu nie mógł zapobiec przyznaniu przez dowódcę brygady krzyża Virtuti Militari swojemu dowódcy Janowi Kochanowskiemu. Żeby nie zaogniać sporu w czasie trwającej wojny zawiesił swój protest. Jeszcze dwukrotnie ranny leżąc w szpitalu przeczytał o tym relację w słynnej książce Wańkowicza „Bitwa o Monte Cassino", która diametralnie odbiegała od prawdy.

Po latach starał się wykazać jak to wyglądało naprawdę, mając dwóch świadków Tadeusza Trajdosiewicza oraz Freda Virskiego-Kornreicha, dowódcy jednego z trzech czołgów. Oczywiście jak się Państwo domyślacie, otworzyło się "polskie piekiełko". Starostecki został zaatakowany przez Koło Pułku Czwartego Pancernego „Skorpion". Warto prześledzić korespondencję w tej sprawie i reperkusje krajowe jak i zagraniczne, które dosięgły tak Giedroycia jak i Starosteckiego. Okazuje się, że dla dobra sprawy jego koledzy i część Polonii Londyńskiej woli utrzymać w mocy nieprawdę, żeby nie nadszarpywać honoru bojowego Pułku Pancernego „Skorpion". Przypomina mi się tu angielski film "Honor pułku" i nowelka filmowa Kutza "Wdowa" której bohaterem był kapitan Joczys. Niestety te prawdy historyczne i te filmowe czerpią swoją prawdę z życia i bazują często na prawdziwych faktach. Rozsądźcie Państwo sami kto ma rację i czy powinno się po latach dochodzić prawdy. Bo jak mniemam mamy takie czasy i takie media, które wmawiają nam, że nie warto, że wszystko się przedawniło, a bohaterowie wymierają, że czasu się nie zatrzyma, a prawdę...”.
Gabriel Leonard Kamiński, Portal Ksiegarski, 7 listopada 2014
„Szeregowy z cenzusem”http://www.ksiazka.net.pl/index.php?id=49&tx_ttnews%5Btt_news%5D=21129&tx_ttnews%5BbackPid%5D=1&cHash=9ffd681aa7'
*

Wiesław Chrzanowski herbu „Nowina” zdał maturę 20 maja 1938 roku. Maturzyści szli do wojska, a ponieważ maturę zwano „cenzusem”, trafił do Szkoły Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie. Jeszcze nie byli podchorążymi, gdy mieli prawo mówić: ” Szeregowy z cenzusem melduje…”









I tak to wojna zastała go w tym Modlinie, nad którym pewnego dnia 1939 roku ukazały się na niebie niemieckie samoloty.


Gdy ewakuowano ich w kierunku wschodnim ku Sarnikom, 17 września od drugiej strony uderzyli sowieci.


Tak zaczyna się ta wojenna historia późniejszego autora zdjęć z Powstania Warszawskiego, który po latach napisał w swoim życiorysie (cytuję) : „…życie ludzkie o ‘znośnym poziomie startu’ zależy od dwóch czynników: sytuacji geopolitycznej i zwykłego przypadku”.


Dalej czytamy opis losów Wiesława Chrzanowskiego w wojennej Polsce, w Powstaniu Warszawskim także, i potem w niewoli niemieckiej. Po powrocie do Kraju z czasem kontynuuje naukę, i jest pracownikiem naukowym Politechniki Warszawskiej. Może nawet pewnego dnia minęliśmy się na schodach Gmachu Głównego lub na terenie Uczelni, kto wie?


A to wszystko mówię dlatego, bo jest on właśnie autorem zdjęć z Powstania Warszawskiego, które chyba cudem tylko ocalały z pożogi wojennej. Dzięki takim zdjęciom możemy dziś oglądać film o tamtych wydarzeniach.


„Filmy przenosiłem pod czapką na głowie.’ Fotograf Powstania Warszawskiego – Wiesław Chrzanowski” – to jeden z rozdziałów najnowszej książki Pani Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, której już chyba przedstawiać nie trzeba - pod wspólnym tytułem ‘Druga Bitwa o Monte Cassino i inne opowieści”. A zaczyna się ta książka historią „Ostatnie dni Krystyny Wańkowiczówny – opowieść Gryfa”, zaś kończy: „ ‘Czołgi na Widmie czyli druga bitwa o Monte Cassino”. Razem jest tych opowieści dziewięć. . Wśród nich jeszcze m.in. Warszawiacy w Ameryce, Wołyń, Wileńszczyzna i Polesie. lotnictwo i pisanie, i inne.

Informacja na ostatniej stronicy okładki kończy się po prostu słowami - ’’Polskie losy”.

Mówiła Elżbieta Nowak „Polskie losy”.

Radio Pr.I PR, godz. 6.15, „Kochane Życie, Familijna…, 3.08.2014
*
„Była sekretarzem literackim Melchiora Wańkowicza, poświęciła mistrzowi 3 książki. Napisała ich ponad 20 - o historii Polski ostatnich 100 lat, Indianach z amerykańskich rezerwatów, o Ingrid Bergman, kotach... Publikuje w Polsce i Ameryce. Niedawno ukazała się w Polsce kolejna książka Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm, której tytuł „Druga bitwa pod Monte Cassino i inne opowieści” znowu skojarzyć się może czytelnikom z Wańkowiczem.

- Jego osoba była inspiracją do napisania pierwszej i ostatniej historii - wyjaśnia.

W tytułowej opowieści oddała głos Zdzisławowi Starosteckiemu, znanemu w Stanach Zjednoczonych twórcy głowic Patriot, który walczył pod Monte Cassino i zupełnie co innego mówił o zdobyciu przez Polaków strategicznego w bitwie Widma, niż opisał to Wańkowicz.
- Zdzisław Starostecki opowiadał, że jego dowódca stchórzył i on poprowadził oddział. (...) Po jakimś czasie odnalazł świadka przywoływanego w jego relacji, który potwierdził jego wersję. Ja z kolei po latach w Instytucie Sikorskiego w Londynie znalazłam relację Orlika, trzeciego żołnierza w czołgu, który napisał, że to on krzyczał, by „iść do przodu. Uważam, że każdy w gorączce bitwy miał prawo do własnej wersji.
Amerykański sen Aleksandry Ziółkowskiej zaczął się od Kanady, dokąd wyjechała na stypendium. W 1990 roku poślubiła Amerykanina Normana Boehma i przeprowadziła się do US .Do tej pory ukazało się tam siedem jej książek, trzy w Kanadzie. Wydawcy pytają o następne.

Pani Aleksandra od ponad 20. lat stara się przybliżyć Polskę Amerykanom i czytelnikom na całym obszarze anglojęzycznym. Niedawno wyszła tam kolejna jej opowieść - o Kai, bohaterce Powstania Warszawskiego, wydana przez poważną oficynę, od której uniwersytety kupują każdą książkę, która zaopatruje wszystkie anglojęzyczne biblioteki. Amerykański wydawca zainteresował się też książką „Lepszy dzień nie nadszedł już", w której przez losy Polaków pokazana jest II wojna w różnych odsłonach: na Syberii, w Katyniu, Auschwitz, pod Monte Cassino”.

Elżbieta Bruska, W polskim tonie, Kurier, Szczecin, 12 czerwca 2014
*
 Książka Aleksandry Ziółkowskiej-Boehm jest wyjątkowym zbiorem relacji uczestników II wojny światowej. Nie mamy do czynienia ze zwykłymi wspomnieniami zwykłych ludzi, lecz raczej zupełnie niezwykłymi relacjami bardzo szczególnych ludzi. Nie jest to typowa książka historyczna, ale raczej pozycja dokumentalna. Jednocześnie w żadnym wypadku nie znaczy to, że jej wartość naukowa jest niska.
Recenzowana pozycja składa się z dziewięciu rozdziałów zbudowanych według jednolitego schematu. Wpierw Autorka pokazuje postać relacjonującego - nie jest to jednak sucha charakterystyka typu „urodził się, działał, był” ale wieloaspektowe i niepozbawione akcentów osobistych przedstawienie „źródła”. Pomagał w tym fakt, że Ziółkowska-Boehm praktycznie wszystkich relacjonujących znała osobiście.
Zaintrygował mnie dobór „uczestników” Drugiej bitwy o Monte Cassino. Mówiąc wprost – jedynym kluczem w nich (i to też nie do końca) jest fakt bycia świadkiem i uczestnikiem tragicznych lat 1939-1945. Ponieważ reprezentują oni całkowicie różne środowiska, czytelnicy mogą zyskać ciekawe, wielowymiarowe spojrzenie na wojenną rzeczywistość oczami jej uczestników. Wypowiedzi bohaterów książki są efektem wielokrotnych rozmów Autorki czy długich wywiadów. Nie oznacza to, że mamy do czynienia tylko z wypowiedziami dziewięciu wybrańców. Dzięki serdecznym relacjom łączących ich z Autorką, zyskujemy też np. wgląd w ich prywatną korespondencję i możemy poznać ich rodzinne tajemnice. To z pewnością wzbogaca i ożywia relacje z którymi mamy do czynienia.
Głównym tematem książki są historie sprzed wielu lat, dlatego też u wielu rozmówców można zauważyć nostalgię za dawnymi czasami. Pomimo tego, że większość relacjonujących ułożyła sobie życie, często na całkiem niezłym poziomie, w ich wypowiedziach co i rusz przebija tęsknota za przedwojennymi czasami, wartościami. Jest rzeczą prawdziwie niezwykłą, że dla niektórych czasy wojenne były najpiękniejsze – to może szokować. Z jednej więc strony opowieści zebrane przez Autorkę są nacechowane dużą dozą autorefleksji. Ale znajdziemy tam również wyraźnie zarysowany punkt widzenia ludzi rozczarowanych wynikiem swojej walki, ludzi wpisujących się w legendę „pokolenia Kolumbów”. Czytając relacje można dojść do wniosku, że opisywane czasy i wydarzenia były piękne i wspaniałe. Czy tak było rzeczywiście? Po lekturze sugestywnych opowieści każdy musi sobie udzielić odpowiedzi na to pytanie.
Relacje bohaterów nie są oczywiście pozbawione komentarzy Autorki. Są one jednak nienachalne, starające się bardziej uwypuklić czy podkreślić sens wypowiedzi, niż je oceniać czy narzucić swoją interpretację. Nie sposób nie dostrzec, jak wielki jest ładunek emocjonalny w tych podsumowaniach. Czy Ziółkowska-Boehm próbowała zdobyć się na obiektywizm? Nie, i sama tego nie kryje. I w gruncie rzeczy nie jest to wcale najważniejsze, a na pewno niczego nie ujmuje jej pracy.
Zebrane relacje to dziewięć różnych spojrzeń na wojenną rzeczywistość. Pozornie podobny, ale w gruncie rzeczy bardzo różnych. Można powiedzieć, że to uchwycona w ostatniej chwili szansa na wysłuchanie tych opowieści i refleksję nad nimi. Korzystajmy w z tej niepowtarzalnej okazji.

Michał Staniszewski, Histmag, 28 sierpnia 2015


*

"Autorka przez lata była asystentką i sekretarką Melchiora Wańkowicza, nic więc dziwnego, że książkę rozpoczyna opowieść o powstańczym losie Krysi Wańkowiczówny przekazana przez świadka jej śmierci, Gryfa, czyli por. Janusza Brochwicza Lewińskiego. Ci, którzy czytali "Ziele na krate...rze", z pewnością pamiętają przejmujące poszukiwania matki próbującej odnaleźć ciało Krysi. Oboje Wańkowiczowie do końca życia nie poznali prawdy o okolicznościach śmierci swojego starszego dziecka. Byli przekonani, że Gryf, dowódca Krysi, także zginął. Ale w tej książce są również opowieści ludzi, którym udało się przeżyć rzeź wołyńską, piekło obozów i gułagów, okupację oraz powstanie warszawskie. Co ciekawe, większość z nich znalazła azyl poza granicami powojennego kraju. Kiedy PRL zniknął, mogli już bez strachu odwiedzać ojczyznę. Niejedno przeżyli i niejedno widzieli, a to, co przeszli, dało im prawo do osądzania. I nie są te sądy dla nas zbyt przychylne. Rzecz jasna, to duże uogólnienie, ale małostkowość, zazdrość, bezinteresowna zawiść i hipokryzja wciąż mają się u nas dobrze. Świetnie podkreśla to (w sumie dość przerażająca) ostatnia opowieść o bitwie o Monte Cassino. To, co się rozpętało po publikacji wywiadu z człowiekiem, który brał w niej udział i podważył relację Wańkowicza (notabene, pisarz znał przebieg bitwy jedynie z opowieści żołnierzy, z którymi rozmawiał), pokazuje dobitnie, jak mało liczy się dla wielu prawda. Zasada "moja racja jest najmojsza" ma się świetnie we wszystkich pokoleniach. Czytałam gdzieś, że londyńska Polonia jest jedną z najbardziej skłóconych na świecie - tu znalazłam potwierdzenie. To paskudny światek wzajemnych zależności, w którym kotłuje się jak w bagnie. Książka zawiera wspomnienia ludzi, z których wielu już odeszło, wzbogacone ich rodzinnymi fotografiami. Prostota opowiadających, ich nostalgia, z jaką wspominają dzieciństwo i młodość, porusza ogromnie. To lektura, której się nie zapomina. A powinna być obowiązkowa dla wszystkich."
(Małgorzata.J.Kursa) Facebook, Książka zamiast kwiatka


*

Pani Aleksandro, nasza droga Łodzianko,
długo czytałam Drugą bitwę o Monte Cassino, nie mogłam inaczej. Opowieści są smutne, wzruszenie nie pozwala zagłębić się dalej, trzeba odłożyć książkę, odczucia przenieść do rozmyślań i wyciszyć ból.(...) Kiedyś uczestniczyłam w spotkaniu historyków Łódzkiego Uniwersytetu z mieszkańcami dot. relacji Polski i Niemiec, przebaczania, dialogu. Profesorowie podkreślali, że dokumentem pierwszym i podstawowym dla historyka jest zeznanie osoby spisane na piśmie.

Jest Pani mistrzynią w tzw, simplicity, z tym, że nawet słowa proste brzmią inaczej w zdaniach, pisze Pani bez patosu, cieszę się, że nie korciły Panią sentencje: „prawda ma wielu ojców”, „fakty to rzecz święta” lecz podaje Pani szeroką perspektywę w jakich kategoriach należałoby rozpatrywać zachowanie bohatera spod Monte Cassino.

O Krysi Wańkowiczównie przeczytałam z bólem serca i tylko ciekawość opowieści „Gryfa” powodowała, że linijka po linijce, strona po stronie przeczytałam o tej tragedii, trudno znaleźć słowa, by więcej powiedzieć, kiedy jednak skończyłam i potem jeszcze zastanawiałam się nad pewnymi wątkami, to nie mogłam już wrócić do tej opowieści i nie wiem czy kiedyś jeszcze dam radę. To cud, że Pani odnalazła „Gryfa”.

Wspomnienia Beaty Chomicz czyta się inaczej, to dzieje typu człowieczy los, jak w piosence Anny German, ale opis współżycia różnych nacji jest tak cenny, bo to ku naszemu zdziwieniu zanika. Za moich czasów cztery narodowości w jednej klasie szkoły podstawowej nie dziwiły, kto nie przychodził w sobotę – wiadomo, jaka nacja, ale starano się o poszanowanie dla wszystkich.

Pani Zofia Korbońska daje świadectwo dziejom o których wydawać by się mogło, że sporo wiemy, jak to dobrze, że zdołała nam przekazać te przerażające i zarazem nieznane działania z tamtych trudnych czasów.

Szczególną uwagę poświęciłam Rudolfowi Falkowskiemu, stał się dla mnie osobą bardzo bliską duchowo z wielu powodów. Na pewno podziw dla pasji, za upór, jak Pani pisze na str.261”… miłość do słowa”, wytrwanie w pisaniu i zrealizowanie marzeń wydania książki. Jak `samotny biały żagiel na wzburzonym oceanie` nie poddał się przeciwnościom losu i dał innym radość czytania swoich słów - taka postawa stanowi dla mnie przyczynek do nie porzucania moich marzeń. Podziwiam Go za bycie specjalistą od nauki i techniki, bo takim musi być pilot, a jednocześnie osobą zafascynowaną słowem.”
Małgorzata Bielecka, Łódź, 19 czerwca 2014


"Ksiazka jest bardzo ciekawa, jak zawsze dobry wybor postaci i ciekawie opowiedziane ich losy. Po tylu latach dowiaduje sie nowych ciekawych relacji. Bardzo interesowaly mnie okolicznosci smierci corki Wankowicza. Szkoda ze Wankowiczowie nie doczekali sie rewelacji, ktore przedstawil Janusz Brochwicz Lewiñski. Bardzo ciekawe sa wspomnienia Zofii Korbonskiej. Dobrze opisana determinacja Zdzislawa Starosteckiego - lata walki o dobre imie i o prawde. Dobrze, ze odnalazl sie glowny swiadek tych zdarzen. Z ciekawoscia czytalem walke Starosteckiego przez te lata, i Pani wiare w niego. Calosc - bardzo ciekawa lektura, oby takiej bylo wiecej".                                                                   Jerzy Stankiewicz, Lubin, 18 czerwca 2014

*

Przeczytałem Pani książkę pt. „Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści.” Jestem pod silnym wrażeniem tej lektury, bo wywarła ona znaczący wpływ na sposób mojego postrzegania, i kwalifikowania faktów, a także dała możność lepszego poznania Pani. Dobra książka, to ta, która mówiąc o przeszłości ma wpływ na teraźniejszość i na naszą (to znaczy autora, jej bohaterów i czytelnika) przyszłość, a tak właśnie jest w przypadku „Drugiej Bitwy…” Moja fraszka
No cóż
Przez zawiłości losów,
za życia przyczyną,
każdy z nas ma swoje
Monte Cassino.

może stanowić komentarz do tytułu i treści książki, jak i fraszka
Uśmiech losu,
uśmiech anioła
I ja doczekałem się tej chwili,
że się nade mną
anioł pochylił.

Witold Smętkiewicz, Lodz, 11 czerwca 2014
*









„Książka jest pasjonująca. Ma Pani zarówno wspaniały materiał, zebrany przez siebie, jak i wspaniałe pióro”.
Anna Cienciała, Lawrence, Kansas, 12 sierpnia 2014
*
„Nie przypuszczalem tez nawet, ze tematy podjete w ksiazce wydawaloby sie dosc specjalistycznej, moga byc az tak ciekawe i az tak zaintrygowac niespecjalistow.c
Andrzej Dobrowolski, Nowy Jork, 18 sierpnia 2014
*

 Jest w książce masa materiału rewelacyjnego dla mnie. Kilka rzeczy znałam, może nawet większość tematów rozwiniętych w niej, ale nawet te znane pokazują nowe, tj drugą lub nieznaną stronę medalu. Z przyjemnością czytałam szkic o Zofii Korbońskiej. Niewiele o niej wiedziałam, a Ty byłaś z nią w wielkiej przyjaźni i to pamiętam. W swoim szkicu i przytoczonych listach wyniosłaś oboje wysoko, pokazałaś wybitne postacie i wierzę, że Twoja książka się do tego obrazu przyczyni.


Czytam “Czołgi na Widmie…” i myślę, że jesteś w tym szkicu nie lada detektywem, który szuka dowodów, umiejętnie nimi obraca, nie opuszcza swojego bohatera ani na chwilę, stawiając go co rusz “pod ścianę”.

Książka jest pięknie wydana. Po prostu marzenie takiego skryby jak ja!

Regina Wasiak-Taylor, Londyn, 25 sierpnia 2014
*







„Dear Aleksandra,

Thank you so much for sending me the very impressive volume regarding not only Monte Cassino but also other aspects of the enduring Polish struggle for independence and democracy. It will be occupying an important place in my library”.
Best regards,
Zbigniew Brzezinski
Washington, September 5, 2014
*

„Ogromnie interesujący był ostatni rozdział poświęcony bitwie o MonteCassino. Podziwiam Pani cierpliwość i umiejętność rozwiązania problemu tych swarów w niełatwej dla Pani sytuacji. Trzeba mieć duże pokłady energii, aby sprostać chęci rozwiązania zaistniałej sytuacji.

Ten rozdział oprócz wielkiego zainteresowania, jakie u mnie wzbudził, to rownież dostarczył dużo smutnych refleksji. Oprócz cech, jakie dziedziczymy po przodkach, istnieje też dziedzictwo cech narodowych. Jesteśmy bohaterscy i wielcy, ryzykujemy życie w chwilach walk o wolność narodu i wszystko to marnujemy we wzajemnych kłótniach w czasach pokoju. Mamy więc dziedziczny gen bohaterstwa i nienawiści. I dziedziczy to każde następne pokolenie”.

Teresa Augustynek, Gdynia, Boze Narodzenie 2014
*

„Zaciekawila mnie " Druga bitwa o Monte Cassina " jest tam bardzo duzo ciekawych opowiesci. Szkoda ze nie doszlo do spelnienia Pani zamierzen o wydaniu ksiazki rzeki. To, co Pani opublikowala - czesc rozmowy z Zofia Korbonska jest naprawde bardzo ciekawa. Przynajmniej fragmenty Jej wspomnien zostana dla potomnych.  Ciekawa sa ostatnie dni Krystyny Wankowiczowny i jak zginela. Na ostatek zostawilem opowiesc o Zdzislawie Starosteckim. Interesowaly mnie jego losy, ktore Pani zamiescila w ksiazce " Amerykanie z wyboru " i dopiero teraz dowiedzialem sie o nich wiecej w " Drugiej bitwie o Monte Cassina ". Zafascynowala mnie jego determinacja do pokazania prawdziwej wersji zdobycia wzgorza Widmo i jak wygladalo jego zdobycie i jego w nim zasluga, ktora przypisal sobie ktos inny. Podziwiam Pania za zaangazowanie sie w wyjasnieniu tej sprawy i w uwierzeniu w jego uczciwosc w przedstawieniu przez niego relacji. Przez tyle lat walczyla Pani z Nim o jego dobre imie i miala Pani w sobie tyle zaparcia ducha i wole walki.Ciesze sie ze sie Pani udalo i powstala naprawde piekna o tym opowiesc i ze zostala wyjasniona jeszcze jedna zagadka w historii.”       
- Jerzy Stankiewicz, Lubin, 8 maja 2014
*





Spotkanie autorskie:


Biblioteka Pilsudskiego w Lodzi, 27 maja 2014;

Instytut Pilsudskiego, Nowy Jork, 12 sierpnia 2014,

16 pazdziernika 2014 - godz. 17:00 Klub Ksiegarza, Rynek Starego Miasta, Warszawa. Prowadzenie: prof. dr Marcin Kula, UW; 21 pazdziernika 2014, godz. 17:OO Biblioteka Slaska, Plac Rady Europy 1, Katowice. Prowadzenie: Aneta Satlawa; 23 pazdziernika 2014 godz. 18:00. Ksiegarnia Wojskowa, Łódź, ul.Tuwima 34. Sala kinowa. Prowadzenie: Waldemar Podgorski i Zbigniew Natkański; 25 pazdziernika 2014 , godzina 15:00-16:00 Targi Ksiazki w Krakowie. stoisko Dictum C-34 . EXPO Kraków, ul. Galicyjska 9; 27 pazdziernika 2014 godz. 20:00 Klub Ronina, Dom Dziennikarza, Warszawa, ul. Foksal 3/5. Prowadzenie: Agnieszka Bogucka, prezes warszawskiego oddzialu Wspolnota Polska; 30 pazdziernika 2014  godz. 18:00, Dom Spotkan z Historia, ul. Karowa 20, Warszawa. Prowadzenie: Krzysztof Maslon

Galeria Druch, Trenton, New Jersey, 1 marca 2015. Prowadzenie: Ryszard Druch 
 


Wywiad:


RADIO: Maria Wieczorkiewicz, Radio Polonia.

Wywiad godz. 24:00-1:00 (w nocy), 3 program Radia. Prowadzenie Wojciech Reszczynski



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz