piątek, 17 kwietnia 2020

Historie do czytania Odra





HISTORIE DO CZYTANIA

Aleksandra Ziółkowska-Boehm: Pisarskie
delicje. BELLONA, Warszawa 2019, s. 344.

Nad ks

Na okładce swojej najnowszej wydanej w Polsce książki Aleksandra Ziółkowska-Boehm  – mieszkająca w USA i przyjeżdżająca często do ojczyzny pisarka, autorka wielu tomów opowieści historycznych, zbiorów esejów i reportaży poświęconych mało znanym losom postaci polskich najnowszych dziejów, a także wywiadów z licznymi prominentami naszej powojennej emigracji naukowej i kulturalnej (w tym niektórych publikowanych na łamach naszego miesięcznika) – ogłasza, że podejmuje temat pisarskich „delicji”, co dość zagadkowo brzmi. Autorka wyjaśnia w pierwszych rozdziałach książki, że znajdą się wśród tych „delicji” m.in. jej swoiste odkrycia i pewne sensacje, wyłonione po okresie zakończonych rozmów i spotkań z bohaterami jej książek, nieznane listy od nich, a także niewykorzystane wcześniej wątki, które towarzyszyły jej w pracy.
.
iążkami
Ludzi, o których losach postanawiam napisać  – oznajmia –wybieram sama, zwykle nie mają znanych nazwisk. To ja ich uważam za bohaterów i wstawiam do swoistego panteonu. Są to ludzie, którzy przeszli wiele tragicznych wydarzeń,
ale swój los przyjmowali z niemałą odwagą i godnością. Zastanawiając się nad koncepcją  i stylem swych licznych wydawanych od wielu lat pozycji, Ziółkowska-Boehm słusznie zalicza uprawiany przez siebie gatunek literacki do
nurtu zwanego na Zachodzie creative non-fiction; podkreśla przy okazji, że jak się orientuje, XXI wiek stawia w pisarstwie głównie właśnie na literaturę faktu, bowiem czytelnik zdaje się dziś oczekiwać szczególnie dokumentacji – jest
głodny przekazów z pierwszej rękiGdy wchodzi się do amerykańskiej sieci księgarń Barnes and Noble, w oczy rzucają się przede wszystkim monografie, biografie, wspomnienia, omówienia, pamiętniki, dzienniki, wywiady (nb. w miarę
podobnie kształtują się ostatnio listy polskich bestsellerów czy laureatów nagród literackich w licznych konkursach krajowych).
.
Autorka pisze wiele o szczególnym rodzaju wyzwań stających przed autorami uprawiającymi takie jak ona gatunki, wyróżniając wśród nich odpowiedzialność za przytaczanie wypowiedzi rozmówców – bowiem wtedy wchodzi się także w szczególny kontakt z samym sobą, własnym poczuciem sprawiedliwości i poczuciem
etyki. Uważam to za ważny element pisarstwa. Podkreśla także istotną rolę swych obserwacji i ustaleń, dokonywanych przy pomocy rozmówców, które rozwiewają często wadliwe stereotypy wiedzy historycznej – takiej popularyzowanej
na przykład ostatnio w Polsce – przedstawiające jednostronnie np. historię podziemia partyzanckiego czy prawdę o „żołnierzach wyklętych” bądź też opisujące wydarzenia masowych zbrodni na Wołyniu z jedynie polskiego punktu widzenia. 
.
Wśród tych „korekt” dziejowych na uwagę zasługuje przytaczana w jednej z najgłośniejszych książek autorki, zatytułowanej Kaja od Radosława, czyli historia Hubalowego krzyża (Warszawa 2014, nagroda Związku Pisarzy na Obczyźnie), opowieść o tym, jak to jej bohaterka i koleżanka uniknęły śmierci z rąk ukraińskich chłopów w krytycznym okresie rzezi na Wołyniu dzięki ryzykującej swoje życie właśnie Ukraince. Relacja z dziejów powstawania tej książki, omawianej po ukazaniu się w „Odrze”, wsparta kroniką naprzód znajomości, a potem bliskiej przyjaźni autorki z Cezarią Iljin-Szymańską pseudonim „Kaja”, wypełnia treść najbogatszego w „delicje” rozdziału (z niezwykłymi epizodami wczesnej, syberyjskiej odysei rodzinnej bohaterki). Fascynująca jest ta – uzupełniona wyborem wzajemnych listów –
opowieść o losach działaczki podziemia, uczestniczki powstania warszawskiego z ugrupowania „Radosław”, która została aresztowana i osadzona w obozie NKWD w Ostaszkowie. Doceniła tę książkę sama Kaja, pisząc już po jej otrzymaniu
26 kwietnia 2006: Oleńko kochana, serdecznie i bardzo Ci dziękuję, że napisałaś tę książkę, uzupełniłam moje życie o coś tak niezwykłego, dałaś mi powód do czynnego życia – w tej samotności. 
W dowód wdzięczności w liście pisanym tuż przed śmiercią w 2007 roku skierowała ona oryginalną prośbę do swojej już przyjaciółki Aleksandry, by: po bardzo wielu, wielu, wielu latach, gdy już Ciebie nie będzie, urna z Twoimi
prochami została umieszczona w moim grobowcu na Starych Powązkach.
 .
Dla czytelnika tej książki „delicje” rozpoczynają się na dobre w rozdziałach relacjonujących i komentujących okoliczności i drogi docierania przez autorkę do jej bohaterów, nawiązywania z nimi często bliższej znajomości i dzięki temu
wynajdywaniu atrakcyjnych, mało w Polsce jeszcze wówczas zbadanych, tematów „kresowych”  i innych – a to począwszy od Melchiora Wańkowicza, którego poznała, pisząc o nim na Uniwersytecie Warszawskim pracę magisterską
(obronioną w 1979 roku). Pisarz, poszukujący właśnie researcherki, zatrudnił Ziółkowską- Boehm do współpracy jako swoją asystentkę, co zaowocowało później sporą serią książek poświęconą przez nią twórczości i dorobkowi
autora Bitwy o Monte Cassino, a także jego skomplikowanym po wojnie losom, także rodzinnym (niezbyt udane małżeństwo) wśród nich m.in. Blisko Wańkowicza (I wyd. 1975), Na tropach Wańkowicza (1989), Proces Melchiora Wańkowicza. Galeria licznych znakomitych postaci polskiej historii i literatury dostarczyła potem pisarce impulsu do zdobywających szerokie uznanie pozycji z wspominanego wyżej cyklu creative non-fiction, których tytuły obok wspomnianej Kai to m.in. (omawialiśmy je w „Odrze”) Z miejsca na miejsce (o Romanie Rodziewiczu pseud. „Roman”), Dwór w Kraśnicy i Hubalowy Demon, Druga bitwa o Monte Cassino i inne opowieści, Lepszy dzień nie przyszedł już, Senator Haidasz; nie wspominając już imponującego zestawu książek
i publikacji napisanych przez mieszkankę USA po angielsku i wydanych za granicą.
Kontaktom autorki z Jerzym Giedroyciem, redaktorem „Kultury”, czy emigrantem brazylijskim, poetą i malarzem (byłym więźniem Pawiaka w 1942 roku) Tomaszem Łychowskim poświęcone są osobne rozdziały Pisarskich delicji. Zaś wśród wielu przytoczeń, zapisków, cytatów, fragmentów recenzji można znaleźć np. bardzo współcześnie brzmiące zalecenia dla młodych pisarzy, przekazane przez noblistę
Isaaca B. Singera Ziółkowskiej-Boehm podczas rozmowy w 1985 roku w Nowym Jorku. 
Oto niektóre rady z owego przesłania, którym warto spointować to omówienie, niestety z konieczności mocno pobieżne: Po pierwsze, aby mieli historie do opowiedzenia. W obecnej literaturze coraz bardziej to się zaniedbuje (…)
Po drugie, aby posiąść potrzebę opowiedzenia tej właśnie, a nie innej historii. Na przykład ja znam najlepiej Żydów, ale nie Żydów w Szwecji, tylko Żydów w Polsce. Każdy z nas zna swoje ograniczenia (…) Początkowo chciałem imitować
Knuta Hamsuna, potem nauczyłem się, że muszę pisać o swoim milieu, które jest moją własną, prawie osobistą pasją.(…) Pisząc o rzeczach i ludziach, których zna się najlepiej, odkrywa się własne źródła. Pisarz nigdy nie powinien porzucać
swego macierzystego języka i jego skarbnicy idiomów.

Mieczysław  Orski,   
Historie do czytania, ODRA nr 4, 2020ZYTANIA

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza